Czarownica Rozdział VIII
Ósmy rozdział powieści o Czarownicy Barbarze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Usiadła na schodach prowadzących do werandy. Podkurczyła nogi i zasłoniła twarz dłońmi. Czy człowiek potrafi oswoić się z niesprawiedliwością? Do tej pory jeszcze tak sądziła, w końcu tyleż jej zniosła. Usłyszała w życiu już tyle oskarżeń, czy wiec to jedno miało robić jakąkolwiek różnicę? Było tak samo bezpodstawne jak wszystkie inne. Przecież to nie jej wina, że Mateusz nie spał przez całą noc; przecież to nie jaj wina, że miał gorączkę. Nie możesz się w żaden sposób czuć winna, a skoro tak to skąd to wszystko; skąd drżenie rąk, skąd drętwienie palców, skąd chaos myśli i ten przeklęty ból w piersi. Może dlatego, że nie były to brednie wypowiedziane przez obojętnego jej pijaka spod sklepu, może dlatego, że nie wypowiadała jej wierząca w zabobony starucha, ale kobieta której zaufała, którą polubiła, i myślała, że chociaż z nią uda jej się zbudować międzyludzką więź, której przecież tak bardzo jej brakowało. Może boli właśnie dlatego. Oszczerstwa usłyszane od bliskich bolą po tysiąckroć bardziej. Ale to przecież wciąż nie jej wina! Tylko czy ta jaj niewinność coś znaczy, jeśli wszyscy inni, a zwłaszcza Ewelina, są święcie przekonani, że jest inaczej. W pamięci odżyło jej małe miasteczko znajdujące się daleko stąd, pośród malowniczych zielonych wzgórz. Było tak daleko a jednak tak bardzo podobne do tego.I przypomniał jej się ten siedemnastoletni chłopak o imieniu Piotr, który miał piwne oczy i, który zakochał się w swej nauczycielce języka polskiego. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo każdy nastolatek zakochuje się w nauczycielce i przechodzi przez to jak przez ospę i choćby ta miłość miała być najgorętszą to w końcu i tak wypala się i zanika w oceanie zapomnienia, tam gdzie spoczywają setki miłosnych wraków. Tylko że ten chłopak nie potrafił tego zrozumieć i nie potrafił zrozumieć, że ona jest o trzydzieści lat starsza od niego i ma męża inżyniera i osiemnastoletniego syna, który postanowił zbuntować się przeciwko rodzinnej tradycji intelektualnej i zamierzał w przeszłości zarabiać jako kierowca tirów. Ten chłopak nie potrafił tego zrozumieć, a kiedy wyjaśniła mu to ona, nie zachowując przy tym ani krzty delikatności, następnego dnia kiedy jeden z chłopaków poszedł w czasie zajęć do kibla, aby szybko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil racjo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…