Wróć do katalogu

Chwała gruli-rozdział 7 i 8

Bitwa o Granden w kolejnym rozdziale mojej powieści fantasy.

krejpek, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział VII

Następnego dnia koło godziny dziewiątej zadęto w rogi. Sali i Charlan zerwali się z pryczy i pobiegli do dziesiętnika. Adymon powiedział: - A więc do boju! Formować czworobok! Rozkaz wykonano natychmiast. Dziewięciu żołnierzy stało w czworoboku. W środku formacji stał Mordun, za nim był Ahelos, a przed nim Gefion. Po bokach stały grule. Elf – żebrak zwany Tułaczem. Stał obok Gefiona. Reszte miejsc zajmowały młode elfy, a Galigam stał obok Adymona. Oddział wyruszył za dziesiętnikiem. Przeszli cały obóz i stanęli w pierwszym szeregu na lewym skrzydle wojsk. Tymczasem na bramie ustawili się Naked, Diarknes, Gibil i Makris. Krasnolud wziął swojego wybawiciela na stronę i powiedział: - Jestem tu z tobą od trzech dni i dalej nie wiem skąd się tu wziąłem, ani kim ty jesteś. - W gospodzie ,,Pod srebrną podkową” nieźle balowałeś. Nie wiem co się stało, ale elfy zabiły prawie wszystkie krasnoludy. Zdążyłem tylko ciebie uratować. Zabiłem je wszystkie. Nawet się bardzo tym zdziwiłem, bo nigdy nie miałem tak ogromnej celności. - A więc dziękuję i zaraz wracam do Grandenu – powiedział Gibil. - To dobrze. Życzę łagodnego wyroku gdy cię złapią. Na te słuszna słowa Gibil zmieszał się, miał coś odpowiedzieć ale zadęły ludzkie bębny. Na horyzoncie pojawiły się chorągwie. Po piętnastu minutach na polu przed twierdzą stanęło dwa tysiące zbrojnych ludzi. Mieli machiny oblężnicze, które ciągnęły hursy. Były to ogromne konie, wysokie na trzydzieści stóp. Ludzie mieli dwa tarany, cztery katapulty i jedną balistę. Gdy Charlan zobaczył potęgę tych wojsk przeraził się, że będzie musiał stawić im czoła. Jego oddział stał pod murami. Gdy z wojsk ludzkich wystąpili łucznicy dowódcy zaczęli wołać: - Chronić się! Wszyscy przykrywali się deskami. Chwilę później spadł pierwszy grad strzał. Z murów twierdzy natychmiast padła odpowiedź. Tak strzały elfickie powoli wykruszały szeregi ludzi. Diarknes również strzelał. Gdy połowa łuczników ludzkich zginęła wyrządzając jedynie małe szkody piechocie Bajeru do walki ruszyła piechota. Biegli by stracić pod ostrzałem jak najmniej jednostek. W końcu gdy byli już w połowie drogi do murów dowódcy elfów wydali rozkazy: - Na przód marsz! - Zaczyna się – powiedział Mordur. - Życzę szczęścia – rzekł Charlan. - Wzajemnie. Po czym ruszyli do przodu. Pierwsze dwa rzędy nastawiły włócznie. Galigam zamienił się miejscem z Salim. Gdy ludzie byli już naprawdę blisko rzucił włócznią z taką siłą, że nabił na nią trzech wrogów. Gdy szeregi wojsk starły się ze sobą Charlan wyjął swój puginał. Jeden z młodych elfów nie zdążył wyjąć miecza, a już zginął. Ludzie skupili się na rosłej sylwetce Galigam, więc Sali i Charlan atakowali ich od tyłu. Adymon dzielnie wbijał się wgłąb wojsk zabijając wszystko po drodze. Szedł za nim drugi młody elf, ale on zginął zaatakowany od tyłu. Charlan powiedział do Mordura: - Rzuć mną! - Co? - Rzuć! Więc ork dobił jednego z ludzi złapał Charlana i rzucił nim. Spadając grul nastawił znalezioną włócznię i nabił na nią rosłego człowieka. Po upadku wstał i zaczął ciąć wszystko co podeszło mu pod jego mieczyk. Po pewnym czasie obrócił się by zadać kolejny, śmiertelny coś, ale jego miecz spotkał się tarczą Adymona. Tymczasem na murach elfy niemogąc już strzelać patrzyły co się dzieje. Naked mruczał coś pod nosem po czym krzyknął wskazując palcem na katapultę: - Warius! Machina natychmiast stanęła w płomieniach, a Naked wrócił do swoich rytuałów. Ludzie obawiając się o tarany podprowadziły je do walczących. Makris wydał rozkaz: - Zabić hursy! Na przerośnięte konie natychmiast spadł grad strzał. Diarknes powiedział do Gibila: - Bierz łuk i strzelaj! Krasnolud niechętnie wziął najbliższy łuk naciągnął strzałę i wywrócił się przy jej wypuszczaniu. Trafiła ona prosto w oko hursa z taranem, który wpadł w panikę wywracając machinę i biegnąc po ludziach. - No brawo bohaterze z przypadku! – zadrwił Diarknes i spróbował wycelować w oko innego hursa. Ku jego zdziwieniu trafił od razu z podobnym skutkiem jak Gibil. Tymczasem większość piechoty elfickiej zginęła pod murami. Nagle zadęły od północy rogi. - Orki nadchodzą! – zawołał Makris. Na dźwięk ten ludzie poczęli rozbiegać się na boki. Zadowolone elfy ze zdumieniem ujrzały, że jazda orków szarżuje na nich. Na polu walki zostało tylko szesnastu żołnierzy elfickich. Adymon krzyknął: - Na ziemię! Wszyscy padli. Gdy jada zbliżała się Adymon, Mordur, Ahelos, Gefion, Galigam i Tułacz wstali zwalając z koni najeźdźców. Charlan zauważył, że ostatni młody elf zginął pod kopytami konia i zaczął żegnać się z życiem, ale do góry podniosły go jakieś ręce. Był to Galigam. Grul wyciągnął swój puginał, by utorować drogę koniowi. Naked widząc co się dzieje zawołał: - Zdrajcy! Orki! Niech będą przeklęci! Na te słowa z ginących orków zaczęły uchodzić dusze i wędrowały w sobie tylko znane miejsca. Grulom i elfom udało przedrzeć się przez orki, które jechały wąskim szeregiem. Pogalopowali omijając wojska ludzkie i wjeżdżając do pobliskiego lasu. Pod bramę podeszli ludzie i chcieli przez nią dostać się do środka. Nie mieli już taranów więc zaczęli rąbać drzwi toporami. Widząc to Diarknes zagwizdał i po chwili pojawił się Szabla. Elf wziął Gibila i zjechał z murów. Krasnolud krzyczał: - Co robisz! Zginę! - Zginiesz jeśli tu zostaniesz. Diarknes miał rację. Na mury zaraz spadły strzały ludzi. Na tych, którzy próbowali dostać się do Twierdzy wylewano smołę. Ginęli w straszliwych męczarniach. W czasie gdy ludzie żłobili w bramie dziurę na horyzoncie pojawiły się cztery tysiące piechoty orkowej. Mieli ze sobą machiny oblężnicze, które ciągnęły po trzy kongi. Były to wielkie stwory podobne do goryli. Widząc je ludzie natychmiast się roztrąbili by dopuścić je do bram. Po dwóch uderzeniach osłabiona już brama upadła. Z twierdzy wypadli na kongi jeźdźcy elficcy. Diarknes szybko wyjął łuk i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych