Delfin
Opowieść o starcu, który nie potrafił zrozumieć, czym obdarza go los.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zachodziło słońce, rozświetlając niebo rubinową czerwienią. Jasnoszary delfin wyskoczył ponad powierzchnię wody, rozpryskując wokół siebie tysiące niewielkich kropli, które zamigotały na tysiące kolorów odbijających się w świetle kończącego się dnia. Stary człowiek patrzył tęsknie w morze, stał na brzegu szarego klifu, wsłuchując się w śpiew morskich fal i obserwując wdzięczne skoki delfina, podobne do delikatnego baletu, lekki taniec z wodą i niebem. Przypominało mu to jego młodość, siłę i ciągłe lawirowanie, pomiędzy dobrem, a złem, siłą, a słabością. Cichy szelest wiatru kołysał delikatnie myśli, pozwalając im powoli dryfować w stronę dawnych dni. W stronę starych przyjaciół. Starzec tonął coraz bardziej w morzu tęsknoty, za tym, co było kiedyś, za ludźmi, z którymi spędził tak wiele czasu. Teraz byli oddaleni o setki mil, jednak wierzył, że nie zapomnieli. Tak, jak on nie zapomniał o nich. Jako pierwsza, wśród wspomnień, pojawiła się twarz dziewczyny. Złociste piegi, na brzoskwiniowej cerze. Zawsze wspominał z rozczuleniem te kropki, na jej nosie i policzkach i ciepłe, brązowe oczy dziewczyny. Uwielbiał ją, tak, jak szaleli za nią wszyscy, którzy ją poznali, potrafiła sobie zjednać każdego. Jej figlarny uśmieszek i zawsze opadająca na oczy brązowo-ruda grzywa przywołały dziwne ciepło w okolice serca. Podziwiał tą małą, dużą dziewczynkę. To dziecko w ciele dorosłej kobiety. Na rękę starca zleciała mała biedronka, której czerwony pancerzyk zdobiły drobne, czarne kropki. Szeptała coś, lecz starzec nie słyszał, nie potrafił zrozumieć. Wspomnienia powędrowały dalej. Zawsze myślał, że jest niezwyciężony, do czasu, aż nie poznał Sena. Był naprawdę godnym przeciwnikiem, jeśli chodzi o siłowanie się. No i jego najwierniejszym kompanem. Czego chcieć więcej? Jednak, teraz nawet nie wiedział, czy Sen żyje. Zostawił go ciężko rannego, samego, by sprowadzić pomoc. Później już się nie widzieli. Minęło tak wiele lat, a tamten dzień wciąż wracał w snach każdej ciężkiej nocy. Krew i ból na twarzy przyjaciela, strach, o…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aditi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…