Dąb i wiatr
Rozważanie na temat życia, śmierci i losu w krótkiej prostej formie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wiatr w nieuchwytnym pędzie szybuje po świecie. Nie jest monumentalny jak górskie łańcuchy, które uparte dumnie tkwią w tym samym miejscu od zarania dziejów. Nie ma nawyków, jak morza i oceany które cofają się tylko po to by niebawem powrócić, zawsze w ten sam sposób. Nie można go również oswoić, tak jak ognia który z furią trawi wszystko na swej drodze, lecz wprawna ręka z łatwością zaprząc może go do pracy. Wiatr jest wolny, nieprzewidywalny, nieokiełznany, pomaga gdy jest mu to na rękę, wybucha gniewem bez wyraźnej przyczyny, pojawia się i znika wedle własnego życzenia. Przede wszystkim jednak gna przed siebie, prawdziwie niezależny, zawsze młody a jednak wieczny. Gdy staniesz samotnie, i będziesz cicho, trwając w bezruchu możesz usłyszeć na wietrze słowa: „Gnam przed siebie! Przynoszę zmiany!”. Jest to pieśń Wiatru, którą on powtarza w swej nieskończonej gonitwie. Zdarzyło się pewnego razu, wiele lat temu, że wiatr trzęsąc całym lasem w potężnej zawierusze przeniósł jeden mały żołądź, który oderwał się od dębu. Coś tak małego, że umknęło jego uwadze podróżowało, nieświadomie na jego skrzydłach. Końcem drogi tego pasażera na gapę okazała się rozłożysta polana o żyznej glebie gdzie żołądź mógł wtopić się w ziemię i pod przykryciem z liści i traw zapaść w długi sen. Gy zaczął się budzić nie był już żołędziem, ale małym drzewem, roślinką samotnie wystającą pośród, traw. Teraz mógł obserwować świat który pędził dookoła, szaleńczą gonitwę słońca i księżyca, które pędziły po nieboskłonie pogrążając świat na zmianę w blasku lub ciemności. Gy słońce biegło wolno a księżyc jedynie migał krótko na niebie świat tonął w zieleni, gdy role zaczynały się odwracać i biegli prawie równo, deszcze zaczęły pojawiać się częściej a zieleń zmieniać w pomarańcz i złoto. Gdy wreszcie tarcza księżyca zwolniła na tyle by dąb mógł się jej dobrze przyjrzeć świat usnął pod kołdrą białego puchu. „Wszystko się zmienia” - pomyślał dąb „JA ciągle trwam”. Wtem księżyc zaczął doganiać słońce i wszystko wokół dębu eksplodowało zielenią, a jemu dane było oglądać ten wyścig ponownie. Oglądał go więc raz za razem aż zrozumiał, że nigdy nie pozna zwycięzcy. Spojrzał więc na dół i zdziwił się widząc jak daleko ma do ziemi, ile większy jest od trawy, z której przed chwilą przecież ledwo się wyłaniał. „Wszystko się zmienia” - mruknął do siebie „JA nadal trwam”. Obserwował zwierzęta, przechodzące przez polanę, skubiące trawę, gaszące w pobliskim strumieniu pragnienie, polujące jedne na drugie. Pojawiały się regularnie ale nie długo, po pewnym czasie przychodziły inne, i wkrótce one również przestawały wracać. Słuchał śpiewu ptaków przysiadających na jego konarach i kiedy nauczył się już rozpoznawać, trel jednego z nich on znikał a jego miejsce zastępowała nowa melodia. Kiedy rozglądał się wypatrując znajomych zwierząt i ptaków zauważył, że widzi więcej niż tylko swoją polanę. Widnokrąg rozpościerał się daleko ponad wierzchołki otaczających ją drzew. Zapatrzył się na falujące morze zieleni rozpościerające się wokoło jego bezpiecznej przystani, rzeki i góry a także inne polany, które zdawało by się nagle wyrosły dookoła niego. Nagle poczuł uderzenie naginające jego najwyższe gałęzie i konary, strącające liście i żołędzie i usłyszał zawodzącą w powietrzu pieśń: „Gnam przed siebie! Przynoszę zmiany!”. Poruszyło to odległą strunę w pamięci dębu. „Wszystko się zmienia. JA nadal trwam” - rzucił w odpowiedzi i nie przejmował się tym więcej. Wrócił do obserwowania nowo odkrytego świata. Dąb trwał przyglądając się rozległym obszarom, które z dnia na dzień zdawały się stawać coraz większe ale wcale nie działo się w nich coraz więcej. Wiatr powracał, szarpał jego koroną, czasem nawet łamał gałęzie ale zazwyczaj szybko się tym nudził i ustępował, na pożegnanie śpiewając swoją pieśń, Dąb śpiewał mu w odpowiedzi swoją. Pewnego dnia w lesie zapanował rumor a po nim chaos, drzewa zaczęły padać, zwierzęta uciekać, polany i połacie lasu stawały w płomieniach. Dąb po
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nazareth1pe
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…