Dinozaur i przyjaciele wracają do domu z mlekiem..
... po leśnej wyprawie." Jest to humorystyczna bajka, która opowiada o młodym dinozaurze i trójce jego przyjaciół. Mają oni różne przygody. Współautorem jest Adam 'Adi' Łuczkowski.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dinozaur był miłym, sympatycznym pochodzącym z Albasomii Wschodniej stanu Mizuraur, chłopcem. Jego często zaczerwienione policzki na zielonej twarzy (był cały zielony) zdradzały to, ze bym nieśmiały. Zawsze jak wchodził do sklepu po mleko firmy Paskate (była też firma Rogate, która była konkurencja firmy Paskate i ich mleko jest za tłuste dla naszego Dinozaurka, a Dino był chłopcem przy ciele i tłuste mleko mogłoby mu zaszkodzić) szedł z mama za rączkę. Pewnego razu poszedł nasz bohater do sklepu po wafelki, bo mama mu obiecała, ze może iść kupić dla siebie wafelka. I poszedł do sklepu Karo Biss... - Dzień dobry! - powiedział nasz miły i sympatyczny Dino - Dzień dobry Dino. W czym mogę pomoc? - odpowiedział z uśmiechem pan sprzedawca Nasz Dino się chwile zastanawia... - Hmm... Poproszę wafelka - odpowiedział nieśmiało Dino - Już podaje - powiedział pan Lama - Ile płace ? - 5 zł - odpowiedział sprzedawca i położył na ladę dwa mleka Dino przemyślał chwile: Zawsze chodzę z mama po mleko, a teraz jestem bez mamy, wiec czemu dal mi mleko... aa... bo teraz kupuje dwa mleka. - Dziękuję, do widzenia! - krzyknął uradowany Dinozaur wychodząc ze sklepu - Do widzenia, zapraszam ponownie. - usłyszał Dino Dino wracając ze sklepu, śpiewając piosenkę ("Gdy leję, lubię patrzeć na oczyszczalnie ścieków"), która niedawno usłyszał w radiu (Radio Z(ielen)) jak zwykle spotkał jednego ze swoich kumpli z Zielonej Brygady: - Yo yo Diino Meeen. Co tam meeen? - przywitał się skejcik Czarls, który był zebrą (czarną zebrą w białe pasy). Jego rodzina składała się: z ojca - tygrysa, matki - hipopotama, no i siostry - żyrafy). Tygrys miał ojca wieloryba i matkę mrówkę. Ich związek może wydawać się dziwny, ale po stosunku mrówki z wielorybem powstał tygrys, który był połową rozmiarów mrówki i wieloryba (tyle samo mrówek mogło wejść do tygrysa, co tygrysów do wieloryba). Były to ostatnie elementy w drzewie genealogicznym zebry. - Yo ziom. A nic, leci jakoś, ciurkiem w sumie trochę, z kranu - przywitał się Dino z zebrą. - Ty, to ziomuś dawaj dzisiaj z nami do lasu na grzyby - zaczęła nawijać zebra - No w sumie, nie ustawiłem się z nikim, mogę pocisnąć - odpowiedział Dino poszedł z zebrą najpierw po siostrę żyrafę, no i później do lasu. Idąc żyrafa zahacza swoją długą szyją o gałęzie drzew. Spotykają też ciocię mrówkę, do której przyszła ciocia pingwin z wujkiem mrówkojadem. Żyrafa w tym czasie najmocniej puknęła się w głowę i trochę ją zakołysało jakby była pod wpływem alkoholu, wiec ciocia mrówka z wujkiem mrówkojadem pomyśleli, ze jest pijana. - Ej, siora, co Ty taka przypałowa ? Ostro się patrzyli na Ciebie - powiedział do żyrafy Czarls - No to nie moja wina, ze te drzewa takie niskie, a ja wale w nie jak w bęben - odparła - Schyl się trochę, to nie będziesz tak ocierać - podpowiedział Dino, który cały czas z nimi szedł na grzyby i trzymał mleko, które kupił zamiast wafelka - Ok - przymarudziła żyrafa Przechadzając się po lesie i wypatrując grzybów, bo po nie w końcu poszli, natrafili na dziwny przedmiot... - Widzicie to co ja ? - zapytał zdziwiony Dino - Yyyy... - jęknęła żyrafa - To chyba jest kupon Dużego Lotka! - krzyknął z zadowolenia Czarls Wszyscy tak krzyczeli ze szczęścia, bo zauważyli, że to był jeszcze ważny kupon Dużego Lotka, i mięli w ręku 6 milionów złotych. Cały las chyba usłyszał ich wrzaski. Musieli przemyśleć całą sprawę: - To co z tym zrobimy ? Mamy jeszcze... hmm... - zapytał się Czarls i przemyślał chwilę - 3 dni na odebranie pieniędzy, później kasa przepada - oznajmił Czarls i trochę zmartwił resztę kompanów - A gdzie jest najbliższy oddział Lotka ? W Budapeszcie chyba, nie ? - odpowiedziała pytając żyrafa - No, chyba tak - powiedział nasz główny bohater, Dinozaur - To jaki jest plan ? Idziemy ? - zapytał Czarls i oczekiwał na "tak" - Idziemy, bo co innego mamy robić ? Jest 6 mln do wygrania, to trzeba iść w końcu, nie ? Więc poszli. Szli, szli, szli i szli. Szli aż zapadł zmrok. Zrobiło się ciemno i młode zwierzaczki trochę zaczęły się bać. Były w końcu same w lesie. - Trzeba zrobić przerwę - powiedział zmęczony Dino. - Ale czas to pieniądz, a my mamy tylko 3 dni czasu -wybełkotała zmęczona żyrafa - Ty chyba naprawdę jesteś zasiana ? - burknął jej brat - No to co z ta przerwa ??! - wykrzyknął Dino przerywając ich sprzeczkę - A, hmm? to prześpijmy się trochę, ale na zmianę będziemy trzymali warte, bo nam jeszcze zwiną kupon lotka - ziewając rzucił hasło Czarls - No dobra to ja będę pierwszy trzymał warte a wy spijcie - zarządził Dino Zebra z żyrafa położyli się spać, a Dino usiadł pozostawiony sam sobie i swoim przemyśleniom? Co teraz Dino będzie? - myślał w duchu chłopczyk. - Nie mogę się bać, to tylko las - próbował dodać sobie odwagi. Naprawdę bal się ze którejś z mrówek partyzantów powiną kupon dla siebie i on tego nie zauważy, wiec schował go do wewnętrznej kieszeni polarka. Miął śliczny niebieski polarek. Mama kupiła mu go na urodziny i od tamtej pory chodzi w nim codziennie po mleko. Minęły dwie godziny, Dino już ledwo kontaktował, spojrzał na towarzyszy i obudził Czarlsa oświadczając mu, że już jego pora na warte. Czarls jakoby wyspany wstał i Dino się położył próbując zasnąć. Czarls wybudzając się ze snu starał sobie przypomnieć o czym śnił, ciężko mu to przychodziło z racji ze jest dziurawy bardziej od babci mrówki ale mniej od siostry Żyrafy. W końcu nadeszło olśnienie i już wiedział... Śniła mu się wspaniała sawanna, na której miął tyle panienek ze przesada. Wszystkie mówiły do niego 'Czarls... ale ty jesteś piękny...', inna z kolei 'Czarls, co ty robisz ze masz takie wspaniale kopytka'. Nasz wartownik rozsiadł się wygodnie i zaczął dalej marzyć o takich pięknych chwilach, aż w końcu zasnął. Minęły niecałe dwie godziny, obudziła się najbardziej wyspana Żyrafa. Na powitanie rąbnęła głowa w drzewo. - Ojojoj... czemu ten sufit tak nisko - wyszlochała zrozpaczona nazywając gałąź od drzewa sufitem (żyrafa z natury była bardzo niezdarna. Często była pośmiewiskiem, ale i tak wszyscy ja lubili). 'Hmmm..' pomyślała, zaczęło jej się kręcić w głowie. Nagle doznała olśnienia, jakby spadło na nią z silą wodospadu Niagara, jak ciepły letni deszcz, jak 10 tonowy ołów z bajki na CARTOON NETWORK, jak wiadro wody w smingus dyngus z dziesiątego pietra. - Czemu nikt nie pilnuje kuponu !!!?? - wykrzyknęła olśniona. Zaczęła budzić Dina i Czarlsa. - Co jest pięć ? - odpowiedział luźnym głosem Czarls - No właśnie... - odpowiedział Dino - Kto ostatni pilnował kuponu i zasnął??!! - wykrzyknęła spieniona i oburzona żyrafa - Jaa... - Czarls niewinnie odpowiedział z głową spuszczoną w dół jakby dokonał najgorszego przestępstwa w życiu i został zganiony przez własną matkę Hipopotama. - I gdzie jest kupon??!! - żyrafa przejęła inicjatywę mówiąc jak prokurator w sądzie do oskarżonego. - Eee, aaa.. nie wiem... - dalej ze spuszczona głową kontynuuje swój wywód Czarls Dino zdziwiony i nie kumający za bardzo patrzy się na to wszystko z boku myśląc o tym co mu się śniło. Śniło mu się, że jest wielkim Tyranozaurem Rexem i wszystkie panienki się za nim oglądają. W tle jednak słyszał sprzeczkę żyrafy i jej brata. 'Tylko nie te tłuki..' pomyślał w duchu. - No to co się stało z kuponem?? - krzyczała wściekła żyrafa - No przecież ja go mam - powiedział Dino przerywając ich kłótnię - Y, jak to ? Jak Ty go masz ? Czemu nic nie mówiłeś ? - zaczęło zadawać chórem pytania rodzeństwo - No, bo przy pierwszej warcie schowałem go przez przypadek do mojego polarka żeby nikt go nie ukradł. Zapomniałem, ze Czarls miał go pilnować - tłumaczył się Dinozaurek - No to super - powiedziała obrażonym głosem żyrafa - I co teraz robimy ? Gdzie idziemy ? - spytał z oddali Czarls, był trochę zmieszany jakby wpadł do miksera na maksymalnych obrotach robiącego placki ziemniaczane - No idziemy spać, nikt nie musi już stać na warcie, bo Dino ma kupon w kieszeni w swoim polarze - powiedziała ostentacyjnym tonem żyrafa - Mądralińska - mruknął pod nosem jej brat - Jakieś sapy ? - burknęła żyrafa patrząc na zebrę z góry (bo skąd ? z dołu?) - Dobra nie, chodź w kimę. I spali, i spali, chrapali, i sapali, i spali... Pierwszy obudził się Dino. Zachrypniętym głosem powiedział: - Wstawajcie! Dino przypomniał sobie, ze ma ze sobą mleko, które kupił przed wyprawą w sklepie u pana Lamy. W tej samej chwili w jego malutkiej główce pojawił się problem: co zrobić z mlekiem? Postanowił ułamać z najbliższego drzewa gałązkę. Była dość wysoko, więc Dino musiał oderwać swoje tłuściutkie ciało od ziemi. Nie było to łatwe. Skacząc nadwerężył sobie dwudzieste trzecie żebro. Bardzo go to bolało, i w duszy, i w ciele, że nie jest takim wysportowanym dinozaurem jak jego Idol Tyranozaur Rex. Popłakał się. Gdy jego łzy spadały na ziemie chlapiąc jego nogi i czyszcząc brud między jego paznokciami, żyrafa zlitowała się nad nim i nie wysilając się specjalnie zerwała upatrzoną przez niego gałązkę, która była odpowiedniej grubości, aby utrzymać jego dwa ciężkie mleka. Dino ucieszył się na widok zerwanej gałązki. Natychmiast wyciągnął woreczek foliowy (ze sklepu Żuczek), włożył do niego mleka i zawiązał na gałązce. Tą gałązkę z założonym na niej woreczkiem zarzucił sobie na bark. Wyglądał z tym jak włóczykij (ale on jest z innej bajki). Po tym całym zamieszaniu obudził się Czarls. Jego paski trochę wyblakły, oznaczało to, że był niewyspany. - O ja, przesada, mhmmm... - przeciąga się Czarls odsapując i przypominając sobie sen który jest tak blisko pamięci w jego mózgu ale jednak daleko i nie może sobie biedny przypomnieć o czym śnił - ale miałem sen... - niepewnie rzuciła hasłem bo i tak nie pamiętał tego co mu się śniło, ale żeby nie wyjść na dziurawca przed ekipą rzucił takowym hasłem. - Co ci się śniło - standardowe pytanie żyrafy kiedy ktoś coś powie, żyrafa pyta byle by pytać, nawet bezsensu (np. ktoś powie 'szklanka jest ze szkła', żyrafa odpowie na nie 'co?' bądź 'czemu?'). - Co? - Pytam co ci się śniło... - z lekkim zażenowaniem odpowiedziała siostra na krótkie i niewymagające odpowiedzi pytanie brata. Trochę leniwe pytanie, dające czas na zastanowienie. Jeśli się mówi 'co?' zabiera to mówcy mało czasu, a także daje czas na zastanowienie, ponieważ druga osoba z dialogu musi powtórzyć to co powiedziała przed chwilą, a czego pierwsza osoba nie zrozumiała. - A tam, takie pierdoły - z lekkim niepokojem brat odpowiedział bez chwili namysłu, aby siostrzyczka jego ukochana nie pomyślała, że nie pamięta - Aha.. - ze zrezygnowaniem żyrafa, bez mocy do następnego pytania bądź kontynuowania dialogu - Dobra, nie czas na gadanie, trzeba wyruszać!! - wrzasnął Dino z oddali podziwiając efekt swej pracy czyli uwieszonego mleka w worku na gałęzi - przez te wasze gadanie dużo czasu straciliśmy. - Idziemy - Dinuś (jak to mama miała w zwyczaju mówić na niego zdrobniale) rzuciła hasło i wyruszyli. Minęli miedzy innymi 2 sklepy i ich nie zauważając szli tak nasi przyjaciele, przez las i szli i szli i szli. W końcu gdy minęli saunę i latający lunapark który miał lądowanie, niedaleko pomniku 'Ku czci Diplodokowi', a pod spodem wyryty napis w nawiasie '15,27m ogon' zobaczyli to... Był duży, wręcz za duży aby pomieścił się w ich małych źrenicach... Stał dumny i prężny, pachnący jeszcze farbą Bilboard... Napis 'Wygraj pieniądze dzięki szczęściu' nad mniejszym 'Wystarczy 6 cyfr' rzucał się w oczy jak piasek na Saharze, jak fala na wzburzonym oceanie czy jak lód na Antarktydzie (w ostatecznym przypadku jak księżyc w pełni na bezchmurnym niebie zimą). Pod spodem była lista (dość spora) z większymi kolekturami lotka, tam gdzie można odebrać największe wygrane. W gąszczu kolektur znajdował się Budapeszt, który w oczach trójki przyjaciół rzucał się najbardziej w te oczy. Obok niego napisany adres ul. Fazowa (koło sklepu 'Rąbek tajemnicy'). - Ta…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KKKas
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…