Wróć do katalogu

CO TAKIEGO SŁYCHAĆ W PIEKLE? cz. 2

Jeżeli chcesz wiedzieć skąd się wzięli nasi politycy... Dalsze przygody Lucyfera i Belzebuba, którzy stworzyli polskich polityków. Trochę dobrego humoru ;)

gulasz, opublikowano , 6 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Piekło jest domem i twierdzą szalonego Lucyfera, który obecnie siedzi w małym pomieszczeniu i, uparcie zagryzając język i mlaskając, zręcznymi palcami tworzy ludziki z gliny. To bardzo ważny moment w życiu Lucyfera, kiedy stanowczo nie należy mu przeszkadzać, lub co gorsza, pukać do jego komnaty, żeby ogłaszać złe wieści. Puk! Puk! Puk! -Kto ma zamiar zginąć przypalany na ogniu sił piekielnych?- krzyknął zdenerwowany Lucyfer, bo jeden z ludzików stracił jedną rączkę. -To ja, panie. Twój najwierniejszy sługa, Belzebub we własnej osobie. Przynoszę panie złe wieści. No tak, złe wieści. Złe wieści, złe wieści. A kiedy będą te dobre wieści, które poprawiają nastrój najpotężniejszego Władcy Piekła? Czy takie wieści w ogóle istnieją? Lucyfer westchnął i zawołał: -Wejdź, anielska zgnilizno! Ale szybko, bo wiesz co czeka tych, którzy się opieprzają... Do komnaty wszedł czarny jak smoła diabeł, który w jednej ręce trzymał trójząb, a po ziemi ciągnął dwudziestometrowy łańcuch. Cuchnął smołą, miał czerwone różki na głowie i co chwilę spoglądał wystraszony za siebie. -Ehm, panie...- powiedział najdelikatniej jak mógł. -Tak Belzebubie, chemiczny odpadzie?- powiedział podenerwowany Lucyfer, bo jeden z ludzików nie chciał się ulepić. -Panie... ehm... wydaje mi się, że tego ludzika już kiedyś lepiłeś... to tylko taka mała rada panie, wiesz przecież jak bardzo jesteś doskonały w swojej doskonałości... -Tak, wiem- odparł szczerze Władca i spojrzał uważniej na figurkę z gliny.- Powiadasz, że go znasz? Hmmm... no tak. Czy to nie Bonaparstek Napaleon, ten mały człowieczek, który próbował podbić Europę? Belzebub przestępował z nogi na nogę. Robił tak, gdy bardzo się denerwował. Jego Pan nie znosił, gdy tak kołysał się w miejscu, bo smoła z futra ściekała na nowy dywan z ludzkiej skóry. -To był Napoleon Bonaparte, panie. Ale wiem, że tylko żartowałeś z tym przekręceniem imienia i nazwiska, wszak jesteś doskonały i nieskazitelny. Ehem... i ten mały człowieczek uczesany na lewo i z wąsikiem... on też już był. -Tak? A szkoda. Bo to mój ulubiony. Nazwałem go Adolf. -Hmmm... panie, osobiście radziłbym go już po raz drugi nie używać. Nie zawsze cię słuchał, panie. Czasami bywał agresywny... -Tak? To super! No ale dobra, przyznam ci tym razem rację i zgniotę te ludziki. Nie lubię powtarzać własnej roboty. W komnacie można było usłyszeć cichy odgłos jaki wydaje zgniatana glina. -Panie? -Tak Belzebubie, boży odchodzie? Sługa wyciągnął telefon komórkowy zza pasa. Podał go Lucyferowi. -To do ciebie, panie. Telefon z góry. -No tak, uwielbiam telefonu z góry. Lepię ludzi jak opętany, a potem dzwonią do mnie i pytają się co mają robić. Czy glina nie potrafi przez chwilę pomyśleć sama? -To telefon z Polski, panie. Ważna…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych