Wróć do katalogu

Choinka

Szczere wyznanie kobiety, która zaznała cierpienia w najgorszej możliwej formie.

Koder7, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Choinka

Tej nocy spadł śnieg i zgasił wszystkie znicze. Wiem, co to oznacza. Ojciec niedługo pójdzie do lasu po choinkę. Poprosi mnie, żebym razem z siostrą ją ubrała, a ja przecież tak bardzo nie chcę tego robić. Nie byłabym w stanie. To małe, zielone drzewko jest symbolem wyczekiwania na ten jedyny dzień w roku, kiedy we wszystkich sercach, mały płomyk miłości staje się ogniskiem. W tym czasie, odkąd pamiętam, zawsze potrzebowałam stokrotnie bardziej twojego wiotkiego ramienia i nieśmiałego uśmiechu. Tym razem ich nie będzie. Wiem, że na pewno się rozpłaczę jak dziecko podczas tego choinkowego rytuału, rozumiesz mnie? Jestem pewna, że tak. Zawsze najlepiej wychodziło to właśnie Tobie. I widzisz, jak się potoczyło nasze życie. Zamiast wycieczki do piwnicy po bąbki stoję teraz tutaj. Nie widzę mijających mnie ludzi w futrach, szalikach i czapkach. Nie słyszę odległego echa kolęd, odtwarzanych na świątecznym jarmarku w centrum. Mam przed oczami tylko twoją zakrwawioną twarz. Tym gorzej, że teraz przysypują ją te bielutkie płatki. Czuję - widząc jak znikasz pod warstwą puchu - że przeżywam to drugi raz. Bardzo się bałam znienawidzić Ciebie. Mogłam to zrobić. Nie przejąłeś się tym, że prawie zniszczyłeś mi życie. Nie pomyślałeś, jak będę wyglądała tuż przed maturą, na naszej ulubionej kanapie, zdrapując skórę do krwi i płacząc przy tym bezgłośnie, niemal się dusząc. Zaniechałam tego mimo wszystko draniu, bo za bardzo Cię kocham. Postanowiłam, jednak, że kiedy nadejdzie pierwszy zimowy dzień opowiem, jak to wyglądało z mojej perspektywy. Nie będzie to długa historia. Obiecuję. Ja w przeciwieństwie do Ciebie dotrzymuję obietnic...

Siedzieliśmy ramię w ramię na nasypie obok starej strzelnicy. Oboje kochaliśmy tam popijać piwko w lecie i wsłuchiwać się w świerszczowe, wieczorne koncerty, od czasu do czasu przypalając papierosy lub trawkę, jeśli się przytrafiła. Obejmowałeś mnie i uśmiechałeś się jak zwykle. Opowiedziałeś nawet jakiś – choć przyznam, że słaby - dowcip. Czułam mimo wszystko, że coś jest nie w porządku i pytałam o to ale nie miałam zamiaru naciskać. Myślałam - sam mi powiesz. Byłam głupia, przepraszam skarbie. Chciałeś mnie wcześniej odprowadzić do domu, mówiłeś, że masz gości i ojciec zrobi Ci burę, jeżeli nie pokażesz się przed dwudziestą trzecią. Mocno trzymałeś mnie za rękę. W pewnym momencie nawet przesadziłeś – zabolało. Wytrzymałam. Nie zapytałam do końca, czemu na mnie nie patrzyłeś, z jakiego powodu czasem tylko, zerkałeś smutno myśląc, że nie widzę. Twój pocałunek był strasznie wilgotny i ciepły. Całym ciałem wstrząsnął dreszcz, kiedy włożyłeś mi język do ust. Och! Gdybyś tylko wiedział jak okropnie Cię pragnęłam tego wieczoru. Marzyłam tylko o tym, byś zaprowadził mnie w jakiekolwiek ciemne miejsce i wziął. Chciałam na ostro – wiesz, czasem nachodziła mnie taka fantazja – ciasna piwnica, strach przed rodzicami i szybki, nerwowy sex. Ty w zamian za to przytulałeś mnie... inaczej. Chyba próbowałeś włożyć w to jak najwięcej miłości. Drżałeś. To miało być pożegnanie? To miało mi wystarczyć? Ty głupku, nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła kogokolwiek przytulić. Czuję do tej pory twoje perfumy i ciepły oddech na szyi. Chodzą za mną jak bezpański pies - bezustannie, gdziekolwiek się nie znajdę. Odchodząc, pierwszy raz nie obejrzałeś się przez ramię. Zapaliłeś papierosa przystając na moment. Byłam zła na twoje nierozsądne zachowanie. Ojciec mógł to zobaczyć, a wtedy wydało by się, że i ja palę. Weszłam do domu i wstawiłam wodę na herbatę. Chwaliłam się wcześniej podjarana, że kupiłam rano ulubioną – malinową. Potem usiadłam z kubkiem przed komputerem i ściągałam film z internetu. Mieliśmy go obejrzeć nazajutrz. Wiedziałam, że od kilku tygodni na niego czekałeś. Chciałam zrobić niespodziankę mojemu ukochanemu. Odebrałam telefon dopiero po piątym sygnale, nie mogłam znaleźć go w kurtce. Przepraszam, za mój ton ale z początku uznałam to jeden z tych twoich głupich żartów, których tak nie trawiłam.

- Halo? - z drugiej strony, żadnego odzewu, tylko twój dziwnie przyspieszony oddech. - Halo? Michał? Nie rób sobie ze mnie jaj, telefon zaraz mi padnie, mówiłam Ci, że zgubiłam ładowarkę przedwczoraj... - Kamila? - padło w końcu po drugiej stronie. - Nie, gorąca dziwka z sex telefonu...mrrr, gdzie jesteś? Coś się stało skarbie?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych