Czy to strach? - cd
Pierwsza styczność bohaterki z uczuciem, którego nigdy nie zaznała.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Standardowa pogoda jak na każdy weekend. Zimno, szaro i do tego ten okropny deszcz. Wiedziałam, że ten dzień nie będzie należał do tych, w których czułam się zwykłą nastolatką z normalnej rodziny. Niestety takie dni zdarzały się bardzo rzadko, żeby nie mówić, że w ogóle. Czasem przez chwilę mogę normalnie funkcjonować, gdy jestem pochłonięta doszczętnie tym, co robię. W końcu dziewięć lat już minęło od tego feralnego wieczoru, który zniszczył mi całe dotychczasowe życie. Coś mi mówiło, żeby nie wstawać tego dnia z łóżka. Ten nieszczęsny piątek trzynastego w 2011 roku wypada tylko raz. Ale na przekór wszystkiemu powiedziałam sobie, że przetrwam nawet to, bo nic gorszego przydarzyć się nie może.
W drodze do szkoły nie spowodowałam żadnego wypadku drogowego, nie złamałam ani jednego przepisu i nawet nie spóźniłam się na lekcje, co w moim przypadku bywało rzadkością. W tym starym, obskurnym budynku lekcje dłużyły się strasznie, a nauczyciele nie dawali nam chwili wytchnienia. W kółko powtarzali tylko:,, Ale przecież za rok matura. Jeśli się nie przyłożycie do nauki, to jej nie zdacie. Bez matury nie ma przyszłości..." i tak dalej. Tak serio, to ja nic w tej całej maturze nie widziałam. Egzamin jak egzamin. Zdam albo nie zdam. Jak zdam to będzie fajnie, jak nie to trudno. Przynajmniej ja mam takie podejście. Niestety trochę inaczej na to patrzą różowe landrynki z mojej klasy. Córunie tatusiów. Wiecznie natapirowane włosy, odblaskowe paznokcie, wręcz przesadny makijaż i ten ich dialog. Agrr. Na samą myśl mam mdłości. Nigdy nie miałam z nimi dobrego kontaktu, bo w mojej rodzinie nikt nie chwali się majątkiem, nikt nie krzyczy na całe gardło ile to wydał na jakiś ciuch albo kosmetyk. Chociaż na początku, gdy nikt nikogo jeszcze tak dobrze nie znał kolegowałam się z jedną z nich, bo była wtedy dosyć normalna w mojej ocenie. Jednak w mgnieniu oka przeszła na tę drugą stronę, zostawiając mnie w cieniu. Dobrze mi z tym było, bo nigdy nie mieli do mnie o nic pretensji. Co musiałam zrobić, to zrobiłam i siedziałam cicho. Pierwsze trzy lekcje zleciały szybko, tylko te przerwy. Ich też nie lubiłam, bo ile można siedzieć pod salą lekcyjną? Słyszałam jak księżniczki - bo tak je nazywam - przechwalają się, która to nie spotkała wczoraj na imprezie lepszego chłopaka pokazując przy tym obleśne zdjęcia. Chcąc nie chcąc jak to zwykle bywało, podeszły do mnie żeby mi zaimponować, jakie to one nie są cudowne. Zobaczyłam zdjęcia, których wolałabym nie ujrzeć. W szczególności tych z łazienki, gdzie nie miały praktycznie nic na sobie. Nie żebym była przeciwko współżyciu czy coś w tym rodzaju no, ale z chłopakiem, którego się poznało godzinę temu w klubie? To już lekka przesada moim zdaniem no, ale oczywiście nie chciałam im tego mówić, by nie doszło do kolejnej konfrontacji. Jednak mimo wszystko, zaczęły się zachowywać wobec mnie jakoś inaczej, a nawet mogę rzec, że aż dziwnie. Tak, jak nigdy się nie zachowywały. Wydawało się to trochę podejrzane, więc postanowiłam podejść do nich z dystansem. Dostałam bojową misje do wykonania. Mianowicie musiałam napisać scenariusz na przedstawienie dotyczące zakończenia roku szkolnego i pożegnania nauczycielki matematyki. Cieszyłam się, że wreszcie przejdzie na emeryturę, bo nikt jej nie lubił. Poza tym dość często zdarzało się, że gdy podnosiła głos wypadała jej sztuczna szczęka. Okropne. Także chcąc czy nie chcąc musiałam oddać gotowy scenariusz za dwa tygodnie.
Wychodząc ze szkoły napotkałam Mateusza - mojego dawnego przyjaciela z dzieciństwa. Był on jedyną osobą, która tak wiele o mnie wiedziała. Szkoda tylko, że w momencie, gdy poszliśmy do gimnazjum nasz kontakt się urwał. Rozdzieliły nas dwa różne światy. On zafascynowany piłką nożną nie miał już zupełnie dla mnie czasu. Ja natomiast tonęłam w różnorodnych książkach - od fantastyki po kryminały. Uwielbiałam przenosić się w świat magii, czarodziejstwa, wiecznej miłości. Wszystko to, czego nigdy nie będzie mi dane poznać. Mateusz uśmiechnął się, jakby ta przerwa w naszej znajomości nie miała miejsca. - Mam nadzieję, że jeszcze mnie pamiętasz Oluś - wyszeptał. - A przepraszam, a kim pan jest? - zapytałam, po czym oboje wybuchneliśmy śmiechem. - Oczywiście stary przyjacielu - dodałam. - Obawiałem się, że nie będziesz chciała ze mną rozmawiać po tak długim czasie, ale chyba rozumiesz, dlaczego tak się stało. Po prostu musiałem zostawić dotychczasowe życie, by spełniły się moje ciche marzenia. W jego głosie było słychać drżenie. Zdziwiło mnie to bardzo, bo nie przypominam sobie, by kiedykolwiek mówił do mnie takim tonem. - Wiesz, że doskonale to rozumiem - odpowiedziałam wciąż zastanawiając się, co go skłoniło do tego by ze mną porozmawiać. - A może byśmy się spotkali, jak za dawnych czasów. Brakuje mi naszych rozmów, szczególnie tych nie na naszym poziomie. Nie kryłam swojego zadowolenia, bo zdarzało się, że ja również tęskniłam za tym, co kiedyś było. Wiadomą sprawą jest to, że zgodziłam się odnowić naszą znajomość. Wstępnie umówiliśmy się na dwudziestą, jak zwykle to bywało - u mnie.
W drodze powrotnej przypominałam sobie różne dziwne a zarazem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kiceek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…