Czarownica Rozdział II
Drugi rozdział mini powieści o czarownicy Barbarze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Monika miała siedem lat i była przerażona, kiedy trzymając młodszego brata za rękę stanęła wraz z nim na wprost zamkniętej, drewnianej furtki prowadzącej do niewielkiego, ponurego domu w głębi porośniętego wszelaką roślinnością ogrodu. Starała się zachować duchową równowagę, a już przynajmniej jej pozory. Nie chciała, by jej brat — sam również przerażony — wyczuł, że ona boi się jeszcze bardziej od niego. Z trudem przełknęła ślinę. Słyszała wyraźnie jak z chlupnięciem wpada jej do przełyku, słyszała dudnienie własnego serca, słyszała szum krwi, która rwącym potokiem przepływa kanałami jej ciała. Aż nieprawdopodobne jak człowiek wyraźnie, ze spotęgowaną wręcz wrażliwością, słyszy dźwięki własnego ciała, te same na które nie zwraca najmniejszej uwagi, nie zdając sobie nawet sprawy z ich istnienia. I dopiero teraz, w chwili kiedy strach przejmował nad nią kontrolę, zaczęła uświadamiać sobie wszelkie tajemnice jakie się w niej gnieżdżą. — Chodźmy — powiedziała. Wolną ręką pchnęła furtkę. Otworzyła się z niebywałą łatwością. — Boisz się? — Zapytała patrząc mu w oczy. Chłopiec miał napięte mięśnie twarzy, mocno zacisnął wargi, tak jakby właśnie przechodził tężca. Nie potrafił wypowiedzieć ani jednego marnego słowa. Pokręcił tylko przecząco, sztywno osadzoną głową. Jeszcze chwila, a popłynęłyby mu z oczu łzy. Poszli. Szli, nie spiesząc się, delikatnie stawiając stopy na ułożonym z drobnych kamieni chodniku. Patrzyli na swoje wydłużające się cienie, załamujące się przy każdej nierówności terenu. Rodzice już na pewno się martwili o nich; zawsze byli zaniepokojenie, kiedy nie wracali przed wieczorynką. Dobranocka już się z pewnością skończyła. Dzisiaj były „Smerfy”, chciały obejrzeć tę bajkę, ale czy jest jedna bajka w porównaniu ze sprawą, którą miały tu załatwić. Przypomniała jej się historia Jasia i Małgosi. Ogarnęło ją jeszcze większe przerażenie. Wciąż niczym złośliwy pryszcz powracały do niej słowa rodziców. Z całą stanowczością zabronili im się bawić w pobliżu domu „tej Czarownicy”. Nie byliby zadowoleni, gdyby dowiedzieli się, że weszli do jej posiadłości i chcieli z nią rozmawiać. Ale ona zrobiła im coś bardzo, bardzo złego. I nie mogli jej tego darować. A co jeśli z nimi zrobi to samo? Nigdy by nie odnaleźli ich ciał — o ile w ogóle pozostałyby po nich jakieś ciała. Ich cienie stawały się coraz dłuższe. Monika bała się, że słońce może dziś zajść dużo wcześniej, niż miało to uprzednio zaplanowane i że zmrok zapadnie, a oni staną twarzą w twarz z wiedźmą, w czasie kiedy będzie miała największą władzę. Nikt nawet nie wie jak złe moce wychodzą na świat, kiedy słońce przestaje go oświetlać. W momencie w którym purpurowa tarcza słoneczna zetknęła się z linią horyzontu, znaleźli się pod drzwiami. Monika zagryzła dolną wargę, po czy stając na palcach, chwyciła w swe małe dłonie metalową kołatkę, zastukawszy nią kilka razy. Nie odpowiedział im żaden dźwięk. Może jej nie ma w domu? Nie, na pewno jest. Pewnie gotuje teraz w kotle jakieś ohydne gryzonie i budzące powszechną odrazę robole. Dlaczego nie otwiera drzwi? Nie chce, aby ktoś zobaczył jakie straszne rzeczy dzieją się pośród tych ścian. I oni też nie chcieli tego wiedzieć, interesowało ich tylko to, co stało się z ich… Monika ponownie zapukała kołatką. Tym razem włożyła w to więcej siły więc i odgłos był bardziej doniosły. Jeśli i tym razem nic się nie zdarzy to wrócą do domu, (rodzice się martwią) załatwią tę sprawę innym razem (już dawno jest po dobranocce). Kroki. Ktoś powoli zbliża się. To ona! Usłyszała pukanie. Za chwile ją zobaczą. (jest już prawie ciemno. Ich cienie znikły, co znaczy, że słońce zaszło) Dźwięk zamka. Przekręca klucz. Już za późno, żeby się wycofać. Nie zdążą stąd uciec. Nie wolno im było się bawić w pobliżu tej Czarownicy. Nie wolno im było z nią rozmawiać. (ona jest zła. Zła i uprawia czary) a w dodatku… Drzwi zaczęły się uchylać. …nigdy jej tego nie wybaczą! Ubrana była na czarno. Cała na czarno i tylko jej rude włosy płonęły na tle czerni. Stała na progu. Jedną ręka przytrzymywała drzwi. Nie chciała, by otworzyły się zbyt szeroko. Ona coś ukrywa. Z całą pewnością. Broni dostępu do swego domu. — W czym mogę wam pomóc? — zapytała. Głos miała delikatny, przyjemny. Czarownice nie mówią w ten sposób. (próbuje nas oszukać). Chłopiec milczał. Nawet gdyby dawali mu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil racjo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…