Close
Moje pierwsze, krótkie opowiadanko. :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Krzyk. Przeraźliwy, mrożący krew w żyłach krzyk rozdarł ciszę zalegającą wokół mnie. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że wydobywał się z moich płuc. Zamknęłam usta. Cisza. Przytłaczająca cisza otuliła mnie jakby do snu. Czułam się, jakbym przed chwilą się obudziła… a może zasnęła? Rozejrzałam się wokół. Ciemność… Czarna masa powietrza napierająca na mnie i zaklejająca płuca… Ciemne kształty. Duże. Drzewa? Jestem w lesie? Jak się tu znalazłam? Nie pamiętam… Nic nie pamiętam… Wszystko zdaje się tonąć we mgle… Całe moje… życie? Nie pamiętam swojego życia… Co można w ogóle nazwać życiem? Pustą egzystencję, którą wiodłam dotychczas? Co można nazwać sensem życia? Regułki wpajane od kołyski? Bądź mądra, ucz się, wyjdź za mąż, załóż rodzinę… A może myśl ciągle kołatającą mi się po głowie: wyjście… znajdź wyjście… musisz stąd wyjść.., i tak na okrągło, odkąd się obudziłam. Wyjść stąd… Ale skąd? Gdzie ja jestem? Zrobiłam kilka kroków naprzód i wpadłam na coś twardego, sięgającego mi do pasa. Wyciągnęłam rękę i przejechałam dłonią po zimnym materiale, rzeźbionym w… Anioła? Powoli się rozjaśniało. Rozróżniałam więcej szczegółów. Tak, byłam w czymś w rodzaju lasku. Na ziemi jednak, jak porozrzucane zabawki, w nieładzie, stały groby. Na myśl o zabawkach ścisnęło mi się serce, myśl, że muszę się stąd wydostać, zaczęła szybciej i głośniej wciskać się do mojego umysłu. Odruchowo przyłożyłam dłoń do piersi, jednak nie wyczułam bicia serca. Przeraziłam się. To niemożliwe… To nie mogło się stać… Przecież… Stoję tu, teraz, na tej ziemi… Koniec nie może tak wyglądać… Zwłaszcza, że słońce powoli wychylało się znad horyzontu. Jeszcze chwila i kompletnie się pokaże. Teraz już widziałam wszystko: groby, kaplicę i mur okalający cmentarz. Jednak nigdzie nie widziałam bramy… Żadnego wyjścia… Żadnej luki w murze… Jakoś muszę się stąd wydostać… Tam, na zewnątrz ktoś mnie potrzebuje… Ta myśl spłynęła na mnie znienacka… Nagle, znikąd pojawiła się na cmentarzu starsza pani. Podeszła do jednego z grobów i zaczęła się modlić. Wyglądała jakoś dziwnie… Niewyraźnie… Jak duch… Nie zraziłam się jednak. Musiałam wyjść poza mury, czułam, że muszę zrobić to jak najszybciej. Kiedy do niej podeszłam, poczułam zimno… Starsza pani najwyraźniej też, bo wzdrygnęła się i rozejrzała szybko dokoła, omijając mnie wzrokiem. - Przepraszam, wie pani jak stąd wyjść? – zapytałam dosyć głośno, jednak staruszka jakby tego nie usłyszała. Odwróciła się tylko, przeżegnała i zaczęła odchodzić. - Proszę pani! – zawołałam za nią, jednak nie odwróciła się. Gdzieś w głębi spodziewałam się tego. Jednak i tak było to dla mnie szokiem. Wokół mnie pojawiało się więcej ludzi, jednak każdy z nich, jak starsza pani, jakby mnie nie zauważał i przechodząc obok mnie wzdragał się. Mnie ogarnął przerażający mróz. - Czy ktoś mnie słyszy? – nie było odpowiedzi. Ludzie nie odrywali się od swoich zajęć, nie słyszeli mnie. Podeszłam do jednego z nich, pomachałam mu dłonią przed twarzą. Nie zareagował. Rozejrzałam się. Mój wzrok przykuł mężczyzna z małą dziewczynką. Znów usłyszałam w głowie ten sam głos: Wydostać się… Wyjść… Musisz wyjść…. Szukaj bramy… Niech cię zauważą… Ogarnął mnie wszechobecny strach. Podeszłam do mężczyzny z dzieckiem. Szli w stronę, z której tu przyszłam. Poszłam za nimi. Minęli nagrobek w kształcie anioła i zatrzymali się przy pobliskim grobie… Celestia Mirage… Coś mi mówiło to imię i nazwisko… Głos w mojej głowie nasilił się. Spojrzałam na nagrobek, potem na ojca z dzieckiem, znów na nagrobek i nagle zrozumiałam. To nie może być prawda… Nie mogłam umrzeć… Ale… Moje serce przestało bić… Nic nie pamiętam… Czy to możliwe? Czy to możliwe, że umarłam, ten człowiek jest moim mężem, a to dziecko… To dziecko moim dzieckiem? Zakryłam sobie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil BlackDahlia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…