Wróć do katalogu

Detektywi: Nałóg - Rozdział 2

Bartek przyjmuje zlecenie dotyczące zaginionej Magdy od jej matki. Monika rozpoczyna przydzielone jej i Michałowi śledztwo.

XYZ123, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Zgłosiliśmy już tą sprawę na policję, ale koleżanka naszej córki przekonała nas, żebyśmy także i do pana się zgłosili. - Powiedziała kobieta w średnim wieku o zaczerwienionych od płaczu oczach – Doszliśmy z mężem do wniosku, że w sumie to nie jest taki zły pomysł aby dodatkowo pana wynająć. Zrobimy wszystko, aby nasza córka się odnalazła, lub... - kobieta przełknęła głośno ślinę – Żeby chociaż dowiedzieć się, co się z nią stało. - Rozumiem... - Odrzekł Bartek – Proszę więc opowiedzieć o okolicznościach zaginięcia państwa córki. - Musieliśmy z mężem wyjechać na trzy dni w sprawach rodzinnych. Madzia akurat zaczynała naukę w nowej szkole, więc ustaliliśmy, że zostanie sama w domu. I wszystko było w porządku, codziennie nawzajem do siebie dzwoniliśmy i dawaliśmy sobie nawzajem znak, że żyjemy. Aż do piątku, kiedy to nasza córka miała wyjść wieczorem z koleżankami do kina. Od tego momentu Magda już nie dzwoniła, ani nie odbierała od nas telefonu. Kiedy wróciliśmy w sobotę do domu, z przerażeniem odkryliśmy że córki nie ma w domu i prawdopodobnie nie było jej całą noc. Natychmiast zadzwoniłam do Diany i Asi, koleżanek Madzi, w nadziei że po kinie spędziły noc u którejś z nich. Niestety. Okazało się, że Magda nawet nie była z nimi w kinie, wymówiła się jakąś ważną sprawą. Gdy to usłyszałam, od razu z mężem zgłosiliśmy się na policję i teraz jestem z tym u pana. To tyle, co mogę powiedzieć o okolicznościach. - Ta Asia... Musiała być bardzo z żyta z pani córką? Była tutaj wczoraj i próbowała mnie wynająć w sprawie Magdy... Niestety musiałem ją odesłać do domu. Nie wolno nam przyjmować zleceń od nie letnich. - Wiem, że była. To ona przekonałam mnie z mężem, żebyśmy pana odwiedzili. Czy jest zżyta z naszą córką? Nie wiem. Wiem, że Asia sprowadziła się do naszego miasta na początku wakacji i od razu się zaprzyjaźniły z Madzią. Zaraz... Uważa pan, że ta Aśka może mieć coś wspólnego z tą sprawą? - Możliwe, wszystko się okaże w trakcie dochodzenia. Na razie poproszę o adres szkoły pani córki i adresy zamieszkania jej przyjaciółek.

Asia dopiero co wróciła ze szkoły do domu, zdjęła plecak i wrzuciła go do swojego pokoju, po czym poszła do łazienki przemyć ręce i twarz. Już miała chodzić do kuchni, kiedy usłyszała dobiegający z przedpokoju dźwięk domofonu. - Kogo tam znowu niesie? - Mruknęła do siebie, kierując się ociężałym krokiem do urządzenia. Nie spodziewała się dzisiaj nikogo, zresztą nie miała ochoty na przyjmowanie jakichkolwiek gości. - Słucham? - Powiedziała znużonym głosem do podniesionej słuchawki domofonu. - Bartosz Lipa. Czy zastałem Joannę? - Odezwał się głos ze słuchawki. Nastała chwila ciszy. A jednak, rodzice Magdy dali się przekonać. Dobrze. - Halo? Jest tam ktoś? - Głos ze słuchawki stał się niepewny. Asia otrząsnęła się i nadusiła przycisk otwierający drzwi. Po chwili usłyszała dobiegający z korytarza na klatce schodowej odgłos zjeżdżającej na parter, a potem wjeżdżającej na piąte piętro windy. Chwilę później kroki na korytarzu i w końcu dzwonek do drzwi. Pośpiesznie do nich podeszła i otworzyła je. Przywitała gościa słowami: - A jednak pan przyszedł. - A no przyszedłem – odparł z uśmiechem detektyw – Dzień dobry. - Dzień dobry – powiedziała zawstydzona Asia i poprowadziła Bartka do swojego pokoju. W pokoju nastolatka odsunęła krzesło stojące przy biurku do nauki i zaprosiła na nie detektywa a sama usiadła na znajdującym się naprzeciw biurka łóżku. - Więc w czym ja mogę pomóc? - Zapytała. - Zacznijmy od luźnego pytania. Rodziców nie ma w domu? - Odrzekł Bartek. - Mieszkam tutaj sama. Rodzice wynajęli mi to mieszkanie tutaj w mieście, bo u nas na wsi nie ma odpowiedniej szkoły średniej dla mnie. Będą mi to mieszkanie opłacać i wysyłać pieniądze na jedzenie i przybory szkolne co miesiąc. Jakoś dam sobie radę mam nadzieję. - Rozumiem. Przejdźmy więc do twojej znajomości z zaginioną Magdą i do piątkowego wieczoru. - Przyjechałam tu już na początku wakacji. Chciałam znaleźć jakąś pracę dorywczą, żeby coś sobie zarobić i odciążyć trochę rodziców w ich przyszłych wydatkach. Niestety niczego nie znalazłam. Za to chodząc po mieście w poszukiwaniu pracy spotkałam właśnie Magdę i Dianę, z którymi jakoś szybko się zaprzyjaźniłam. To one oprowadziły mnie po mieście i z nimi spędziłam prawie całe wakacje. Chodziłyśmy wspólnie na domówki i do kina o ile było nas stać. Wyszło nawet tak, że znaleźliśmy się w jednej klasie. W ten piątek też właśnie było jedna, z nielicznych okazji, abyśmy we trzy wybrały się na jakiś film. Chłopak Diany miał akurat trening piłki nożnej, a ja miałam kasę, żeby gdzieś z koleżankami wyjść. Jednak Magda w ostatniej chwili odwołała spotkanie z nami, tłumacząc się tym, że zaczyna grypa ją łapać. Nie chciała nawet, żebyśmy ją odwiedziły, więc nie narzucałyśmy się. Poszłyśmy więc do kina tylko we dwie, z Dianą. - Rozumiem. A jakie są stosunki Magdy z resztą znajomych i klasy? - Pyta pan czy ma jakichś wrogów? Według mnie, zdecydowanie nie! Jest ładna, miła, wesoła, uczynna. Każdemu potrafi pomóc czy to w nauce, czy w innym problemie, każdego potrafi rozbawić swoim poczuciem humoru i poprawić nastrój. Jedyne co, to jakaś przeciętna dziewczyna mogłaby zazdrościć jej urody. Ale i tego nie zauważyłam. Musiałby pan spytać o to Diany. W końcu dłużej się znają. - Taki też mam zamiar.

*

Diana wróciła ze szkoły ze swoim chłopakiem Mariuszem, korzystając z tego, że jej rodzice przebywali jeszcze w pracy. Posadziła swojego chłopaka w pokoju, a sama poszła do kuchni, przygotować coś do jedzenia. Wyjęła chleb z chlebaka oraz z lodówki masło, pomidory,jakieś wędliny i położyła na kuchennym blacie. Wzięła do ręki nóż, aby pokroić produkty. I w tym momencie poczuła, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych