Wróć do katalogu

Czyn

Do czego można sie posunąć w białej gorączce? Ksiądz to też człowiek...

pabloputini, opublikowano , 42 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

JOACHIM SZKLARCZYK ? podchodzący pod trzydziestkę ksiądz, wysoki brunet, średnia budowa ciała, miła aparycja; EWA GŁOGOWSKA ? młoda około 27 letnia, piękna kobieta, kasztanowe, długie włosy, średniego wzrostu, bardzo zgrabna, uroczy, troszkę lalkowaty wyraz twarzy; żona Alberta; ALBERT GŁOGOWSKI ? wysoki, postawny mężczyzna około 35 lat, krótkie, ciemne włosy; SEBASTIAN ? młody 20 letni blondyn, włosy dłuższe, sięgające wysokości końca nosa, wysoki; brat Ewy; WERONIKA ? 18 letnia brunetka, średni wzrost, krótko ścięte włosy, ładna, delikatna budowa ciała; dziewczyna Sebastiana;

CZYN

SCENA 1 OPIS: [kolorowe zdjęcia] zima; stary kościół, wewnątrz bogaty wystrój;

Przed ołtarzem ksiądz Joachim się modli (ujęcie z profilu, do połowy klatki), wokół dłoni owinięty różaniec.

NAPISY

SCENA 2 OPIS: [czarno ? białe zdjęcia] późna jesień, klatka schodowa, obdrapane, siwe ściany;

Siedmioletni Joachim ubrany w mundurek, z plecakiem wraca ze szkoły, wbiega do bloku, dochodzi po stopniach do drzwi, łapie za klamkę.

NAPISY

SCENA 3 OPIS: [kolorowe zdjęcia] kościół;

Modlący się ksiądz ściska mocniej różaniec, pochyla głowę.

NAPISY

SCENA 4 OPIS: [czarno ? białe zdjęcia] mieszkanie w stylu lat 70-tych, w korytarzu, przedpokoju po prawej stronie wieszak, szafka na buty, po lewej stronie wisi na ścianie lustro, na końcu korytarza jest kuchnia, mieszkanie nie jest bogato urządzone, klasa średnia;

Młody Joachim wchodzi do mieszkania, ściąga buty, rzuca plecak obok szafki i idzie w stronę kuchni, z której dobiegają odgłosy kłótni kobiety i mężczyzny, dochodzi do drzwi, ale nie widzi jeszcze co dzieje się w środku (kamera cały czas za plecami chłopaka).

NAPISY

SCENA 5 OPIS: [kolorowe zdjęcia] kościół;

Modlącemu się Joachimowi oczy zachodzą łzami, robią się szkliste, po policzku płynie łza.

NAPISY

SCENA 6 OPIS: [czarno ? białe zdjęcia] kuchnia, wysłużone meble, kuchenka na butlę, stół, cztery krzesła, na podłodze gumoleum, w oknie firanki;

Chłopiec wchodzi do kuchni (widać połowę pleców chłopaka; na drugim planie widać mężczyznę i kobietę), mężczyzna bierze zamach i przeklinając uderza kobietę w twarz.

NAPISY

SCENA 7 OPIS: [kolorowe zdjęcia] kościół;

Ksiądz podnosi głowę i patrzy na krzyż z ukrzyżowanym Jezusem (ujęcie krzyża).

NAPISY

SCENA 8 OPIS: [czarno ? białe zdjęcia] mieszkanie;

Chłopiec płacze (ujęcie twarzy), krzyczy piskliwym głosem. JOACHIM: Przestańcie!!! Mężczyzna grozi chłopakowi otwartą dłonią, krzyczy. MĘŻCZYZNA: Spierdalaj, bo też dostaniesz! Chłopiec cofa się z kuchni w głąb korytarza, zatrzymuje się dopiero gdy opiera się plecami o ścianę naprzeciwległą kuchni, patrzy przez chwilę na to co się dzieje w kuchni i po chwili ucieka do swojego pokoju. OPIS: pokój chłopca; po prawej biurko na nim przybory szkolne, podręczniki, zeszyty, pomiędzy nimi leży różaniec; po lewej w rogu tapczan a nad nim krzyż lub coś religijnego, obrazek

Drzwi pokoju otwierają się gwałtownie (kamera ?leży? na biurku), chłopiec wbiega do pokoju, bierze różaniec z biurka i klęka przy tapczanie twarzą zwrócony do obrazka, zaczyna się modlić.

NAPISY

SCENA 9 OPIS: [kolorowe zdjęcia] kościół wypełniony ludźmi, wszyscy odświętnie ubrani;

Odbywają się Święcenia Kapłańskie, księża ubrani ?odświętnie?? leżą krzyżem na ołtarzu (ujęcie z góry), po chwili wstają, wśród nich jest Joachim (najazd na jego twarz).

NAPISY

SCENA 10 OPIS: stary, wiejski, drewniany kościółek, nieco oddalony od pozostałych wiejskich chat, wieś uboga, droga do kościoła bez asfaltu; kościół wypełniony ludźmi;

Ludzie udają się do kościoła, z kościoła dobiega śpiew, mszę odprawia ks. Joachim, podnosi opłatek do góry.

SCENA 11 OPIS: zakrystia wiejskiego kościółka, duża szafa od podłogi do sufitu, mały stoliczek;

Joachim zdejmuje szaty mszalne, sprząta po mszy, wyciera kielich.

SCENA 12 OPIS: plebania, biurko, na nim papiery, po prawej stronie biurka szafki, komoda, na ścianach religijne relikwie;

Joachim siedzi przy biurku w sułtanie, układa papiery, przegląda, zapisuje; wchodzi młody ministrant. MINISTRANT: Czy to już wszystko proszę księdza? JOACHIM: Tak, dziękuję. Możesz iść do domu. MINISTRANT: Szczęść Boże. JOACHIM: Szczęść Boże.

SCENA 13 OPIS: droga wiejska, przy drodze drzewa, widać pola;

Drogą jedzie czerwony maluch prowadzony przez Joachima. Silnik zaczyna rzęzić, coś stuka i samochód zatrzymuje się. Po chwili wysiada z niego Joachim.

SCENA 14 OPIS: klasa szkolna, tablica; dzieci w ławkach około jedenastoletnie;

Joachim prowadzi katechezę, z kredą w ręku opowiada historię biblijną. JOACHIM: Ojciec bardzo ucieszył się z tego, że jego syn wrócił do domu. Nie miał mu za złe, że ten roztrwonił cały majątek jaki mu podarował, a nawet na cześć powrotu syna wyprawił wielką ucztę ...

SCENA 15 OPIS: plac przed wikariatem, pusty, naprzeciwko wikariatu stoi mały kościółek, obydwa budynki zbudowane z czerwonej cegły, stare, podniszczone;

Joachim wysiada z samochodu i idzie w stronę plebani wtedy biegnie do niego siostra zakonna: SIOSTRA: Proszę księdza, proszę księdza! JOACHIM: Szczęść Boże. Wita ją z uśmiechem, a ona zaczyna bardzo podekscytowana: SIOSTRA: Przyjechał proboszcz z parafii diecezjalnej. Powiedział, że przyjechał zabrać jednego księdza do siebie. JOACHIM: Pytał o mnie? SIOSTRA: Tak, czeka już od rana. Jest teraz w bibliotece. JOACHIM: Jest siostra pewna, że chodzi o mnie? SIOSTRA: Oczywiście. Długo ksiądz na to czekał. JOACHIM: Za długo. Biegnie w stronę budynku.

SCENA 16 OPIS: biblioteka;

Joachim wchodzi i widzi proboszcza odwróconego do niego plecami czytającego jakąś książkę, jest trochę zmieszany, nie wie co zrobić. Kiedy proboszcz się odwraca w jego kierunku i się uśmiecha Joachim podchodzi do niego. JOACHIM: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. PRBOSZCZ: Pochwalony. Odpowiada lecz nadal trzyma książkę w rękach i czyta. JOACHIM: Przepraszam, że proboszcz musiał czekać jednakże posługa zabiera wiele czasu. PRBOSZCZ: Tak dobrze wiem. Poza tym nie uprzedzałem o moim przyjeździe nikogo więc nie ma za co przepraszać, a nawet cieszę się z pracowitości księdza. Joachimie, czy wiesz po co tu przyjechałem? Proboszcz odkłada książkę na miejsce a potem obejmuje Joachima ramieniem. JOACHIM: Szczerze mówiąc siostra Agnes szepnęła mi słówko. PRBOSZCZ: Siostry zawsze wiedzą wszystko i chętnie się dzielą informacjami. Chcę aby ksiądz przeniósł się do naszej parafii świętego Józefa. Przyglądaliśmy się księdzu od jakiegoś czasu i pomimo młodego wieku i niedużego doświadczenia uznaliśmy iż chcielibyśmy mieć Cię Joachimie u siebie. JOACHIM: Jest to dla mnie wielki zaszczyt. PRBOSZCZ: Dobrze już dobrze. Obydwaj wiemy, że ksiądz na to zasłużył. Więc kiedy możemy się księdza spodziewać? JOACHIM: Do końca tygodnia powinienem uporządkować wszystkie sprawy.

SCENA 17 OPIS: mieszkanie Joachima, tapczan już dość stary, religijne obrazy, w kącie gitara, telewizor na nowym czarnym stoliku; na tapczanie otwarta walizka, na podłodze spakowane dwie torby;

Joachim spokojnie chodzi i pakuje się, jest zamyślony.

SCENA 18 OPIS: ulica przed wejściem do plebani;

Joachim wkłada walizkę do samochodu, spogląda na budynek i przez chwilę stoi zapatrzony po czym wsiada do samochodu i odjeżdża.

SCENA 19 OPIS: konfesjonał, mało światła, ledwo widać twarz księdza Joachima;

Podchodzi do spowiedzi Ewa, klęka przy konfesjonale. EWA: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony. JOACHIM: Amen. EWA: Ostatni raz byłam u spowiedzi miesiąc temu. Pokutę odprawiłam. Urywa i jest cisza. JOACHIM: Wyznaj swoje grzechy. EWA: Mam do księdza pytanie. Czy może ksiądz udzielić rozgrzeszenia za grzech, który się dopiero popełni? JOACHIM: Przykro mi, nie można pokutować za coś co nie miało zdarzenia. EWA: Nawet jeśli wiem, że zgrzeszę. JOACHIM: Musimy unikać zła, tym samym grzechów. Lepiej postarać się powstrzymać od tego, uchronić się przed złymi myślami. EWA: Ja już dłużej nie mogę się powstrzymywać, wydaje mi się jakby czas biegł dla mnie wolniej a to trwa od wieków. To się staje ponad moje siły, już nie do zniesienia. JOACHIM: Trzeba wychodzić naprzód trudom i zakrętom życia, nie raz nie jest nie jest łatwo pogodzić się z wolą Boga, lecz jeżeli wytrwamy czeka nas nagroda w niebie. EWA: Ja nie dostanę nagrody proszę księdza, zamierzam kogoś zabić. JOACHIM: Ta osoba na pewno wyrządziła Ci nie małą krzywdę lecz zastanów się dobrze nad tym czynem ponieważ miałby on nieodwracalne konsekwencje. Jeżeli powiesz mi kto to jest i czym sobie na taką karę zasłużył może znajdziemy inne rozwiązanie niż pozbawienie człowieka życia. Moja droga kogo chcesz zabić? EWA: Siebie. Po czym odchodzi od konfesjonału i wybiega z kościoła. Joachim stara się podążyć za nią lecz po wyjściu z kościoła nikogo nie widzi, nie ma jej. Rozgląda się szybko, przechodzi kawałek i znów się zatrzymuje.

SCENA 20 OPIS: przeplatające się obrazy; dziedziniec kościoła, wewnątrz kościoła, itp.

Joachim modli się w kościele, chodzi, spaceruje po dziedzińcu, rozgląda się podczas mszy, przygląda się ludziom gdy zbiera na tacę. Słychać jego głos (monolog wewnętrzny): ?Od tamtego momentu nie spotkałem jej. Starałem się ją odszukać w gąszczu twarzy jakie pojawiały się przed moimi oczyma. Choć słabo ją widziałem to wiedziałem, że kiedy już ją ujrzę to rozpoznam. Nie udawało się. Nigdy jeszcze nie słuchałem takiej spowiedzi? (Ukazuje mu się scena ze spowiedzi, twarz Ewy, którą widzi przez kratkę), ?zaintrygowała mnie, nie mogłem od niej oderwać myśli. Czy to już zrobiła? W jaki sposób?? (Widzi, w pustym pomieszczeniu, gołe ściany, żadnych mebli, postać wiszącą na szubienicy a pod nią leży taboret; po chwili leżącą na podłodze a wokół rozsypane tabletki; następnie w wannie z podciętymi żyłami) ?A może się jeszcze zastanawia? Tak bardzo chciałem jej pomóc i kiedy już zacząłem tracić nadzieję...?

SCENA 21 OPIS: konfesjonał;

EWA: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. JOACHIM: Amen. EWA: Nie mogłam. Mam za mało odwagi. JOACHIM: Bardzo się cieszę. EWA: Nie mogę też tego zakończyć. Nie wiem jak. JOACHIM: Proś o pomoc Boga. Jeżeli będziesz mocno wierzyć on Ci pokaże drogę. EWA: Chyba już straciłam nadzieję. Nikt nie może mi pomóc, muszę się z tym uporać sama. JOACHIM: Trzeba wierzyć, zachować nadzieję na lepszy świat. Czym byłoby życie gdyby wszyscy odwracali się od cierpień i wybierali tylko łatwe rozwiązania? Na pewno Bóg nie pozostawi Cię samej sobie, wszystkich nas kocha tylko nie możemy zatracić miłości we własnym sercu. EWA: Księża zawsze mają na wszystko odpowiedź. Nie przekonał mnie ojciec. Niech będzie pochwalony. JOACHIM: Jeśli mogę to chciałbym zaoferować swoją pomoc. EWA: Dziękuję. Nie chcę księdza mieszać w swoje sprawy, chciałam tylko żeby ojciec wiedział, że tego nie zrobiłam. JOACHIM: Zawsze Cię wysłucham jeżeli tylko będziesz tego potrzebować to zapraszam. EWA: Szczęść Boże. JOACHIM: Bóg z Tobą.

SCENA 22 OPIS: padający śnieg, gęsty, powoli spadają na ziemię duże płatki; widać z daleka barak niski parterowy, trochę podniszczony w surowym stanie;

Kamera wjeżdża z dworu do baraku jakby ?przez ścianę?, kiedy ujęcie jest z zewnątrz słychać łagodną melodię a kiedy rozpoczyna się ujęcie wewnątrz uderza głośna muzyka klubowa. Oczom ukazuje się duża liczba osób tańczących do muzyki techno. Dużo kolorofonów, świateł, laserów rozbłyskujących we wszystkich kolorach. Stanowisko DJ?a znajduje się na podwyższeniu i jest oświetlane przez małą lampkę. Przez chwilę ustaje muzyka i robi się całkowicie ciemno. Gdy zaczyna błyskać stroboskop widać tańczącą postać chłopaka pośród tłumu, po chwili zapalają się pozostałe światła i można rozpoznać jego twarz i ubiór ? jest to Sebastian. Tańczy bardzo żywiołowo, jakby rozpierała go energia.

SCENA 23 OPIS: mieszkanie Sebastiana, duże, podłużne pomieszczenie, kuchnia połączona z pokojem, po prawej stronie drzwi stoi telewizor naprzeciwko niego kanapa, w rogu dwa gramofony i obok nich porozrzucane płyty winylowe, po lewej stronie kuchnia a przed nią spory stół i trzy krzesła, nie ma dywanów tylko czysty jasno brązowy parkiet;

Do mieszkania wchodzi Sebastian i nie zapalając światła zaczyna się rozglądać, w końcu spostrzega Ewę śpiącą na kanapie, poprawia koc, którym jest przykryta. Patrzy na nią przez chwilę i kiwając głową mówi: SEBASTIAN: Znowu.

SCENA 24 OPIS: jadalnia na plebani, duży stół a na nim leży pieczywo i maselniczka;

Przy stole siedzi Joachim i czeka aż kucharka poda mu śniadanie. Kiedy grubsza kobieta stawia przed nim posiłek on jakby się ocknął z zamyślenia uśmiecha się do niej.

SCENA 25 OPIS: mieszkanie Sebastiana;

Sebastian siedzi przy stole a Ewa podaje mu śniadanie, po czym sama siada obok. Obydwoje zaczynają jeść. SEBASTIAN: Znowu. EWA: Znowu. Dłuższa chwila ciszy. SEBASTIAN: Jeżeli chcesz coś z tym ... Przerywa mu ze zdenerwowaniem. EWA: Nie chcę. To tylko pogorszy sytuację. Pomimo wszystko nie chcę żeby mu się stała krzywda. SEBASTIAN: Przydało by mu się wytłumaczyć parę spraw. EWA: Tak, ale nie ręcznie. SEBASTIAN: Znasz lepszy sposób. EWA: Może w końcu znajdę. SEBASTIAN: Jak zmienisz zdanie to daj mi tylko znać. Nie możesz tak żyć, czym sobie na to zasłużyłaś, odejdź od niego, zostaw, niech topi się w swojej zakichanej wódzie. EWA: Ostatnio ma dużo na głowie, może stracić pracę. Szybko się denerwuje a potem już nie może się uspokoić. SEBASTIAN: Walić go, to nie trwa od ?ostatnio?, nie daj się tak traktować. Wszyscy mają jakieś problemy i sama dobrze wiesz, że to gówniane usprawiedliwienie jeżeli katowanie żony w ogóle można czymś usprawiedliwić. EWA: Nie chcę o tym rozmawiać. SEBASTIAN: Wiesz co powinnaś zrobić. Zapisać się do szkoły kun-fu czy karate i skopać mu ten paskudny ryj albo kup mu skrzynkę gorzały to się zachleje na śmierć bo jak znam życie wygrzmociłby ją od razu. EWA: A ty? SEBASTIAN: Co ja? EWA: Wiem, że bierzesz. SEBASTIAN: Nie martw się, wszystko kontroluję. Grozi mu widelcem, kiwając nim. EWA: Lepiej kontroluj to bardziej bo niedługo to ja będę musiała ci wytłumaczyć pewną sprawę. Zgoda? SEBASTIAN: Zgoda. Ewa podchodzi do niego i przytula.

SCENA 26 OPIS: kościół;

Prawie pusty kościół, tylko nieliczni ludzie siedzący w ławkach, ministranci zapalają światła, świece. W jednej z ławek znajdujących się na końcu siedzi Ewa w przeciw słonecznych okularach, zauważa ją Joachim wychodzący z zakrystii i niezauważony podchodzi. JOACHIM: Zawsze słucha? Patrzy w stronę ołtarza. EWA: Słucham? JOACHIM: Bóg, zawsze słucha, zawsze poświęca nam czas, wysłucha, poradzi i nigdy nie odmawia ani nie mówi, że nie ma czasu. EWA: Ale nie zawsze pomaga. Przysiada obok niej. JOACHIM: Na pewno pomaga tylko my tego nie zauważamy. EWA: Przepraszam. JOACHIM: Ależ nie ma za co. EWA: Jest zachowywałam się jak wariatka, jakby mi odbiło. JOACHIM: ?Każdemu z nas czasem odbija.?- Hitschock Ewa uśmiecha się bardzo szczerze, jest to taki uśmiech wybijający się ze smutku. JOACHIM: Pozwól, że opowiem historię, która może pomoże ci się bardziej otworzyć. EWA: Na pewno jakąś umoralniającą bajkę, które księża wysypują z rękawa. Joachim wzdycha i patrzy na nią z lekką nutką obrazy. JOACHIM: Poznaj chłopca ? Joachima. Wierzył w Boga bardzo mocno, wiedział, że zesłał mu anioła, który się nim cały czas opiekował. Miał szczęśliwych rodziców więc sam też był szczęśliwy. Tata pracował w znanej firmie budowlanej i zarabiał naprawdę sporo lecz wszedł w jakieś ciemne interesy z konkurencją i niedługo po tym został zwolniony z pracy. Za odprawę tata Joachima utrzymywał rodzinę przez kolejny rok. Nie mógł dostać nowej pracy a może nawet nie chciał bo bardzo polubił swojego starego znajomego - alkohol. Joachim z rodzicami zmuszeni byli się przeprowadzić z ładnego, dużego domu do małego i brzydkiego mieszkania w bloku. Ojciec nie przestawał pić a pół roku po przeprowadzce pierwszy raz pobił matkę. Bicie, awantury tez codziennie gościły w ich domu. Wyciera ręką łzę spływającą po policzku. EWA: Nie musi ksiądz opowiadać dalej. Mówi cały czas z przejęciem i wzruszeniem, ale powoli. JOACHIM: Matka chłopca bardzo się starała, poszła do pracy, gotowała, sprzątała, robiła wszystko by tylko nie rozgniewać męża bo to się kończyło bólem, ale nie udawało się. Alkoholik wściekał się bardzo i często aż w końcu wściekł się za bardzo i uszkodził swojej żonie mózg. Zmarła po dwóch miesiącach. Joachim myślał, że anioł go opuścił. Kolejna łza tym razem do końca spływająca po policzku. Widać, że Ewę też wzruszyła opowieść, ?ma łzy w oczach?. EWA: Smutne. JOACHIM: Joachim jednak w końcu zrozumiał, że taka była wola Boga, że Bóg w pewien sposób uwolnił jego mamę i ukarał ojca. Na pewno jemu w ten sposób też pomógł ponieważ chłopiec znalazł swoją drogę i jest bardzo szczęśliwy. Pozwól sobie pomóc ... EWA: Ewo. JOACHIM: Droga Ewuniu musisz wiedzieć, że nie każdy chce cię skrzywdzić. Proszę pozwól sobie pomóc. EWA: Jak ksiądz ma na imię? Po kilku sekundach milczenia spogląda na ołtarz i odpowiada: JOACHIM: Joachim.

SCENA 27 OPIS: dziedziniec przed kościołem, kamienna ścieżka biegnąca wokół kościoła a za nim mały ogród, gdzieniegdzie małe krzaczki, drzewa, dużo śniegu, słoneczna pogoda;

Joachim i Ewa spacerują ścieżką oboje ubrani w kurtki. Cały czas przymrużają oczy aby uniknąć ostrego światła słonecznego, które odbija się od śniegu. JOACHIM: Zima to jednak piękna pora roku. Wszędzie śnieg, nie wyobrażam sobie świąt bez śniegu, tracą wtedy pewien klimat. EWA: Lubię siadać wieczorami patrzeć jak spadają na ziemię duże płatki śniegu, lecą tak wolno, spokojnie. Nie lubię jak pada taki ostry śnieg, szczególnie w wietrzną pogodę. Płatki wtedy kłują w twarz jak igły. JOACHIM: Tak. Zima potrafi też utrzeć nosa. Wtedy siadam w ciepłym fotelu i czytam, czasami nawet zapalam fajkę. Tylko nikomu nie mów. EWA: Twoja tajemnica jest bezpieczna. Joachim schyla się po garstkę śniegu i rzuca nią delikatnie w Ewę a ona po chwili odwdzięcza się tym samym. Zaczynają prowadzić śnieżną wojnę. W pewnym momencie Ewa klęka na ziemi i zaczyna płakać, Joachim zdezorientowany przykuca obok niej, ale się nie odzywa. EWA: Bije mnie. JOACHIM: Wiem. EWA: Wcześniej było inaczej. Był słodki i kochany. Siadaliśmy przy kominku przytuleni i patrzyliśmy jak bucha ogień. Jak jeszcze mieszkał z nami Sebastian jeździliśmy na wycieczki rowerami, kładliśmy się gdzieś na łące i po prostu leżeliśmy. Jak ja go uwielbiałam. Najgorsze jest to, że przez to wszystko co mi robi teraz przestałam go kochać. Ewa zakrywa twarz dłońmi, nie przestaje płakać. Joachim trochę niepewnie przytula ją. JOACHIM: Wszystko się ułoży. Zrozumie. I znów będziesz szczęśliwa. Może spróbujcie coś z tym zrobić, zwróci się do kogoś o pomoc. EWA: Już tego próbowałam, namawiałam go na poradnię małżeńską. Skończyło się kłótnią. Wiesz co powiedział: ?Nie będzie mi jakiś pedał po trzech rozwodach mówił jak mam pieprzyć moją żonę.? JOACHIM: A co by powiedział na Oazę? Jest u nas w parafii. EWA: To nie dla niego. Na pewno by wszystko popsuł, on tylko to potrafi. JOACHIM: Jako ksiądz nie powinienem tego mówić, ale powiem jako przyjaciel - odejdź od niego. Jesteś silną kobietą poradzisz sobie sama. EWA: Przed chwilą mówiłeś co innego. JOACHIM: Zmieniłem zdanie. EWA: Nie mogę, bałabym się, że mnie znajdzie a na pewno by szukał. Nie chcę potem do końca życia uciekać. JOACHIM: A jakie życie masz teraz?

SCENA 28 OPIS: przeplatające się obrazy: kościoła, parku, małej kafejki, mieszkania Sebastiana;

Słychać głos Joachima (monolog wewnętrzny): (On i Ewa siedzą w ławach kościoła i rozmawiają.) ?Od tamtego czasu zaprzyjaźniliśmy się. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.? (Oboje spacerują wolnym krokiem po parku, co chwilę się uśmiechają) ?Lubiłem z nią spędzać czas, nie da się ukryć, jest niesamowitą kobietą. Rzadko wspominaliśmy o jej mężu, częściej o jej bracie, o jego nałogu, nawet próbowałem z nim porozmawiać... ?(Mieszkanie Sebastiana, Ewa, Joachim siedzą na kanapie, Sebastian bierze kurtkę i przed samym wyjściem rzuca: SEBASTIAN: Miłego dnia życzę. Po czym trzaska drzwiami) ?... cóż niewiele to pomogło.? (Ewa i Joachim siedzący w kafejce) ?Nie zakochałem się w niej, ale jednak czułem do niej pewien rodzaj przywiązania, wspólnoty. Ciężko to określić, może i w pewnym stopniu to miłość lecz nadal najbardziej kochałem Boga i nigdy nawet mi przez myśl nie przeszło żeby zrezygnować z posługi jemu, choć niektórym tak się wydawało.?

SCENA 29 OPIS: gabinet proboszcza, spory, ładnie umeblowany pokój, meble w starym stylu, duży obraz Jezusa oraz papieża Jana Pawła II na ścianie;

Proboszcz stoi przy oknie, trzyma w ręku różaniec. Wchodzi Joachim, przez chwilę nic nie mówią, po czym Proboszcz zaczyna: PROBOSZCZ: Czy wiesz dlaczego cię wezwałem Joachimie? JOACHIM: Właściwie to nie. Jeśli chodzi o szopkę to już się tym zająłem. Zaczniemy ustawiać…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych