Wróć do katalogu

Cała ja

Chcesz poznać jej skromną historię?

Kaczkadziwaczka, opublikowano , 18 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{font:times} {b}21.06.2010 r. 4:12{/b} Całą noc dręczyły mnie koszmary, obudziłam się około trzeciej i od tego czasu boję się zasnąć. Siedzę przy nocnej lampce i czytam wiersze Szymborskiej, choć znam je na pamięć.

{b}24.06.2010 r. 18:39{/b} Postanowiłam stąd uciec. Mam już dość. Chcę żyć normalnie. Mam wielkie marzenie, aby założyć rodzinę: mieć kochającego męża i, co najmniej, dwójkę wspaniałych dzieci. Wierzę, że już niebawem będę wolna, a mój koszmar skończy się. Zdaję sobie sprawę, że ucieczka nie będzie niczym prostym, ale nie mam nic do stracenia. Zginę, jeśli mnie złapią. Niech wszystkie bóstwa świata mają mnie w opiece. *** {b}03.04.2010 r.{/b} Przepraszam, że wczoraj tak nagle urwałam, ale miałam niezapowiedzianego gościa. Zeszłej nocy postanowiłam zacząć pisać pamiętnik. Doradziła mi to znajoma. Nie wiem czy podołam, bo słabo u mnie z wytrwałością, a poza tym mam masę roboty. Mimo wszystko obiecuję, że będę pisać regularnie. Czuję się nieswojo, ponieważ ostatnio pisałam w podstawówce. Mam nadzieję, że nie zapomniałam, jak buduje się zdania w języku polskim, zwłaszcza, że często rozmawiam po rosyjsku.

{b}09.04.2010 r. w nocy{/b} Od początku spotykają mnie jakieś problemy. Ostatnio, kiedy pisałam, skończył mi się tusz, dopiero dziś kupiłam nowy długopis. Nazywam się Alicja, ale mówią na mnie Zuza i jestem dziwką od dwudziestu lat (to bardzo długo jak na dziwkę). Pracę zaczęłam jak nastolatka, gdyż pochodzę z biednej rodziny i chciałam zarobić trochę kieszonkowych. Wkręciłam się łatwo. Zagadałam z taką jedną (Iza chyba jej było), a potem przyjechał taki starszy gość, popatrzył na mnie i powiedział: „Jeśli się postarasz to czeka cię wielka forsa”. Uwierzyłam mu i zaczęłam się kształcić u boku Izy. Na początku pieniądze były całkiem niezłe, a praca niezbyt wymagając. Po dwóch latach trafiłam do burdelu. Anastazja — szefowa — powiedziała, że będzie ze mnie dobra dziwka. Wtedy zrozumiałam, że nie ma dla mnie odwrotu. Byłam już dorosła, więc rodzice nie przejmowali się mną. Na początku wszystko było dobrze, przyjmowałam bogatych gości, którzy dobrze płacili, a większość kasy szła do mnie. Ważne były tylko pieniądze, sądziłam, że żadna praca nie hańbi, ambicję odkładałam na bok. Mieszkałam na parterze i często wymieniałam się doświadczeniem z koleżankami z zawodu. Sama się sobie dziwię, ale wówczas czułam się względnie szczęśliwa i spełniona. Problemy pojawiły się jakieś sześć lat temu, gdy zaczęłam przyjmować cierpkich mężczyzn w skórzanych kurtkach, którzy odnosili się do mnie jak do ostatniej szmat, przychodzili pijani, bili mnie, a w dodatku nie płacili. Wtedy zaczął się koszmar. Skarżyłam się burdelmamie, ale ona powtarzała tylko: „Nie musisz wszystkiego rozumieć. Dziwne są koleje losu”. A ci mężczyźni przychodzili coraz częściej. Zaczęłam się ich bać. Pewnego razu jeden pobił mnie tak, że przez miesiąc nie wychodziłam z pokoju. Burdelmama nawet na to nie zareagowała, choć zawsze była taka miła. Na szczęście dziś nie jest to już mój problem. Zostałam przeniesiona. Właściwie to zamknięto dom u Anastazji i wszystkie zostałyśmy przewiezione w inne miejsce. Tu, gdzie teraz jesteśmy, szefową jest Wiera — całkiem miła i znośna, ale nie taka jak Anastazja (swoją drogą ciekawe co się z nią dzieje). Teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwą dziwką, która znów przyjmuje jedynie nadzianych facetów, szukających nowych wrażeń poza małżeńskim łożem. Nie czuję się winna, ponieważ oni sam do mnie przychodzą. Wbrew temu co niektórzy myślą, nie jestem wypraną z uczuć kurwą (nie cierpię tego słowa), zwyczajnie polubiłam ten zawód, nauczyłam się z nim żyć, zrozumiałam go i dlatego mówię o tym bez żadnego skrępowania. Ktoś przecież musi pocieszać tych biedaków, którzy przychodzą i tulą się do mojego łona. Mam misję jak każdy z nas. Czasem tylko mam wątpliwości, zwłaszcza, gdy wspominam tych łysych mężczyzn w skórach, którzy mną pomiatali. To chyba wszystko. Niewiele, ale to nie autobiografia, zresztą co może jeszcze dodać dziwka. Jest już późno, więc idę spać. Jutro znów czeka mnie robota. *** {b}21.04.2010 r. 23:32{/b} Dziś czuję się lepiej. Bolesne skurcze i zgrzyty stawów już mi przeszły. W dodatku miałam miłe spotkanie. Odwiedził mnie stały klient, którego bardzo lubię. Starszy mężczyzna, z siwą bródką, niewysoki, szczupły, o głębokich piwnych oczach, z ogromnym… i wielką charyzmą. Taki kochanek idealny, wie czego chce i jak to wziąć. Nie można się z nim nudzić, często przejmuje inicjatywę, proponuje nowe formy zabawy, jest szybki i jednocześnie delikatny, nie łapie zadyszki po minucie, jak większość dzisiejszych panów. Mógłby uczyć innych. I nie, wcale nie przeszkadza mi, że jest starszy, co z tego? Bawimy się świetnie, nie zobowiązujemy się, a on jeszcze za to płaci. Po prostu cudownie. Szkoda, że przychodzi tak rzadko. A co do burdelmamy — z Wierą układa mi się coraz lepiej, okazało się, że nadajemy na podobnych falach — ona też uwielbia poezję. A propos poezji, ostatnio dorwałam zupełnie nowe wydanie „Niewidzialnej ręki”, zaczęłam już czytać i muszę przyznać, że jest nieźle, mimo że to w większości wiersze białe, za którymi nie przepadam. Wracając do Wiery, miałyśmy dziś babską pogawędkę, w trakcie której sporo sobie wyjaśniłyśmy. Wcześniej nie przepadałam za nią, ale teraz dostrzegam, że to całkiem miła kobitka. Może nie zostaniemy wielkimi przyjaciółkami, ale nasze relacje na pewno się poprawią. Cały dzień upłynął mi szczęśliwie. Jestem zaskoczona, to miła odmiana po ostatniej serii niepowodzeń.

{b}23.04.2010 r. 20:47{/b} Moja radość nie trwała zbyt długo. Od rana mam straszliwą gorączkę i biegunkę, zaczynam się poważnie sypać — boję się. Burdelmama dała mi proszki i kazała dziś zostać w łóżku, ale dobrze wiem, że jeśli ten stan utrzyma się na dłużej stracę klientów i zaufanie. A na to nie mogę pozwolić, zbyt długo budowałam sobie renomę. Nie mam siły na nic. Ledwo trzymam długopis w dłoni. Oby jutro było lepiej.

{b}24.04.2010 r. 06:40{/b} Całą noc nie zmrużyłam oka. Wymiotowałam i brałam prochy na zmianę. Chyba się czymś zatrułam. Jest gorzej niż wczoraj. Nie mogę pracować, to źle. Przydałby się lekarz, ale w burdelu cudów nie ma. Później… Wiera, gdy mnie zobaczyła, stwierdziła, że lekarz musi mnie bezzwłocznie zbadać. Skoro podjęła taką decyzję, muszę wyglądać fatalnie. *** {b}22.06.2010 r.{/b} Boże, oni znowu tu byli. Myślałam, że dadzą mi spokój… Ten łysy jest odrażający, i jak on dyszy kiedy wpycha mi tego swojego kutasa. A ten drugi tylko się śmieje. Boję się go. Ma takie odrażające szare oczy i krzywy nos. Zawsze uśmiecha się do mnie szyderczo i mówi: „Na kolana dziwo!”. Wykorzystali mnie i rzucili jak szmatę. Na koniec łysy mnie pobił i ceremonialnie ofiarował dwadzieścia złotych. Stwierdził, że na więcej nie zasługuję. Co robiła Wiera w tym czasie? No, kurwa, co!!!? Zawsze się chowa, kiedy przychodzą. Zdzira… Udaje, że o niczym nie wie. A chciałam polubić sukę! Niech to się skończy. Myślę o śmierci

{b}23.06.2010 r. rano{/b} „Nie musisz wszystkiego rozumieć. Dziwne są koleje losu” — Anastazja. Przez noc wszystko przemyślałam, być może to mój ostatni wpis. Nie mogę się przecież podać. Już wiem, że te bydlaki, których spotkałam wcześniej, jak i teraz, to mafiosi. Zapomniałam, że świat burdeli, to świat przestępców, którzy zarabiają na naiwniakach. Dziwka to nie zawód, to służba ofiarowana w ręce zbrodniarzy. Na końcu zawsze jest jakaś nadzieja. Muszę działać, tylko nie wiem jeszcze jak. Stwarzać pozory, stwarzać pozory… Nie dam się zaszczuć mafii. Nie wygrają ze mną. A Wiera to najgorsza kurwa jaką kiedykolwiek spotkałam. Dziś nie przyjmę gości, ani już nigdy. *** {b}15.04.2010 r.{/b} Muszę się trochę poskarżyć. Wiera na mnie nakrzyczała. Zrobiłam coś bardzo głupiego, więc przyszła do mnie i powiedziała: „Zuza jesteś strasznie głupią dziwką! Nam nie wolno odmawiać bez względu na cokolwiek. Zachowuj się jak mądra dziwka! Przecież nie masz dwunastu lat. Nie kręć nosem! I co się tak patrzysz? Klienci na ciebie gadają, żeś nieposłuszna. Nie wolno!”. A ja już taka jestem, że jak mnie krytykują to się zamykam w sobie. Każdą uwagę biorę do siebie. Nic nie poradzę na to, że jestem wrażliwa i raczej cicha. Staram się nie popełniać błędów i bardzo boję się reprymend. Przykro mi się robi, gdy ktoś jest na mnie zły. Przecież ja bym muchy nie skrzywdziła. Ale mniejsza o to. Dziś zmienili łóżko w moim pokoju. Teraz mam większe i wygodniejsze. Mam cichą nadzieję, że gościom się spodoba. Poprzednie było już bardzo stare, skrzypiało i wyłaziły sprężyny, co zniechęcało klientów. Teraz to zupełnie inna bajka, łóżko aż prosi o to, by uprawiać na nim seks. Zobaczymy…

{b}16.04.2010 r. 21:19{/b} Po wczorajszej awanturze, bałam się wyjść z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych