Wróć do katalogu

Czy identyfikujesz się jako szczoteczka do zębów?

Inspiracją dla tego opowiadania był "Kongres Futurologiczny" Lema oraz rozwój współczesnej cybernetyki oraz kontrowersje wokół pierwszych wszczepów takich jak Neuralink. Opowiadanie dzieje się w najbliższej przyszłości, kilka dziesięcioleci

MDDaniels, opublikowano , 21 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pan Jons wyszedł spod prysznica widocznie ożywiony. Ból karku, jaki doskwierał mu jeszcze piętnaście minut temu, stał się tylko wspomnieniem. Była to zasługa wirołapek, okrągłych posiadających półplastyczne wypustki urządzeń obrotowo-drgających, na tyle małych i delikatnych, że nadawały się do masażu każdego mięśnia od karku aż do krzyża. Wysoce skalibrowane ramie robotyczne, ukryte za obudową maszyny, dostosowywało jej prędkość poruszania, jak i nacisk, tak aby każda z wirołapek maksymalnie dostosowała się do anatomii masowanej osoby. Naturalnie całemu temu procesowi towarzyszyła wypuszczana z prysznica woda o zaprogramowanej ówcześnie temperaturze od trzydziestu siedmiu do czterdziestu dwóch stopni Celsjusza, wydostająca się ze słuchawki pod zmiennym, równie wcześniej zaprogramowanym, ciśnieniem. Pan Jons jednak nigdy nie zwracał uwagi na tego typu niuanse jego kabiny prysznicowej, stanowiła ona standard rynkowy, należąc raczej do tańszych modeli tego typu wyposażenia łazienki. Nigdy też nie interesowało go jaki program prysznica był uruchomiony, odpowiadała za to aplikacja zainstalowana w momencie zakupu kabiny na jego omnifonie, urządzeniu, którego piąta generacja prawie dwadzieścia lat temu wyparła przestarzałe smartfony. Dzięki nowatorskiej technologii, umożliwiającej połączenie omnifona z neuroimplantem poprzez sieć blue-fi, wszelkie dane na temat samopoczucia fizycznego i psychicznego dawały zainstalowanemu na nim AI możliwość dostosowania każdego urządzenia, programu, planu dnia, ogólnie życia, indywidualnie pod potrzeby klienta. Poprzez niezwykle szybki perymetr nauki sztucznej inteligencji omnifona, wyłapującej i analizującej codzienne zachowania oraz nawyki osób posługujących się urządzeniem w krótkim czasie potrafiła wręcz zaskoczyć swych posiadaczy, przewidując ich potrzeby z dokładnością wynoszącą niemalże sto procent. Co prawda podnosiły się głosy sprzeciwu takim rozwiązaniom twierdzące, że S.I. omnifona ubezwłasnowolnia ludzi, nie pozwalając im samym podejmować decyzji, wręcz zawłaszczając wolną wolę człowieka. Na przestrzeni lat powstały całe organizacje nawołujące do uwolnienia się spod, według nich, władzy maszyn oraz skupienia się na samorozwoju cielesnym i umysłowym. W opozycji względem tych opinii stali uczeni, ale i zwykli ludzie opierający się na zdobywającej coraz większy rozgłos filozofii transhumanizmu w wydaniu tak zwanej szkoły Maxa More. Spory i dysputy, wspierane czasem protestami, obu poglądów były niemalże codziennością i na dobrą sprawę nie za bardzo interesowały pana Jonsa, uważał się on za osobę podejmującą dobre decyzje, a swego omnifona za przydatne narzędzie w życiu codziennym. Urządzenie owe w momencie wyjścia pana Jonsa z łazienki wykonywało kolejne wyznaczone zadania. Jeżdżący po mieszkaniu odkurzacz skierował się do stacji ładującej, podobnie jak mucho-podobne robociki latające, sprzątające kurz z mebli, okien i rogów ścian. Panu Jonsowi sprawiało lekki dyskomfort chodzenie po domu w momencie, gdy urządzenia sprzątające kręciły mu się pod nogami i co jakiś czas przelatywały nad głową. Znajdujące się w pomieszczeniu odświeżacze powietrza psiknęły cicho, uwalniając przyjemną woń sandałowca, okna rozjaśniały promieniami słońca, a temperatura każdego z pokoi została ustawiona na dwadzieścia siedem stopni Celsiusza z wilgotnością powietrza dwanaście i siedem dziesiątych procenta. Pan Jons skierowawszy swe kroki do kuchni, staną w jej progu lekko zdziwiony, drukarka żywności jeszcze się nie uruchomiła, spojrzał na swego omnifona i zaklął w duchu. Aktualizacja, do pobrania dwadzieścia gigabajtów, czas trzydzieści sekund. Informacja ta zniesmaczyła pana Jonsa, musi w najbliższym czasie kupić sobie nowszy model z lepszym transferem z multinetu. Ostatnio doradzała mu to nawet Julia. A właśnie, ciekawe co u niej pomyślał, nie rozmawialiśmy już od dwóch dni. Był z nią już od ponad półtora roku, poznali się na portalu randkowym, z resztą jak większość par, które znał. Ostatnio coraz częściej myślał, aby posunąć ich związek dalej, posiadali podobne zainteresowania, oboje lubili M-podróże, niedawno nawet zwiedzili M-Luwr. Często również godzinami rozmawiali ze sobą na setki tematów oraz regularnie co tydzień uprawiali cyber-seks, dzięki neuroimplantom pobudzającym odpowiednie rejony mózgu i połączenie poprzez multineta mogli doznawać dotyku i wszelkich cielesnych rozkoszy. Już półtora roku, pomyślał pan Jons, warto by w końcu fizycznie się spotkać. Tak dalekie posunięcie związku było w jego oczach niemalże równoznaczne ze ślubem. Z drugiej strony miał już czterdzieści lat, stałą pracę, od dziesięciu lat nie mieszkał z rodzicami, był typowym przedstawicielem swego pokolenia wchodzącego w tak zwaną pełną dorosłość. Jego rozmyślania rozwiał zapach bekonu wydobywający się z drukarki żywności, aktualizacja omnifona przeszła pomyślnie. Podszedł do urządzenia przygotowującego śniadanie i wyłączył opcję zapachową sprawiającą mu nieprzyjemne burczenie w brzuchu. Spojrzał na zegar drukarki odliczający pięć minut do zakończenia przygotowania potrawy, sięgnąwszy do szafki po czarną puszkę począł przeglądać na omnifonie najnowsze informacje ze świata i okolic. Jego uwagę zwrócił jeden tytuł, „Kolejne protesty wśród marsjan”; ułamek tekstu poniżej głosił; Kolejne protesty wśród marsjańskich koloni górniczych i naukowych domagających się zwiększenia autonomii. Dwanaście spośród największych koloni napisało list otwarty w którym... Pan Jons spojrzała na datę informacji wskazującą zamieszczenie jej przed dwoma dniami. Dość stary post pomyślał wciskając na wyświetlaczu przycisk skip. Momentalnie lista newsów uległa odświeżeniu. Nim jednak w pełni wyświetliły się nowe informacje, przyjemny głos oświadczył: -Masz dość już swojej kawalerki, czas w końcu kupić nowe mieszkanie dla ciebie i towarzyszącej ci osoby. Firma All of House posiada w swej ofercie szeroki asortyment...-skip naciśnięte przez pana Jonsa przerwało tyradę po standardowych pięciu sekundach, które musiał przesłuchać, nim mógł ominąć reklamę. Otwierając czarną puszkę z jeżącym się na zielono napisem, Biocoffy, począł przeglądać kolejne newsy. Uwagę jego zwrócił tytuł „Rozpoczęcie sprawy Erika von Daylera wobec kliniki cybernetyczno-transferycznej celem…”. Nim pan Jons rozwiną cały temat, przechylił puszkę, wypijają większość jej zawartości. Zanim ją odłożył, mimochodem spojrzał na zielony napis i niewielki tekst pod nim- Napój kofeinowy wykonany z naturalnie hodowanych, najwyższej jakości, genetycznie zmodyfikowanych ziaren. Dajemy ci to, co najlepsze z natury. Paradoks tej reklamy sprowadził uśmiech na pana Jonsa. Posiadając ciut poprawiony humor, skupił się na wyszukanym artykule. Pełny jego tytuł brzmiał „Rozpoczęcie sprawy Erika von Daylera wobec kliniki cybernetyczno-transferycznej, celem uregulowania moralno-prawnego odrzucenia przez klinikę wniosku transferu cybernetycznego złożonego przez pana Erika”. Data pod tytułem oznajmiała, że artykuł został wrzucony przed trzema godzinami. Coś w miarę świeżego, pomyślał pan Jons wciskając przycisk M-obserwator. Poczuł przyjemne ciarki, gdy jego neuroimplant zsynchronizował się z obrazem wyświetlanym na omnifonie. Dzięki możliwości doznawania części bodźców pochłanianej informacji umysł pana Jonsa wspierany nieodłączną już technologią stworzył iluzję sali sądowej i zasiadających tam osób. Za wysokim imitującym drewno blatem siedziała kobieta w tradycyjnej todze oraz spiętych w kok włosach. Niewielkie zmarszczki widoczne w kącikach oczu nadawały powagi, podkreślając jej stanowczy wzrok. Tuż obok twarzy kobiety wyświetliły się panu Jonsowi informacje, - sędzina Judith Danal-Podsmith, absolwentka Leiden University-Leiden Law School, ukończonego z wyróżnieniem. Obecnie sześćdziesięcioośmioletnia sędzina zasłynęła z prowadzenia po studiach licznych spraw karnych, transmitowanych w ówczesnych mediach społecznościowych takich jak… -skip naciśnięty przez pana Jonsa ominą tę informację. -Od dwudziestu ośmiu lat sędzina Judith Danal-Podsmith specjalizuje się w sprawach cybernetyki i transhumanizmu, poczynając od słynnej...-skip all jobs info przerwało dalszy ciąg opisu kariery zawodowej, ukazując informacje prywatne- Poza swą pracą pani Judith Danal-Podsmith aktywnie uprawia trekking i spacetrekking. Podczas swych podróży po świecie zwiedziła Saharę, dżungle Amazonii, a także zdobyła tak zwaną koronę świata. Od pięciu lat uprawia spacetrekking, wraz ze swym drugim mężem Jeromem Podsmithem przeszła po dnie kraterów księżycowych Korolev, Apollo oraz Hertzsprung. Pani sędzina zarzeka się, że w ciągu dwunastu lat, jakie zostały jej do emerytury, zdobędzie marsjański Olimp. Pani Danal-Podsmith gustuje w kuchni śródziemnomorskiej oraz orientalnej, dieta ta pozwala jej...skip all info. Dość ciekawa osoba, pomyślał pan Jons, zastanawiając się jednocześnie czy sam podołałby fizycznym wędrówką. W końcu ile można uprawiać M-podróże. Myśli te bardzo szybko opuściły jego głowę, gdy spojrzał mimochodem na zegar drukarki żywności, pokazujący cztery minuty i osiem sekund. Przypomniało mu to, że ma niewiele czasu, po śniadaniu musi iść przecież do pracy. Wróciwszy do artykułu, począł dalej go śledzić bez zbędnego zagłębiania się w informacje na temat pozostałych osób biorących udział w sprawie. Śniadolicy mężczyzna o dopasowanym błękitnym garniturze wstał, rozpoczynając przemowę. -Wysoki sądzie, jako reprezentant pana Erika von Daylera składam pozew o odszkodowanie w wysokości tysiąca dwustu Bitcoinów z powodu potraktowania mojego klienta w sposób homo i cyberfobiczny przez klinikę cybernetyczno-transferyczną imienia Larrego Pa… -Sprzeciw- odezwał się basowy głos, ucinając swą mocą przemówienie. Widocznie starszy od swego przedmówcy drugi mężczyzna o jasnej cerze i ciemnej marynarce, zwróciwszy na siebie uwagę, począł mówić twardo.- Klinika, którą reprezentuję w żaden sposób nie naruszyła godności pana von Daylera, zaznaczała jedynie, iż zabieg ten jest wysoce niebezpieczny i moralnie niepoprawny w świetle prawa o transferze świadomości.-Ostatnie słowa…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych