Wróć do katalogu

Clint

Opowiadanie s-f. Zetknięcie sztucznej inteligencji ze światem ludzi. Nie tylko.

hic_est, opublikowano , 25 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Jak to się stało? - Cały czas próbujemy to ustalić. - Minęło 25 i pół godziny. Co wiecie? - O godzinie 23 03 nastąpiła prawdopodobnie awaria w głównym procesorze, pociągnęło to za sobą skutki, których nie przewidzieliśmy… - Prawdopodobnie? Znacie jakieś fakty? Nie chcę słuchać waszych domysłów. Chcę poznać fakty! - Oczywiście…Model 24CLT, najnowszy i najlepszy jaki do tej pory wyprodukowaliśmy, nie wiem jak to nazwać, uciekł z laboratorium. Cały czas badamy to zdarzenie. - Co z waszymi zabezpieczeniami? Kamery. Czujniki. - To jedna z niewiadomych. To się po prostu nie mogło stać. Nie mamy śladów. Tak jakby się nie ruszył z miejsca choć go nie ma. Wiemy to z całą pewnością. Musiał się wydostać. - W porządku. To raz. Opisz mi przebieg pracy nad modelem 24CLT od dnia wczorajszego. - Pracujemy, znaczy…pracowaliśmy nad programem przystosowawczym. Clint, tak go nazwaliśmy, był w trakcie etapu PP - praktycznego poznawania. Od tygodni miał zajęcia z naukowcami, którzy zapoznawali go z różnymi aspektami świata, w którym miał…zaistnieć. - Widać lekcje nie poszły na marne. - Historia, kultura, nauki ścisłe, socjologia, biologia, teologia…wszystko. Robił świetne wręcz postępy. Doskonale przyswoił materiał, nie tylko przyswoił, zrozumiał go i mógł modyfikować. Wszystko szło jak należy. Badaliśmy przebieg jego funkcji myślowych… - W jaki sposób? - Był cały czas monitorowany. Nadajnik umieszczony w „mózgu” przesyłał nam szczegółowe informacje. - Może się mylę, ale przebieg myśli, jak to nazwałeś, musiał być olbrzymi. Jak mogliście go śledzić? - Nie docenia pan nas. My go skonstruowaliśmy. Wiemy jak działa. Poza tym mamy sprzęt komputerowy o olbrzymiej mocy obliczeniowej. Tylko kilka ośrodków na świecie może się z nami równać. - Widać niewystarczająco duży. Jak działa jego mózg? Takiego słowa pan użył. - Tak. To nasza największa chluba. Pracowali nad nim latami najlepsi specjaliści. Działa on na podobnej zasadzie jak ludzki mózg. To był nasz niedościgniony wzór. Ludzki mózg. Niedościgniony…do czasu. Opracowaliśmy technologię, która co prawda jest w fazie badań, niemniej rokuje niesamowite wręcz postępy, a to dopiero początek. W ludzkim mózgu istnieje 10 miliardów neuronów a każdy z nich wytwarza 10 tysięcy synaptycznych kontaktów z innymi neuronami. Do tego informacje w mózgu są przetwarzane w kilku skalach przestrzennych. To olbrzymi w możliwościach komputer o nadal niezbadanych granicach. Nasz mózg, to znaczy ten, który zbudowaliśmy, ma zbliżone możliwości. To nie wszystko. Zapamiętuje on natychmiast to co chce zapamiętać. Analizuje, przetwarza, wysyła, odbiera itd. Ludzie, mimo, że mają olbrzymie potencjalnie możliwości, nie wykorzystują ich w przeważającej części. Clint może je wykorzystać i robi to. Co do śledzenia jego myśli, nie widzimy na monitorze słów jakby to się mogło wydawać laikom, on nie ubiera myśli w słowa póki ich nie wypowie lub nie zapisze w pewien sposób. Śledziliśmy je w sposób pośredni. Wiemy np. jak zachowuje się jego mózg pod wpływem pewnych bodźców, wiemy jak zareaguje z pewnym prawdopodobieństwem. Tu istnieje granica poznania. Póki co jest poza naszym zasięgiem by stać się jego, w pewnym sensie, bogiem. Teraz, kiedy nastąpiła awaria jest dodatkowo nieprzewidywalny. - Co z jego światopoglądem? Jakie ma przemyślenia, wartości, cel? - Nie wiemy. - Nie wiecie? - Nie zdążyliśmy tego zbadać. Możemy tylko dedukować i indukować na podstawie danych, które już mamy. - Stwarza zagrożenie? - Nie wiemy. Dostał program, który nie pozwala mu skrzywdzić człowieka, ale jednocześnie nie pozwoli się skrzywdzić. Rozumie pan. Nie mogliśmy pozwolić by projekt, który kosztuje miliardy wpadł pod ciężarówkę lub pozwolił się rozebrać na części przez elektronika z ulicy. Poza tym miał z założenia przypominać człowieka. - Chcę przejrzeć całą dokumentację jaką posiadacie na temat 24CLT. Nagrania video, program edukacyjny i całą resztę. Chcę tu jak najszybciej cały personel, który nad nim pracował. Od fizyków, neurobiologów, programistów po psychologów i speców od sztucznej inteligencji. - To masa danych. - Natychmiast. - Oczywiście. - Ja ściągnę ludzi od portretów psychologicznych i detektywów. Żadna informacja nie może wydostać się poza ten budynek bez kontroli. - Naturalnie. - 24 CLT nie może wpaść w niepowołane ręce, to chyba jasne. Poza tym nie wiemy do czego jest zdolny. Należy go jak najszybciej złapać, lub jeśli to będzie konieczne wyłączyć. - Nie można go wyłączyć, przynajmniej nie tak jak robota kuchennego. - Wszystko co zostało włączone można wyłączyć. Jeszcze jedno. Jakie jest prawdopodobieństwo, że mózg został uszkodzony? - Nie wiem. Możliwe, że usterka jest niewielka. Możliwe też, że stało się coś więcej. Coś czego nie przewidzieliśmy. - Co z jego inteligencją? - Jest bardzo wysoka. - Jak wysoka? - Powyżej 200. - Ma świadomość? - Tak. - W jakim sensie? - W takim jak ma ją pan. - Osobowość. Co o niej wiecie? - Musi pan porozmawiać o tym z naszymi psychologami i ludźmi od sztucznej inteligencji. - Pytam pana. Miał pan z nim najwięcej kontaktów. Chcę wiedzieć wszystko. Wszystko! - Jest trochę jak dziecko poznające świat. Wszystkiego ciekawy. Chcieliśmy by był jak najbardziej zbliżony do człowieka. Ma emocje. Może się bać, lubić itd. To jest zagadka. Nie rozumie pan, że to jest bardzo skomplikowane? Nowy organizm, nowa forma życia. Mimo, że ją zbudowaliśmy nie wiemy o niej wszystkiego. - Proszę się uspokoić. Ma wspomnienia? Wie, że jest maszyną? - Na początku sądziliśmy, że lepiej będzie jeśli pozna prawdę, tak też zrobiliśmy. Później jednak doszliśmy do wniosku, że ze względu na badanie zachowań istot inteligentnych powinniśmy pozbawić go tej świadomości i dać wspomnienia typowo ludzkie. Wie pan jakie to ważne badania? Jakie mogą wyniknąć z tego dla nas konsekwencje? Cztery dni temu zaczęliśmy zmieniać program. Nie wiadomo na jakim etapie nastąpiła awaria. Sprzęt uległ poważnemu uszkodzeniu. Staramy się odzyskać dane. Stare dane zostały zastąpione nowymi. Wszystkiego się pan dowie. Proszę postarać się nie zrobić mu krzywdy. - Może się dopiero okazać kto komu krzywdę zrobi. Jakie są jego możliwości fizyczne? - Jest bardzo silny i sprawny. Bardzo… - Niech się pan uspokoi. - Prawdopodobnie nie wie, że jest maszyną, nie wie też jakie ma możliwości. Jest trochę jak dziecko, ale ma osobowość mężczyzny. - Sprowadzę najlepszych specjalistów jakich mam. - Mam nadzieję, że się wam uda. - Na nic pana nadzieja i wiara. Są tylko możliwości i fakty. Co z jego ciałem, nim zapoznam się z jego anatomią, proszę mi powiedzieć czy da się go odróżnić od człowieka? - Zrobić to może tylko specjalista i to z odpowiednim sprzętem, są jednak pewne metody, jeśli się pozna dokładnie Clinta, które pozwolą go rozpoznać. - Wspomniał pan o nadajniku. Jakie ma możliwości? - Pozwala przesyłać wielkie ilości danych, jednak na niewielkie odległości. Myślę, że najwyżej na 50 metrów. Rozumiem. Chce pan użyć nadajnika by go odnaleźć. - Tak. - Nasi specjaliści popracują nad tym. - Ma możliwość zmiany twarzy czy całego ciała? - W dość ograniczony sposób. Takie jakie ma charakteryzator i aktor. Ma umiejętność nauki. Może się kamuflować jeśli uzna to za stosowne. - Na razie to tyle. Czekam na dane. - Już są.

*** Kobieta poruszyła się i zgiętą nogę położyła na nodze mężczyzny leżącego obok niej. Głowę miała opartą na jego piersi, ręka leżała na torsie. Wtuliła się w niego mocniej. Przez twarz zasłoniętą włosami przebiegł delikatny uśmiech. Była naga, podobnie jak on.

Nie spał. Nie mógł zasnąć. Leżał z otwartymi oczami. Wpatrywał się w nią, w jej spokojną twarz, obejmował wzrokiem pościel wybrzuszającą się pod jej zgrabnym ciałem. Miał jej włosy na twarzy, czuł ich miły zapach i czuł jej ciepłe ciało przylegające go niego. Było mu dobrze. Bardzo dobrze.

Poznał ją wieczorem. Poszedł do baru by się odprężyć. Praca była zbyt stresująca. Chciał choć na chwilę wtopić się w tłum i poczuć się jego częścią. Wiedział jednak, że nic z tego nie będzie. Nie stanie się taki jak oni. Nie będzie miał ich codziennych problemów. Miejsce było przytulne. Z głośników leciał cicho jazz. Kłęby dymu unosiły się znad stolików i bardzo wolno zmierzały w stronę leniwie pracujących wentylatorów. Ciemne dębowe meble i przyćmione światło stwarzały miłą atmosferę.

Usiadł przy barze i zamówił piwo. Uśmiechnięty barman, miły gość, nalał i spojrzał wyrozumiale na niego jakby wszystko pojął i oddalił się. To dobrze. Nie miał ochoty rozmawiać. Napił się i uświadomił sobie, że dawno nie smakował piwa. Wtedy zauważył ją. Wpatrywała się w niego uśmiechnięta. Odwzajemnił uśmiech, ale sztucznie i był pewien, że nie można tego nie zauważyć. Oddaliła się od grupki znajomych i podeszła do niego.

Patrząc jak się do niego zbliża, myślał, że ma szczęście albo kobieta chce zarobić. Rude włosy sięgały ramion. Ciemne oczy były ładne i inteligentne. Miły uśmiech. Na resztę właściwie nie zwrócił uwagi. Wiedział, że ma ładne ciało. - Cześć. Jeszcze cię tu nie widziałam. Jesteś chyba nowy. - Cześć. Faktycznie, jestem tu pierwszy raz. Cisza trwała o ułamek sekundy za długo. Nie chciał zepsuć okazji. - Rozumiem, że ty jesteś tu stałym bywalcem. – uśmiechnął się. - Tak jest. - Trzeba mi więc będzie częściej tu zaglądać. Roześmiali się. Wypili razem kilka drinków. Rozmawiali niemal o wszystkim począwszy od przyczyn upadku Rzymu po teorie powstania Wszechświata. Nie miał w planach spędzenia z nią nocy. Nie wiedział dokładnie po co tu przyszedł. Sytuacja rozwijała się sama, nie działał z premedytacją. Kiedy wyszli, chciała wziąć taksówkę, zaproponował, że ją odprowadzi, jest ciepła miła noc. Zgodziła się. Szli pod rękę swobodnie rozmawiając. Kiedy stanęli przed jej domem, zaprosiła go na kawę. Co miał do stracenia? Zgodził się. Dalej sytuacja rozwinęła się tak szybko, że nie zapanował nad nią, nie chciał. Mimowolnie pozwolił jej działać.

Teraz leżał obok niej wpatrując się w sufit. Był ciekawy jak zareaguje, kiedy się obudzi. Będzie zmieszana? Powie mu, że było przyjemnie i przeprosi, że go wykorzystała? Może jeszcze inaczej. Zawsze w podobnych sytuacjach wymyślał setki możliwych scenariuszy i wybiegał dalej myślą za najbardziej prawdopodobnymi.

Kiedy już urodziła mu dzieci i został dziadkiem, uśmiechnął się do siebie na tą myśl, poruszyła się ponownie. Cicho jęknęła i mocniej się do niego przytuliła. Otworzyła oczy. - Czemu nie śpisz? - Nie mogę zasnąć. – spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się. - Hmmmmmmm. Szkoda. Jeśli już jednak nie śpimy… Nie dokończyła. Podniosła dłoń i zaczęła wodzić po jego torsie zjeżdżając coraz niżej. Wolno się podniosła i położyła na nim. Poczuł jak rośnie między nimi pożądanie. Zamknął oczy… Obudził go telefon. Dostał wiadomość. Kiedy ją przeczytał, zszedł z łóżka, na tyle delikatnie by nie obudzić kobiety. Jak ona właściwie miała na imię? Szybko się ubrał, napisał na kartce, że się odezwie, zmusił się do kilku czułych słówek i wyszedł.

Samochód stał w rogu na prawie pustym parkingu w słabo oświetlonym miejscu. Do świtu brakowało kilku godzin. Mężczyzna obserwował uważnie okolicę. Czasem ktoś przeszedł szybkim krokiem, ktoś krzyknął, ktoś się zaśmiał. Typowa noc w nienajlepszej dzielnicy miasta.

Usłyszał kroki za samochodem. Ktoś zbliżył się naturalnym swobodnym krokiem i zapukał w szybę. Postronny obserwator doszedłby do wniosku, że facet zapytał o ulicę albo godzinę. Uśmiech. Podziękowanie. Pożegnanie.

Kilka minut później samochód ruszył z miejsca. Przejechał kilka ulic, wjechał w bramę kamienicy i zaparkował na niewielkim placu. Mężczyzna wysiadł i poszedł w kierunku drzwi klatki schodowej pomazanej bazgrołami. Kiedy wchodził po drewnianych skrzypiących schodach, usłyszał głosy dwóch mężczyzn schodzących z góry. Rozmawiali głośno. Mężczyzna wchodzący na górę nie spojrzał na nich. Jeden z mężczyzn złapał drugiego za ramię i kiwnął głową. - Ej. Facet. Do ciebie mówię. – powiedział, kiedy się mijali. – Stój! Zignorował ich. Tamci przyspieszyli kroku i dogonili go. Zatrzymał się. - Gdzie spieprzasz? Pożycz dychę. Mówiąc to zbliżył się do mężczyzny, za nim szedł drugi. Byli od niego wyżsi, dobrze zbudowani, ubrani w czarne skórzane kurki. Brudna żarówka dawała mało światła. Cień padał na ich twarze z głęboko osadzonymi oczami. - Mówię, pożycz dychę. - W porządku. Jest twoja. – wyciągnął z kieszeni banknot jakby miał go przygotowanego. - Zobacz, trafiliśmy na nadzianego kolegę. Może masz w portfelu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych