Wróć do katalogu

Coraz mniej mnie III

Dalsza część historii o Megan.

Babeczka, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nadeszły wakacje. Za mną trudy podstawówki. O ile można je nazwać trudami. Obecnie... Obecnie wszystko bez zmian, prawie. Nadal jestem na diecie. Ciężko rozróżnić czy to dieta, czy styl życia, czy problem. Jedno wiem na pewno: coś jest nie w porządku. Cieszę się, oczywiście, ponieważ schudłam. Tyle, że wszystkie moje rzeczy są na mnie za duże. Nie luźne, nie "w sam raz". Są po prostu o kilka rozmiarów za duże. Nie powiem, żebym była niezadowolona. Osiągnęłam swój cel. Tylko za jaką cenę? Przestaję myśleć racjonalnie. Nie zważam na swoje zdrowie, samopoczucie... Chwila. Przecież nie zwracam na to uwagi! -----------------------------------------------------------------------------------------------

- Patrzcie, patrzcie!- Biegnę wesoła do rodziców w spodniach, które wiszą na mnie jak na patyku.- Są na mnie za duże. Patrzcie, spadają!- Trzymam je lekko, żeby całkowicie się ze mnie nie zsunęły. Wędruję niepewnie wzrokiem po rodzicach. Nie wyglądają na zachwyconych. - Mamy się cieszyć?!- Mama po chwili zastanowienie odżywa. - No... Tak.- Nic nie rozumiem. Od środka zalewa mnie fala gorąca. Jestem zmieszana. Brak aprobaty z ich strony dodatkowo potęguje moje zawstydzenie. - Nie dziecko. To już nie jest takie zabawne. Nie widzisz tego?! - Widzę. Schudłam nareszcie i jestem szczęśliwa. Cieszcie się raz ze mną. Raz bądźcie po mojej stronie, nie przeciwko!- Wybucham. Cały miesiąc intensywnej pracy, żeby na koniec usłyszeć, że "coś jest nie tak". - Nie. Wyglądasz okropnie. Żaden chłopak się na ciebie nie spojrzy.- Nienawidzę tego człowieka. Ojciec jak zwykle wie lepiej. Słyszę jego surowy ton i wiem, że kłóci się tylko z samej satysfakcji kłótni. Wybiegam z pokoju i wracam do łazienki. Jedynie wielkie lustro docenia mój wysiłek. Obracam się zadowolona. Chyba pupa lekko zmalała. Szkoda, była taka fajna. - Kochanie... Martwię się. Ostatnio z nikim się nie chcesz spotykać. Siedzisz tylko w pokoju.- Mama przychodzi załagodzić sytuację. Czy jest o co się martwić? Jest. Jest, jest, jest. Jak najbardziej. Wariuję. Walczę sama ze sobą. Niszczę się. - Nie martw się, mamo.- Uśmiecham się łagodnie. Czekam aż i ona złagodnieje. - Wiesz, że możesz zawsze ze mną porozmawiać. O wszystkim.- Stoję i patrzę na nią. Jestem uśmiechnięta, miła. Nieobecna. Wewnątrz płaczę. Umieram. Jestem rozrywana przez milion myśli, milion głosów. Jestem świadkiem tworzenia nowej osobowości. Drugiej mnie. - Wiem mamo. Nie martw się.- Przytula mnie. Do oczu napływają mi łzy. Co dalej? Nie wiem co się dzieje. Straciłam kontrolę nad samą sobą! Jestem beznadziejna. I jestem zła. Zła na Dizzy. Ona z tego wyszło. Ba! Ona nawet nie zaczęła. Jest teraz w domu i pewnie coś je. A ja nie. Ja nie mogę. Boże... Co się dzieje. Ostatnio boję się cokolwiek jeść. Wystarczy kęs a wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju. Zamieniłam przyjemność jedzenia w cholerny obowiązek! - Muszę iść mamo.- Wybiegam z łazienki i zamykam się w swoim pokoju. Rzucam się na łóżko i pozwalam sobie płakać. Z każdą chwilą coraz bardziej się w sobie zamykam. Druga ja... Gorsza, silniejsza. Jestem przerażona. Obracam się z boku na bok, myślę nad tym wszystkim. Dławi mnie płacz, który bezskutecznie próbuję ukryć. Będzie dobrze, to nic takiego. ----------------------------------------------------------------------------------------------- - No hej! Śpisz u mnie jutro. Koniec. Kropka.- Dizz właśnie informuje mnie o moich planach na jutro. Nie chcę. Błagam. Zostawcie mnie w spokoju. Nikt mnie nie rozumie. Nawet nie próbuje. A ja muszę z wami wszystkimi żyć! - Eh... Dizz, to chyba nie najlepszy pomysł. - Dlaczego? Koniec tematu. Do jutra!- Pokonała mnie moją własną bronią. Rozłączyła się nim zaprzeczyłam. Cóż, wypadałoby do niej iść. Przez ostatni tydzień nigdzie nie byłam. W sumie, wszystko mi jedno... - Mamo, mogę iść jutro spać do Dizzy? - Tak. A chcesz? - Mhm, tak- "Nie mamo, mam to wszystko gdzieś i chciałabym, żeby wszyscy inni mieli mnie też gdzieś, ale tak nie jest!". Jedno zdanie, mogłoby wiele zmienić, ale ugrzęzło. Zablokowane przez tą drugą, destrukcyjną osobowość. Z gorzkim uśmiechem na twarzy powtarzam sobie, że "moje ciało jest za małe na dwie osoby". Najgorsza jest świadomość, że to ja je pewnie opuszczę.

- Cześć Dizz.- Jestem okropna. Mój głos pozostawia wiele do życzenia. Mogłabym równie dobrze powiedzieć "Nienawidzę cię ty podła..." - Hej!- Czuję się winna. Dizzy, uśmiechnięta od ucha do ucha, nie zwraca uwagi na mój gardzący ton. Uciekałabym na jej miejscu. Daleko. Wieczór mija źle. Siedzę tylko i marzę o powrocie do domu. Jej tata robi grilla. Co jak co, ale to jest cios ostateczny. Musimy jeść jakąś rybę i sałatkę. Nie mogę od tego uciec. Muszę coś zjeść, żeby nie nabrali podejrzeń. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Raz po raz uderza mnie napad płaczu, który usiłuję zatrzymać. Oni wszyscy są dla mnie tacy obcy. Ja siebie też nie przypominam. Krążę myślami daleko stąd. Gdzieś, gdzie jestem sama i gdzie jestem szczęśliwa. Wyciągam telefon pod stołem. W tym momencie mam gdzieś cały ten savoir-vivre. "Mamo, nie mogę się doczekać powrotu do domu :)" Niemal natychmiast mama odpowiada. Potrzebuję kontaktu z nią. Teraz w szczególności. " Kochanie czekam na ciebie. Już jutro wracasz :)" Już jutro, jasne. Dla mnie to co najmniej cztery godziny siedzenia z tymi wszystkimi ludźmi...

- Mamo, wróciłam!- Sama nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych