Wróć do katalogu

Czasopismo

"Składanka" trzech moich miniaturek, w jedno opowiadanie. Zapraszam i życzę miłej lektury! Proszę o opinie.

Aga S.opublikowano 18 sierpnia 200911 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był wieczór. Deszcz dudnił o szyby. Zwykle w takie dnie Wiktoria chciała się gdzieś wyrwać- iść do kina, na imprezę. Dziś akuratnie rodzice ubzdurali sobie, że dziewczyna nie wyjdzie na imprezę. Nie, bo nie, a raczej nie, bo może się stać coś złego. Ponieważ jej rodziców nie było w domu, i mieli wrócić dopiero nad ranem a rodzeństwa nie miała nudziło jej się. Umyła się, włączyła radio i rzuciła się na łóżko. Wzieła swoją ulubioną gazetę i jak zwykle zaczęła czytać od ostatniej strony(nie wliczając strony z tapetami na komórkę) – strasznych historii. Czytała na głos – zawsze tak robiła, gdy była sam w domu. Nie przeszkadzała jej muzyka. Czytała: „Dagmara trzy lata temu zapadła w śpiączkę, a cztery dni temu się przebudziła. Od tego momentu bała się zasnąć. Nie wiedziała czy się obudzi. Lekarze mówili, że to jej przejdzie. Daga natomiast za każdym razem, gdy zamknęła oczy, widziała siebie odchodzącą w ciemność. Rodzice nie przejmowali się tym ani trochę. Byli zaślepieni radością, po trzech latach płaczu i strachu. Dziewczyna leżała w łóżku. Kolejna noc, i kolejny koszmar. Udawało się jej zdrzemnąć, co najwyżej na 10 minut. Budziła ją ciemność. Ciemność, w którą odchodziła ona sama. Bała się jej. Nie krzyczała po przebudzeniu. Chciała, ale nie mogła. Strach, nie dotyczył tylko odejścia w przerażającą czerń. Głównie bała się znowu zapaść w śpiączkę, bo z ostatnich trzech lat pamiętała tylko jedno – właśnie siebie odchodzącą. Przez trzy lata to widziała non stop. Miała już dość. Czasami chciała dojść we śnie do końca korytarza bez świateł, ale, ale nie mogła. Za każdym razem budziła się oblana zimnym potem. Tak, więc na przemian spała i budziła się. Tak mijały jej kolejne noce. Za każdym razem maiła większą chęć dojścia na koniec tunelu. Każdej nocy budziła się z coraz mniejszym przerażeniem. W końcu pewnej nocy stwierdziła, że musi dojść. Przecież tak radził jej psychoterapeuta i rodzice. Może warto było spróbować?? Może było warto zawziąć się tak mocno, żeby dojść do końca. Może to dojście będzie oznaczać koniec koszmaru, a na końcu korytarza będzie jasne światełko?? Spróbowała. Zamknęła oczy. Szła teraz korytarzem. Ze wszystkich stron było ciemno. Czuła jednak bliskość jakiś niewidzialnych ścian. Mogła iść tylko prosto przed siebie. Nie mogła zawrócić. W pewnym momencie zauważyła światełko. Wiedziała, że jeszcze nigdy tak daleko nie doszła. Zrobiła postęp. Teraz TO już tak blisko. Wreszcie doszła. Doszła do końca, wyszła z tunelu. Obróciła się za siebie. Wiedziała tam sceny, niczym zdjęcia z jej życia: chrzest, pierwszy krok, słowo „mama”, Komunie Świętą, scenę z wypadku, po którym zapada w śpiączkę. Zobaczyła to wszytko, ale nie zawróciła. Poszła dalej, ku światłu. Umarła.” Wiktoria zaczęła płakać. Nie bała się – wiedziała, że to tylko historia. Dziewczyna po prostu często się wzruszała. Wstała i poszła pogłosić radio – wydawało jej się, że wcześniej grało głośniej Gdy powrotem położyła się na łóżku chcąc czytać zaważyła, że jej lampka nocna jej zgaszona. Zdziwiła się nie na żarty –zawsze zapominała gasić po sobie światła, a teraz zgasiłby lampkę. Ponieważ maiła bujną wyobraźnie zaczęła wyobrażać sobie, że zaraz ktoś wyskoczy zza szafy lub spod łóżka i beztrosko oznajmi, że to on gasił światło i przyciszał radio. Wiktoria miała mieszane uczucie. Bała się, ale jednocześnie obwiniała samą siebie, za to, że wymyśliła te głupoty. Postanowiła wrócić do czasopisma. Zaczęła czytać kolejne opowiadanie: „Codziennie na przystanku o 07.00 Rano Klaudia spotykała starszą panią z wnukiem. Lubiła z nimi rozmawiać. Pani Jadwiga Opolska, pomimo sędziwego wieku dobrze rozumiała wszystkie jej kłopoty. Dziewczynka czasami myślała: „ Dziwna ta kobieta, rozmawiam z nią, ona radzi mi jak pozbyć się kłopotów, a ja o niej nic nie wiem. Nic prócz tego, że jej wnuk, chodzi do 2 klasy podstawówki, i jest ode mnie 4 lata młodszy. Ciekawe.” Dziś także dziewczynka spotkała kobietę na przystanku. -Cześć Klaudia!!! -Dzień dobry pani. -Jak minęła noc?? Wyspałaś się?? - Kobieta zagadnęła dziewczynkę wsiadając z nią i wnukiem do autobusu. -Wyspałam?? To w moim przypadku niemożliwe. Nie mogłam się oprzeć oglądnięciu mojego ulubionego serialu. -Wiem dobrze, o czym mówisz. Co prawda w moim wieku nie było telewizji, ale książkami się zaczytywałam? -A jak pani minęła ostatnia doba?? -Nie najlepiej. Ogrzewanie siadło w domu. Mąż musiał palić węglem. Śmierdziało jak nigdy. -Współczuję. O, już nasz przystanek. Wysiadamy. -Idź kochanie, żebyś się nie spóźniła, my z Olkiem jeszcze pójdziemy mu kupić drugie śniadanie. -Dowidzenia – odrzekła Klaudia i pobiegła do szkoły. Zaraz po dzwonku na lekcje wszyscy uczniowie zamiast na lekcje, poszli na dużą salę gimnastyczną poprowadzeni przez nauczycieli. -Co to może być?? Przecież wczoraj nie mówili o żadnym apelu. - Spytała się Klaudii koleżanka -Nie mam pojęcia, ale mam przeczucie, że nasza pani dyrektor doszła do wniosku, że – udawanym głosem dyrektorki powiedziała – „jesteśmy bardzo niegrzecznymi uczniami, i jeżeli w naszej szkole, będą się dalej zdarzać incydenty zrywania desek klozetowych, wezwie policję.” Dziewczynki wybuchnęły śmiechem, za co zostały skarcone mrożącym wzrokiem nauczyciela. Wreszcie cała szkoła zgromadziła się na dużej sali gimnastycznej. Pani dyrektor, ubrana na czarno zaczęła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych