Czarodziej i Zosia - opowiadanie V
bajka, baśń 5/17
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na horyzoncie pojawił się niesamowity widok, olbrzymi pałac na samym szczycie największej z trzech szarawych gór. Twierdza otoczona była masywnym murem, na którego krańcach znajdowały się wysokie, niczym wieża bibliotekarza wieże. Majestatycznego Popielatego Pałacu chronili rycerze w srebrzystych zbrojach, ze znakiem białego konia przeszywającego płomienie, zamieszczonego na tarczach, rękojeściach mieczy i siwych płaszczach.
Jeden ze strażników widząc nadjeżdżający wóz, pociągnął za linkę. Stary, mosiężny dzwon wydał z siebie dudnienie tak głośne, że postawił na nogi całą wartę. W jednej chwili w zachodniej bramie, pojawiło się dziesięciu wojów, a na murach kilku łuczników gotowało łuki do wystrzału.
Justyna widząc całe zamieszanie i znając obyczaje rycerzy, którzy musieli reagować na każdy, nawet najmniejszy powóz, wyciągnęła białą flagę i pomachała nią tworząc kilka okręgów w powietrzu. Był to znak świadczący o tym, że zbliża się przyjaciel, a nie wróg.
Kiedy wóz zbliżył się do bram, dowódca straży rozpoznał księżniczkę.
- Witaj w domu Lodowa Pani – powiedział rycerz kłaniając się do pasa, przed siostrą króla. - Tadeuszu, a ty znowu swoje – powiedziała Justyna podnosząc kapitana – tyle razy powtarzałam, że dowódca straży miejskiej nie musi mnie się kłaniać, byłeś przecież moim nauczycielem, a nadal jesteś przyjacielem. - Ale i pokornym sługą pani – rzekł kapitan z wielkim uśmiechem na twarzy. - Uparty jesteś, jak osioł – powiedział z lekką złośliwością księżniczka. - Ale takim mnie lubisz droga kuzynko – roześmiał się już na całe gardło Tadeusz. - Kim są te dwie damy, bo o tego starego capa to nie pytam – żartował dalej. - Tobie też latek nie ubywa Tadek – powiedział Wacław zsiadając z wozu. - To nasze córki, przedstawcie się wujowi. - Jestem Zosia – śmiało krzyknęła dziewczynka zeskakując z wozu za ojcem. - A ja nazywam się Michalina – powiedziała jej siostra, przygryzając pierniczka, którego otrzymała od sołtysowej na odchodne. - Śliczne z was pannice, ciekawe czy ciągnie was bardziej do miecza, czy do ksiąg? - pytał wuj Tadeusz. - Do ksiąg! - wykrzyczała Zosia. - Do miecza! - krzyknęła Michalina. - Znakomicie, bo tylko jedna może zostać magiem – rzekł kapitan, ale widząc minę rodziców szybko zmienił temat – pewnie chciałybyście poznać Sławomirę. Moja córka ucieszy się na wieść o tym, że do pałacu przybyły dziewczynki. Ostatnimi czasy, rodzą się tylko chłopcy i mała nie ma z kim się bawić, ani jednej rówieśniczki, wyobrażacie to sobie? - Zły to znak – powiedział były czarodziej – gdy rodzą się sami chłopcy. Idzie wojna. - Nie wygaduj głupstw, nikt nie wierzy już w takie zabobony, tak chciał Pan. Nie doszukujmy się tu żadnej filozofii – rzekła Justyna witając się zresztą straży, ludźmi których znała od dziecka. Byli to najlepsi paladyni w królestwie. Rycerz, który pokonał w boju wroga, malował na tarczy czerwoną strzałę, a każdy z tych dzielnych wojów miał ich po dwadzieścia.
Cała rodzinka ruszyła w stronę zamku, mijając drewniane domy na przedzamczu, a potem rynek, na którym handlarze oferowali swe towary: cudownie pachnące chleby, warzywa, wędzone mięsa i ryby, a także owoce zza morza, banany i pomarańcze. Dalej znajdowała się druga brama, która prowadziła do zamożniejszej dzielnicy. Tutejsze domy zbudowane były z kamienia, a ich dachy pokryte były glinianymi, brązowymi dachówkami, a nie ze słomy, jak niżej.
Na środku stała fontanna, a wzdłuż niej, w jednym szeregu stało kilkudziesięciu zbrojnych. Na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil veritasliber
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…