Cyrk Mrocznego Śmiechu - Potwór
Pierwsza część serii "Cyrk Mrocznego Śmiechu" mojego autorstwa. Przy tworzeniu zainspirowała mnie historia o pewnym cyrku. Część ta jest o dziewczynie, która została uwięziona w cyrku pełnym zdeformowanych dzieci.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Powieki, które już od tygodni pozostawały obojętne na świat zewnętrzny, w końcu postanowiły się uchylić. Pierwszą rzeczą, która została przeze mnie zauważona była ciemność. Zupełnie jakby moje oczy nadal były zamknięte. Tak jak myślałam, oprócz rozrzuconego jedzenia nie było tu niczego innego. Klatka, miejsce bez wyjścia, które można było otworzyć tylko z zewnątrz. Do pomieszczenia dostał się wątły podmuch wiatru. Szpary w drewnianych ścianach wpuszczały do środka świeże powietrze, które pobudzało mój węch. Zastygając na podłodze, wsłuchiwałam się w ledwo dosłyszalny szum drzew, pohukiwanie sowy. Na zewnątrz panowała noc. Chłodny podmuch owiewał moje wychudłe ciało, powodując tym samym dreszcze. Zwinęłam się w kłębek, rękami próbując się osłonić od kującego skórę mrozu. Ból przesuwał się powoli po moich kończynach, które odmrożone błądziły po podłodze, poszukując jakiegokolwiek schronienia. Myśli przepełnione były marzeniami o końcu męczącej, zdającej się nie mieć końca podróży. Nasz cyrk kierował się do północnych części Korei. Drewniane wozy, które były głównym środkiem transportu przepełnione były atrakcjami, które oferował właściciel. Oprócz podstawowego ekwipunku znajdowały się tu również zwierzęta i największa atrakcja- dzieci. Porwane od swoich rodziców małe istoty, które zdane były na łaskę nikczemnych władców, właścicieli. Zakryłam dłońmi oczy. Sen był teraz niemożliwy, tak samo jak ucieczka. Wyjrzałam przez największą szparę w deskach i wyjrzałam na dwór. Krzyk, który od paru minut docierał do moich uszu rozlegał się właśnie z tego miejsca, na które właśnie zerkały moje oczy. Był poranek, ptaki, które zlatywały się dookoła śpiewały, jakby chciały zagłuszyć płacz, cierpienie dziecka. Przyciśnięta do ściany naprzeciwległego wozu dziewczynka starała się ze wszystkich sił wyrwać mężczyźnie, który stał nad nią. Umięśniony osobnik o przydługich, czarnych włosach i charakterystycznej twarzy, trzymając za jasne włosy nie więcej niż siedmioletnią dziewczynkę, zapalczywie potrząsał jej drobną główką. - Nadal chcesz się stawiać, smarkulo?! - jego głos odbijał się echem, strasząc zwierzynę, która zebrała się dookoła. - Zobaczymy, co powiesz po swojej każe! Po raz kolejny zostałam świadkiem takiej sytuacji. Mój krzyk przepełnił pomieszczenie, cały las, wszystko. Nie wytrzymam więcej bez Niego! Ani chwili! Zaczęłam się nieopanowanie rzucać po klatce, sprawiając, że ta coraz bardziej zaczynała się kołysać. Pełen rozpaczy krzyk odbijał się po drewnianych ścianach, po chwili do mnie wracając. Wyłam z bólu, pogrążając się coraz bardziej, jakby wpadając do ciemnej otchłani, z której nie było wyjścia. Do niedawna jeszcze powstrzymywałam mój smutek, całą nienawiść, która kłębiła się w moim wnętrzu. On był obok, zawsze czuwał nade mną, jakbym była dla niego ważna. Jednak teraz mnie opuścił. Czy jest więc sens dalej się wstrzymywać? - Ucisz się, potworze! – słowa dochodzące do moich uszu powoli przywracały mnie do rzeczywistości. Do tej zimnej, okrutnej rzeczywistości, w której Go nie było. - Wypuście mnie! – mój głos zdawał się być obcy. Przepełniony żalem po Jego stracie, strachem przed właścicielami, widownią. Po kilku minutach, które przepełniły wylane przeze mnie łzy, deski chroniące moją klatkę przed deszczem zostały zdjęte. Rażące światło od razu dało się we znaki spuchniętym oczom, które natychmiast zamknęłam pod wpływem impulsu. Głośny szczęk otwieranej kraty wywołał u mnie nagły wstrząs. Wszedł tu! Wysoki, chudy mężczyzna o jasnej karnacji i brązowych oczach podszedł w moją stronę. Jego krok był dumny, lecz jednocześnie zirytowany. Patrzyłam na jego spiczastą sylwetkę przez palce, starając się osłonić przed promieniami. Długi, kolorowy płaszcz, który miał na sobie był tylko przykrywką radosnego, kochającego dzieci mężczyzny. Tak naprawdę to on stał za całym złem, które wyrządził cyrk. Właściciel, który miał pod sobą armię władców. Stanął dokładnie naprzeciwko mnie. Nie dzielił nas nawet jeden metr. Jego usta wyginały się to w szyderczym uśmiechu, to w grymasie złości. Piaskowe włosy opadające na kark już zdążyły odrosnąć po naszym ostatnim spotkaniu. Pochylił się i zakręcił laską, której nigdy nie zapominał. Była, tak samo jak płaszcz, jego przykrywką. Biała, wymalowana w bordowe kropki. Jednak on nie używał farby. Dla właściciela najpiękniejsza była krew dzieci. Jedną z kar, które dostawały było bicie tym potężnym kijem. Jego dłoń delikatnie chwyciła moją twarz, po czym gwałtownie szarpnęła i ścisnęła. Skrzywiłam się z bólu, z nienawiścią patrząc na jego wykrzywioną w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil UminoAoi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…