Wróć do katalogu

Brutus

Witam! Zapraszam na moje portfolio gdzie znajdują się inne nie promowane opowiadania. Zachęcam do ocen i wypowiedzi.

Vodayo, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prezes Świdro tryskał humorem. Właśnie wracał do domu po długiej i męczącej służbowej podróży do Tajlandii, gdzie podpisał kilka niezwykle lukratywnych kontraktów, toteż jego doskonałe samopoczucie wzrastało wraz z wizją coraz szybciej rosnących zysków, która wypełniała jego umysł i miała bezpośrednie przełożenie na coraz wyższy wskaźnik prędkości w jego samochodzie. Dobrego nastroju nie popsuły mu jak dotąd dwa mandaty, które otrzymał za nadmierny pośpiech ani też rozjechany po drodze kot, który plątał się po autostradzie. Mandaty prezes potraktował, jako formę dotacji dla niedołężnej policji, notując jedynie w pamięci, aby kwotę, jaką go obciążono odbić sobie w zeznaniu podatkowym, punktów karnych się nie obawiał gdyż jako człowiek zapobiegliwy i oszczędny już dawno zdobył niemieckie obywatelstwo a co za tym idzie tamtejsze prawo jazdy, którego polskie organy państwowe nie mogły mu odebrać, koty zaś są jak trawa, zawsze jakieś włóczą się po drogach kończąc swój marny żywot na poboczach a mimo to wyginięcie jakąś im nie grozi. Przez chwilę Świdro zastanawiał się jedynie nad perspektywami zrobienia dobrego interesu na nędznej kociej egzystencji, szybko jednak powrócił do liczenia fortuny, jaką spodziewał się zbić w wyniku swej azjatyckiej podróży.

Euforyczny nastrój prezesa skończył się dopiero po dotarciu domu. Bezpośrednią przyczyną była zaparkowana przed bramą ciężarówka, do której dwóch niezidentyfikowanych osobników ładowało właśnie należący do Świdry kredens z epoki Ludwika XIV. Na widok zajeżdżającego przed posesję BMW obaj osobnicy załadowali się pośpiesznie wraz z meblem na tył ciężarówki, która szybko oddaliła się w nieznanym kierunku. Przez chwilę prezes zastanawiał się nad podjęciem pościgu, biorąc jednak pod uwagę, że złodziei było co najmniej trzech zrezygnował z tego pomysłu i pełen najgorszych przewidywań ruszył na oględziny swojej willi.

Pierwsze co zobaczył Świdro to śpiący na trawniku przed domem owczarek niemiecki imieniem Brutus. Obok psa leżał na wpół zeżarta kiełbasa, którą obdarowali go złodzieje, przemieszana ze skorupami autentycznej wazy z epoki Ming, którą rozbił niefortunnie jeden z rabusi potykając się o drzemiącego psa. Prezes poczuł że robi mu się słabo. Leżące przed nim bydlę kosztowało go majątek. Rasowy owczarek, którego przywiózł kilka lat temu z Dortmundu swoim rodowodem sięgał aż do czasów powstania niemieckiego związku kynologicznego. Jego matką była Erin, wielokrotna czempionka i medalistka, ojcem zaś Ruben, dzielny pies strażniczy, który zasłynął swego czasu rozszarpawszy na strzępy włamywacza naruszającego spokój domostwa jego właścicieli oraz pechowego policjanta usiłującego zatrzymać złodzieja. Drzewo genealogiczne Brutusa roiło się od chwalebnych przodków i ich wielkich dokonań, jeden z nich zaś przebywał nawet kilkadziesiąt lat temu przez jakiś czas na terenie Polski, gdzie ponoć dokonał serii wyczynów przysparzających wiele splendoru jego rodowi, o których dziwnym zbiegiem okoliczności niemieccy hodowcy niewiele potrafili powiedzieć prezesowi ponad to, że odznaczony został Krzyżem Żelaznym za wierną służbę na rzecz armii.

Niestety Brutus okazał się wyrodnym synem zupełnie nieczułym na wspaniałość i honor swego rodu. Jego stosunki ze Świdrą układały się fatalnie od czasu, gdy na przejściu granicznym w Zgorzelcu przemycany pod stertą kocy szczeniak zaalarmował swoim skowytem straż graniczną a następnie załatwił swoje potrzeby fizjologiczne…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych