Wróć do katalogu

Czarownica Rozdział V

Piąty rozdział o Czarownicy Barbarze

racjo, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Włożyła na siebie niebieskie dżinsy i ubrała się w czarną sztruksową koszulę. Kilka górnych guzików pozostawiła nie zapiętych. Podwinęła rękawy na wysokość łokci. Chyba jestem gotowa — pomyślała. Założyła na ramię popielatą torbę z którą zawsze wybierała się na zakupy. Jeszcze tylko kątem oka sprawdziła jej zawartość: portfel, telefon, kilka drobiazgów upiększających — zazwyczaj się nie malowała, nosiła je jako atrybuty kobiety. Nie używała ich jednak. Uznawała to za stratę czasu i sztuczny — czyli nie najlepszy — sposób na podkreślenie urody. Była z siebie zadowolona — cecha rzadka pośród kobiet — nie potrzebowała się dodatkowo eksponować ani podkreślać. Po co zresztą? Dla kogo miałaby to robić? Nie liczyła już na żaden cud. Próżno byłoby czekać na księcia z bajki; już z pewnością zdążył obrosnąć tłuszczem i rozleniwić się siedząc przed telewizorem, żrejąc przy tym pełno kaloryczne dania i popijając je zimnym piwem z puszki. Oni już nie wsiadają na białe rumaki i nie gnają mijając góry i lasy w poszukiwaniu pięknych dam. Szkoda bo miło było wierzyć w bajki z dzieciństwa i czekać aż w końcu się ziszczą. Nie będzie jednak rozpaczać za nigdy nie spełnionymi ideałami. Potrafi sobie poradzić w życiu sama, nie potrzebuje nikogo, by naprawiała jej złamane krzesło, nie potrzebowała kogoś, kto będzie jęczał i zrzędził, kiedy każe mu się przykręcić kontakt; nie potrzebowała kogoś kto przez cały tydzień będzie w kółko powtarzał: zaraz, zaraz kiedy poprosi się go o wyniesienie śmieci. Doskonale radzi sobie z tym sama, żadne z codziennych obowiązków nie jest dla niej barierą. Żadne z codziennych. Dobrze, że przynajmniej jesteś dosłowna. Ileż to razy wieczorami samotnie zasiadywałaś za stołem i patrzyłaś na ustawione na wprost puste krzesło? Może dolać ci herbaty? — Tak bardzo proszę. Jak ci minął dzień? Uśmiechałaś się sama do siebie. Nie masz nawet komu powiedzieć o tym, że potknęłaś się wchodząc po schodach, że przestraszyłaś się pająka, wielkiego, włochatego pająka,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych