Wróć do katalogu

Dobry.

Krótkie opowiadanie o miłości, narkotykach i śmierci

Petrusso, opublikowano , 10 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

DOBRY.

Nikt nie wie dlaczego Dobry był dobry. W jego rodzinie nigdy coś takiego się nie zdarzyło i nie powinno zdarzyć, czasami jednak natura lubi płatać figle. No, bo czy nie figlem było urodzenie się Dobrego z matki, dla której dobro było chwilowym zaćmieniem, odlotem po przełknięciu kilku łyków wina, albo denaturatu. Matki, która z dobroci oddawała swe ciało każdemu, kto skinął palcem. I nie mógł być wśród nich nikt dobry, który z samej tylko dobroci począłby Dobrego. Dobry stworzony z pijackiej chuci, z nagłego skowytu pożądania mógł być synem kogokolwiek i może dlatego był, kim był. Matka chciała zabić Dobrego zaraz jak tylko poruszył się w jej łonie. Najpierw nie miała pieniędzy, potem czasu, a na koniec i jednego i drugiego. Dobry nie chciał swej matki dłużej męczyć, więc któregoś dnia postanowił opuścić jej ciało. Gdyby nie pępowina, pewnie by mu się udało. A tak wisiał w dość niewygodnej pozycji, przez kilka dni. Gdy matka otrzeźwiała na chwilę, oderwała go i rzuciła na podłogę. Nie było tam Dobremu, ani ciepło, ani miękko, ale nie skarżył się, nie płakał. W duchu dziękował matce, że dała mu życie i, że dzięki niej będzie mógł czynić dobro. Na razie jednak nie potrafił jeszcze chodzić, więc leżał tylko cichutko pod stołem i zastanawiał się, co mógłby zrobić dobrego. Matka uważała, że Dobry jest darmozjadem i w plastikowym worku wyniosła go na śmietnik. Dobry przeżył. Znalazł go na wysypisku śmieci jakiś inny dobry człowiek i w ten sposób Dobry dostał się do Domu Dziecka. Wszyscy od razu pokochali Dobrego za jego szczerość i dobroć. Koledzy chętnie brali od niego kanapki i słodycze, pozwalali wiązać sobie buty i nosić tornistry. Koleżanki uwielbiały Dobrego, że zamiata za nie cały korytarz, chętnie zmywa naczynia i jest bardzo grzeczny. Wszyscy kochali Dobrego i Dobry kochał wszystkich. Najbardziej jednak ukochał go dobry opiekun Jacek. Głaskał go, całował i obdarowywał upominkami. Którejś nocy w pokoju opiekunów pan Jacek chciał pokazać Dobremu jak bardzo go kocha. Dobry zgadzał się na wszystko, bo nie chciał zrobić przykrości opiekunowi, tego by nie przeżył. Następnego dnia Dobry krwawił. Gdy pani dyrektor zapytała się, co mu jest, Dobry powiedział prawdę. Dobry zawsze mówił prawdę, bo nie znał kłamstwa. Opowiedział wszystko ze szczegółami, a pani dyrektor uderzyła go w twarz i powiedziała słowo, które bardzo go zabolało: kłamca. Dobry nie wiedział, że nie można mówić takich rzeczy o panu Jacku, bo pan Jacek był dobrym znajomym pani dyrektor. Teraz już wiedział. Kochał panią dyrektor, pana Jacka i nie chciał im robić przykrości. Czasem tylko zastanawiał się, jak to jest. Dobry Bóg stworzył dobry świat, panią dyrektor, pana Jacka, i wszystko, co dobre, to dlaczego on Dobry czuje smutek, ból i strach? Dlaczego czuje się winny, dlaczego krwawi, skoro to, co robi pan Jacek jest dobre? Nie potrafił tego zrozumieć, ale skoro tak było, to znaczy, że tak chciał dobry Bóg, przecież dobry Bóg, nie mógł dopuścić, żeby jemu, który całe życie czynił tylko dobro, ktoś mógł czynić zło. Dobry często rozmawiał z Bogiem. Nie, nie recytował na pamięć wyuczonych pacierzy, Dobry przemawiał do Boga zwyczajnym językiem, zadawał pytania, dzielił się swoimi smutkami, wątpliwościami, nielicznymi radościami. Bóg milczał. Dobry wiedział, że Bóg na pewno go słucha, tylko nie ma czasu, w końcu ma tylu ludzi z różnymi sprawami, sprawy Dobrego nie były w końcu najważniejsze. Gdy Dobry skończył osiemnaście lat, musiał opuścić Dom Dziecka. Było mu smutno, w końcu dobre dzieci, pani dyrektor a szczególnie dobry opiekun pan Jacek zrobili dla niego tyle dobrego. Dobry był teraz całkiem sam, ale już wiedział co ma dalej robić. Dobry Bóg odezwał się. Z wysokości zagrzmiał basowym głosem: Idź. Dobry zrozumiał. Poszedł w świat czynić dobro. Zamieszkał na Dworcu Centralnym, gdzie zajęli się nim dobrzy ludzie. Dobry musiał nauczyć się wszystkiego od nowa. Jak i gdzie chodzić spać, czym się przykrywać w szczególnie mroźne noce, gdzie chodzić na darmowe posiłki, jak przekonująco wyciągać rękę i jaką przy tym mieć minę. Dobry szybko się uczył i już po kilku dniach czuł się na dworcu, jak w Domu Dziecka a nawet jeszcze lepiej. Był najedzony, wyspany a w kieszeniach miał pełno pieniędzy. Jego szczera, dobra twarz przyciągała pieniądze. Pieniądze przyciągały przyjaciół. Miał ich teraz mnóstwo, na każdym kroku ktoś życzliwie się do niego uśmiechał, ktoś z radością go witał, poklepywał. Dobrzy przyjaciele poprosili Dobrego o wsparcie, a on oddał im wszystko. Potem przyjaciele zaprosili go do swego domu. Tam zawiązali mu rękę i wbili strzykawkę z brunatną cieczą. Dobry jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze. Był dobrem doskonałym, unosił się nad ziemią. W oczach przyjaciół widział Boga. Długo w noc rozmawiali. Dobry pytał a dobry Bóg odpowiadał. Dobry żartował, że teraz gdy wie co znaczy być Bogiem, on staruszek może sobie odpocząć, Dobry chętnie zastąpi go we wszystkim. Rano Dobry poczuł się źle. Obrzygał przyjaciół,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych