Czwórka Wspaniałych
Bohaterka nie może sobie poradzić z samotnością i wciąż ratuje się wyobraźnią. Niestety wymyśleni przyjaciele to nie wszystko.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nauczycielka matematyki najzwyczajniej w świecie przeprowadzała lekcje. Chciała, by wszystkich uczniów opuściła smutna myśl o ich niedawno zmarłym koledze. Chwilami, gdy nikt na nią nie patrzył, zerkała w stronę trzeciej ławki obok drzwi. Jej szkliste oczy patrzyły ze smutkiem na puste miejsce koło młodej dziewczyny pilnie rozwiązującej zadania. Nauczycielka spojrzała na tablicę. Cicho westchnęła widząc zdezorientowaną minę ucznia, gapiącego się na tablice z wielkim przerażeniem. Już otworzyła usta, by móc mu wszystko ponownie wytłumaczyć, gdy nagle usłyszała krzyk. Krzyk przerażenia, zdziwienia, bardzo piskliwy. Wszystkie głowy skierowały się w stronę mdlejącej Marty.
~*~
- Widzę go. Jest jak żywy i go widzę. To niemożliwe. To mi się śni! – Marta wracała do domu szybkim tempem. Uciekała od szkoły. Od pustki, od śmiechów. Od Adama. - Nie śni ci się – wyszeptał młody chłopak maszerujący obok. Wyglądał jak trup. Zawsze był blady, ale czerń jego ubrania jeszcze bardziej to potęgowała. Dziewczyna gwałtownie się zatrzymała. W jej zielonych oczach ukazały się łzy. Odwróciła się do chłopaka, na którego twarzy gościł uśmiech. Był to niespotykany widok. Uśmiechnięty Adam. Marta podniosła ręce i pozwoliła, by kierowały nią emocje. Po minucie krzyków uświadomiła sobie, że patrzy na nią spory tłumek mieszkańców. Marta spłonęła rumieńcem. Szybko zerknęła w stronę Adama darząc go zabijającym spojrzeniem i szybko ruszyła do domu. Zostawiła gdzieś w oddali śmiech chłopka.
~*~
Krótko ostrzyżona kobieta zauważyła przygnębienie córki, która nerwowo wkładała ziemniaki do buzi. - Stało się coś?- spytała cicho. Dziewczyna podniosła głowę i wysiliła się na uśmiech. Nie potrafiła kłamać matce. - Na matematyce zemdlałam – powiedziała niby mimochodem. Odłożyła widelec i spojrzała na matkę. Poruszona kobieta złapała córkę za rękę. Marta poczuła jej ciepło. Zamknęła oczy. Po raz pierwszy tego dnia poczuła się szczęśliwa. Z chwili zadumy wyrwał ją melancholijny głos. - Nie zasłużyłaś na nią – powiedział mały czerwony gwizdek z małymi skrzydełkami, który znajdował się jakieś pięć centymetrów od nosa dziewczyny. Marta otworzyła szeroko oczy. Gwizdek westchnął i ,,usiadł’’ na talerzu. - Gdybyś była bardziej pracowita to bym zrozumiała, ale taki leń? – powiedziała Kiera. Kiera, bo sekundę po tym, gdy Marta uświadomiła sobie, że przed nią jest gadający gwizdek, wiedziała, że owy gwizdek ma na imię Kiera. Wiedziała o niej już dosłownie wszystko. Wprawiło ją to w wielkie zmieszanie, zdziwienie i smutek. Z oczu zaczęły lecieć łzy, które po wędrówce na różowym od rumieńców policzku spadały na jasnożółty obrus. - Kochanie co się stało? – matka zaczęła machać ręką przed jej twarzą. – Na co patrzysz? – Maria dostała odpowiedź. Jej córka po prostu się roześmiała. Tadeusz odstawił gazetę i zerknął zaniepokojony na córkę. Wymienił się spojrzeniami z żoną. Dziewczyna klepnęła tatę w ramię. - Nic się nie stało. Mam dziwny dzień – uśmiechnęła się tajemniczo. Odstawiła talerz, wyjęła z lodówki napój, nalała pełna szklankę i ruszyła do pokoju.
~*~
Muffinka wylała sok. Spowodowało to kolejną dawkę śmiechu dla Marty. Adam tylko westchnął i położył się na łóżku. Kiery nie było. Tymczasem mała różowa babeczka biegała po całym pokoju zamieniając go w ruinę. - Czemu się pojawiacie? – spytała Marta siadając przed komputerem. - Zaraz otrzymasz odpowiedź – mruknął Adam. Marta popatrzyła na niego pytająco. Chłopak nie rozwinął swojej myśli. Pierwszym, co robiła dziewczyna zaraz po włączeniu komputera, było załogowanie się na popularny komunikator. Zawsze uwielbiała rozmawiać z Adamem. Dziś nikt nie napisał. Zresztą tak samo jak wczoraj i przedwczoraj. Marta wstała z krzesła i zaczęła wycierać plamę po soku. - Daj spokój. To debile. Nie wiedzą co tracą. Wszyscy powinni wręcz tu przybiec i błagać cię na kolanach byś została ich przyjaciółką – szepnęła do ucha Muffinka, która wygodnie usadowiła się na ramieniu Marty. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy, które po chwili spadły na jaskrawożółty dywan. - Ja się tam im nie dziwię. Kim ona jest? Nikim. Do niczego w życiu nie dojdzie, bo jest wielkim leniem. Wszyscy pracują od najmłodszych lat, by kimś się stać, a ona myśli, że wszystko dostanie za darmo – mruknęła Kiera. - Owa ,,Ona’’ tu jest – warknął na nią Adam. Spojrzał na swoją przyjaciółkę, podniósł się z łóżka i przytulił dziewczynę. – Nie bój się wszystko się ułoży. - Wcale nie! Wy nie istniejecie! Was nie ma! Sio! – zaczęła krzyczeć. Uświadomiła sobie jak jest samotna. Była zła. Odepchnęła Adama, Muffinkę, Kierę zostawiła w spokoju. Położyła się i zaczęła płakać.
~*~
Nie potrafiła zwyciężyć. W szkole siedział obok Adam, na przerwach wszystkim uczniom doprawiała wąsy Muffinka. Podczas wychowania fizycznego Marta słyszała co chwila głośne gwizdanie Kiery. Chociaż z czasem do nich przywykła to miała dosyć. Chciała prawdziwych przyjaciół. Jednak owa trójka, choć starała się pomóc w tym szukaniu, jedynie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Neige
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…