Bronn, hik! Z Nuln - rozdział 3
Altdorf… Piękne miasto, ale niestety – łowcy głów nawet w tak pięknym mieście potrafią się zaczaić.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Altdrof... Piękne miasto. Oj tak, piękne, a jakże piękne piersi w burdelach! Miejsce w sam raz dla płatnego mordercy, bo jak dużo ludzi, to i dużo ludzi chce się zarzynać. Bramy zawsze otwarte, wręcz zapraszające podróżnych, chyba chciały, aby Bronn je przekroczył. Parszywy los jak zwykle chciał inaczej. Szlak Nuln – Altdorf nie należy do najprzyjemniejszych, i nie chodzi nawet o rabusiów, czy stwory czające się w krzakach, ale o najczarniejszą z ciemności, która panowała tutaj co noc. Ciemno, jak w rzyci ogra, i to takiego, co od miesiące nie załatwiał potrzeb. -Cholera! – krzyknął Bronn, który po raz kolejny wjechał w kałużę, która powstała na szlaku, pomimo, że nie padało od ponad tygodnia. Gówno go uratowało. Bełt wystrzelony z kuszy trafiłby go prosto w łeb, gdyby nie fakt, że pochylił się w siodle, aby zobaczyć, w co tak właściwie wjechał tym razem, oraz żeby się upewnić, czy się nie ochlapał. Pocisk przeleciał mu nad głową. -Cholera! – krzyknął ktoś ukrywający się w krzakach. Uratowała go ogrowodupowa ciemność, bo zapewne krzaki zmieniłyby kolor, gdyby Bronn mógł je zobaczyć. Hej, to jakim cudem ten koleś wycelował? Ów „koleś” nie był ludziokolesiem. Nie był też rabusiem, ale czy Bronna mogło to obchodzić? -Zgnij w piekle, nie wiesz, na kogo napadasz! – Krzyknął, po czym roześmiał się głośno. A stworek wyskoczył z krzaków, a skok ten był skokiem godnym podziwu. Zwalił Bronna z siodła. Gorzej. Zwalił konia z nóg. Bronn miał ochotę wykrzyknąć: „co to do cholery jest?!”, ale nie zrobił tego, bo doszedł do wniosku, że cokolwiek to jest, lepiej, żeby jak najszybciej zgniło w piekle. Wyszarpnął miecz z pochwy i zobaczył, coś, co prawdopodobnie było twarzą. Stwór był blady, a raczej biały, tak, że nawet w tej ciemności dało się dostrzec wyraźne zarysy postaci. Oczy miał czerwone, zdawało się, że płoną żywym ogniem, ale to było zapewne złudzenie. Twarz chuda, taka płaska, obrzydliwa. Zęby… dwa kły i szereg malutkich, ale cholernie ostrych zębisk. Brr, straszne. Nawet Bronn nie chciałby zostać dziabniętym przez coś takiego. -Umrzyj, dziadu! – Okrzyk bojowy dodał Bronnowi sił. Szeroki zamach mieczem i ciach! I stwór nie ma ręki. To źle… Brzydal ryknął i uderzył swojego przeciwnika, ale Bronn zdążył zablokować cios. Na jego szczęście. Łapsko tego czegoś było zakończone szponami. Wielkimi i jakże ostrymi. Pewnie ostrzejszymi nawet od ostrza Bronnowego miecza. -Giń! Giń! Giń! – Każdemu kolejnemu ciosowi towarzyszył krzyk. Każda śmiertelna istota powinna paść trupem po takim gradzie ciosów. Stworek nie miał już ani jednej łapy, połowy głowy, a w jego piersi była bardzo głęboka dziura. Ale żył. Z racji, że nie miał już, czym atakować, paskuda zeskoczył ze swojej ofiary i już miał uciekać, gdy Bronn przebił go mieczem, a wbity weń miecz przekręcił. Raz i drugi… i wyciągnął ostrze, wbił ponownie i wyciągnął. Uderzył jeszcze kilka razy, a stwór, jakby nigdy nic, pobiegł dalej. -Co to do cholery było? – Skoro nie udało się wysłać do piekieł, czyli zapewne domku stworka, to pytanie stało się jak najbardziej na miejscu.
***
Altdorf… Już widać wysokie na metrów dziesięć mury miasta. Widać flagę powiewającą na szczycie ratusza, oraz uniesiony ku przestrodze najeźdźców młot Sigmara na świątyni. Jeszcze pół godzinki i zawitamy w mieście. Los – jak to los – chciał inaczej. Od strony miasta wyjechała gromada zapuszkowanych w płytówki jeźdźców. U każdego z nich, pochwa, w której ukryty był półtorak, uderzała w blachę…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Przemo_0
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…