Coś - Maja
Czasy współczesne. Tylko jedna dziewczynka, podejrzewa, że w szpitalu dzieje się coś złego
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czasy współczesne
Żółte ściany, które kojarzyły się ze słoneczkiem pokryte były kolorowymi rysunkami przedstawiającymi postacie z filmów Disneya. Pies Pluto kręcił hula hoop, Myszka Miki trzymała w łapce prezent dla Kaczora Donalda, zaś w rogu pokoju, z wymalowanej norki, nosek wystawiała myszka Jerry patrząc, czy gdzieś tam nie czai się kot. Dziewczynka czuła się właśnie jak ta myszka. Sama, opuszczona i niepewna. Tata już dawno poszedł do domu a ona została w szpitalu. - Jesteś już na tyle duża, że możesz zostać sama - tłumaczył jej ojciec. - Wiesz, że nie mogę zostać, bo babcia nie będzie cały czas siedzieć z Tomkiem. Tomek to był jej młodszy brat, którego Maja uważała za wrzód na dupie świata. Miała dwanaście lat i swoje sprawy, a musiała się z nim bawić. Gdyby nie on, to tata by jeszcze z nią posiedział. - To sobie idź - odezwała się, ostentacyjnie odwracając się do niego plecami. Ojciec westchnął i wyszedł. Leżała teraz z igłą od kroplówki w dłoni, patrząc na ścianę. Nie miała siły na nic, była zbyt osłabiona, po grypie żołądkowej, która wyczyściła ją na dwie strony. Zamknęła oczy a w chwilę potem już spała.
Korytarz, po którym szła był ciemny i zdawał się nie mieć końca. Szła w stronę światełka, które tliło na jego końcu. To gdzieś tam była sala gdzie leżała jej mama. Gdy nagle coś skrzypnęło, drgnęła ze strachu. To uchyliły się jedne z drzwi znajdujących się przed nią. Poczuła od nich powiew zimnego powietrza. Nie zwracała jednak na nich uwagi. Musiała znaleźć pokój gdzie leżała jej ma-ma. Drzwi uchyliły się szerzej jakby ją zapraszając. Stanęła koło nich zaglądając ostrożnie do wnętrza. Zobaczyła tylko zarys mioteł, wiader, gratów i nie wiadomo, czego jeszcze. W jednym z rogów pomieszczenia ciemność była jakby gęstsza, wyglądała jak zarys człowieka. - Chodź do mnie - usłyszała niczym tchnienie wiatru. - Czekam na ciebie. Dziewczynka pokręciła głową odganiając halucynacje. Nie weszła do środka. Mocno ze złością trzasnęła drzwiami, które odbiły się od framugi i ponownie otworzyły. Coś zza nich wychynęło odprowadzając oddalającą się dziewczynkę wzrokiem. Maja dotarła w końcu do pokoju mamy. Weszła. Było ciemno i zimno jakby ktoś otworzył okno, wpuszczając zimowe powietrze do środka. Chciała zapalić światło, ale kontakt nie działał, mimo iż naciskała go kilkakrotnie. Zadrżała z niepokoju. Pokój zdawał się być wiecznym mrokiem, w którym jaśniała plama łóżka, na którym leżała nieruchoma postać. Maja podeszła do niego. Biel twarzy mamy odcinała się od czarnych jak smoła włosów. - Mamusiu - dotknęła jej zimnej dłoni. - To ja Maja, przyszłam cię odwiedzić. Obudź się. Mamo. Nagle zza łóżka wypełzł czarny cień i usiadł na piersi kobiety. Nie miał kształtu, nie posiadał ust a jednak się odezwał. - Jej tu już nie ma - pokręcił czymś, co formowało się w dziwną głowę. - Oj, nie ma. Tylko pyszne ciało zostało - to mówiąc wgryzł się ostrymi zębami w twarz kobiety. Maja krzyknęła ze strachu i obrzydzenia. Coś z apetytem oblizało się w miejscu gdzie powinny być usta. Jego język był czarny, pokryty dziwnym śluzem. Zaś twarz jej mamy wyglądała jak jedna wielka rana. Stwór wykształconymi pazu-rami, które powstały z czarnej jak smoła mgły wydłubał oko z czaszki. Wrzucił je w pysk jak orzeszka. Dziewczynka stała jak przymurowana. - Dobra była ta twoja mamunia za życia, co? Bo i po śmierci smakuje znakomicie. Czarne jak smoła stworzenie zafalowało przybierając humanoidalny kształt ciała. - A skoro już tu jestem to pora się zabawić. Odgryzł rękę kobiecie. - Gdzie jest więcej takich uroczych dzieciaczków jak ty, króliczku? Ruszył w jej stronę pogryzając rękę niczym batonika. Maja cofnęła się do drzwi, po czym zwyczajnie uciekła. - Gdzie?! - wrzasnął stwór rzucając ręką w jej stronę. Tafił dziewczynkę w głowę, upadła. Zanim zemdlała zobaczyła jeszcze rękę swojej mamy z obrączką na ręku. Obudziła się zlana potem. Usiadła powoli dygocąc na całym ciele. - To tylko sen - odezwała się do siebie cichutko. - To tylko sen. Po jej policzkach pociekły łzy. Wytarła je rękawem piżamy. Po śmierci mamy miewała koszmary, ale ten był wyjątkowo wyrazisty. Zerknęła na wyświetlacz komórki. Była trzecia w nocy. Dziewczynka już nie usnęła.
W dniu wypisu przyszedł po nią zmartwiony tata. Maja jednak pakując swoje rzeczy, nie zwracała na niego uwagi. Chciała już być w domu.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nikita39
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…