Wróć do katalogu

Dark Blood

Czego może pragnac dziewczyna bita prez ojca? Czy tylko miłości i spokoju? Czy może poznania smaku krwi w ustach...

Sherrie Devil, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dark Blood

- Kim jesteś? Czemu nie chcesz mi odpowiedzieć na to proste pytanie, do cholery! Czemu mnie męczysz od kilku dni?! – wrzeszczała. - Nie powinno cię to obchodzić. Nie ważne kim jestem. Ważne jest to, kogo chcę zrobić z ciebie, moje dziecko... – szepnęła lodowato tajemnicza postać, która wyłoniła się z ciemnego rogu pokoju. - O czym mówisz, czemu mnie dręczysz?! Proszę, powiedz mi czemu?! – jęczała dziewczyna, czując krople potu na swoim czole. - Chodź do mnie... Chodź do mnie – syczał mężczyzna, zbliżając się do łóżka dziewczyny. Na jego twarzy pojawił się jadowity uśmiech. W świetle nocnej lampki zabłysły ostre kły.

- O Boże - jęknęła dziewczyna, budząc się ze snu. Była oblana zimnym potem. Spojrzała z przerażeniem w oczach w róg pokoju... Nikogo tam nie było. - Co się ze mną dzieje... – szepnęła do siebie, chowając się pod kołdrą. Nie chciała kolejnej nocy poczuć tego samego strachu, chciała tylko zasnąć i nie śnić o mężczyźnie z ostrymi kłami, wyglądającym, niczym wampir...

***

- Alex, do cholery czemu znowu nie kupiłaś chleba? – usłyszała wrzask z kuchni. Nie odpowiedziała, przecież nie mogła myśleć o wszystkim, chciała wreszcie spokoju, którego nigdy od niego nie otrzymywała. Nie wiedziała gdzie mogła uciec... Ojciec ją prześladował, a przecież miała tyle marzeń, chciała je spełnić, a on jej nie dawał możliwości. Jej mama odeszła, gdy miała dwa latka. Ojciec nieustannie powtarzał, że to jej wina, bo była upierdliwa. Nie mogła sobie tego nigdy wybaczyć. Przez sześć lat wierzyła, że naprawdę była przyczyną przeprowadzki matki. Powiedział jej to, gdy miała te cholerne 10 lat. Nienawidziła przez to świata. Chciała, aby ktoś ją zabrał z tego piekła na ziemi - od ojca, który zanęcał się nad nią psychicznie, od tego, który czasem ją uderzył... Szła do kuchni, jak na skazanie. Przecież zawiniła, zrobiła coś złego. Nie kupiła chleba. Spojrzała tylko na swój nadgarstek. Siniaki... Ostatnio złapał ją za dłoń, ciągnąc do kuchni, by zobaczyła rozlany sok na stole. Bolało ją to... Bardzo bolało. „Niech ktoś mnie stąd zabierze. Proszę, niech mnie ktoś stąd zabierze”, myślała, a do oczu napłynęły jej łzy.

***

Wracała cała zapłakana do pokoju. Uderzył ją kilka razy w twarz... Nie chciała tego już nigdy więcej, jeśli tylko zrobiłby to jeszcze raz... Właśnie, przecież nie odważyłaby się donieść na policję, że ojciec ją bije. Gdzieżby wtedy poszła... Do domu dziecka? Tak strasznie pragnęła, by obudzić się w innym świecie. Odrodzić na nowo, jako ktoś inny... Położyła się na łóżku. Tego wieczora nie marzyła, nie miała siły, chciała tylko usnąć, by w końcu poznać imię mężczyzny, który nawiedzał ją co noc. Może on ją zabierze... Czemu ona w to wszystko wierzyła, przecież miała 16 lat, a posiadała nadzieję, że magia istnieje, że przyjdzie jakaś wróżka, nawróci ojca i przyprowadzi mamę... Zabawne, przecież to nierealne, tak naprawdę to chciała tylko spokoju... Usnęła... Nie spała dobrze, śnili jej się rodzice, nie lubiła takich snów. Dla niej, to były tylko przerażające koszmary, od których nie mogła uciec. Nawet we śnie nie dawali jej spokoju... - Alex, moje dziecko, czekałem na ciebie, otwórz oczy i nie krzycz, ja jestem tutaj po tej stronie... Tak, tutaj moje dziecko... Usłyszała nagle niewyraźny szept, dochodzący jakby z oddali. Bała się otworzyć powieki myślała, że ta postać istniała naprawdę, że... Że w końcu przyszła po nią, by zabrać z domu. Otwarła powoli oczy, przekręciła głowę na bok. Ktoś siedział na krześle. Zerwała się na równe nogi. - Nie, błagam cię, nie rób mi krzywdy... – zaczęła szeptać, coraz to bardziej panicznym głosem. - Nie bój się, moje dziecko. Ja chcę cię stąd zabrać, rozumiesz? Twoje marzenia mogą się spełnić już teraz. - Kim ty jesteś? – jęknęła, cofając się na ścianę. - Widzisz... Powiedzmy, że kiedyś tam zaproponowałem to twojej babci... Odmówiła, a ja nadal poszukuję…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych