Wróć do katalogu

Droga babcia

Czerwony kapturek wyrusza do lasu by odnaleźć swą babcię i poznać prawdę o swej przerażającej mocy.

Eliash, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Dzień dobry, mój drogi. - Dzień dobry... - wybełkotał wilk głosem podobnym do ludzkiego. Gdyby tylko ludzie posiadali chmury burzowe zamiast strun głosowych. Bestia spoglądała w dół, mierząc wzrokiem odzianą w szkarłatny płaszcz kobietę. Potwór przyzwyczaił się do patrzenia na innych z góry. Posiadanie sześciu metrów w kłębie pomaga pogodzić się z myślą, że jest się jedną z największych istot na ziemi. Jednak rozmiar nie wystarczył. Jego łapy drżały. Ta drobna, chuda postać zdawała się emanować mocą dziką i pierwotną. Wilk nie rozumiał dlaczego taka ilość energii nie rozerwała jej ciała na strzępy, zwłaszcza że kobieta w żaden sposób nie próbowała jej ograniczać. Część lasu, przez którą zdążyła przejść, stała w płomieniach. Wyglądało to jakby sprowadziła piekło na ziemię. - To zadziwiające. Masz pysk durnego zwierzęcia, a tak wspaniale potrafisz oddać nim uczucia. Niby brakuje ci ust, a mam wrażenie, że krzywisz się z przerażenia. - Nie powinno ciebie tutaj być. Miałaś zostać z rodzicami. Z dala od tego lasu. To nie jest miejsce dla ciebie. Kobieta zaśmiała się. Jej śmiech był słodki. Słodki jak gwoździe polane miodem. - Pamiętam to. Ten las jest stary, mroczny i ciemny. Grzeczne dziewczynki nie powinny tam wchodzić. Wiesz kiedy przestano nazywać mnie grzeczną dziewczynką? Wilk milczał. - Gdy zabiłam rodziców. Zaczęli nazywać mnie szkarłatną wiedźmą. Albo po prostu wiedźmą. Mieli też wiele innych, bardzo obelżywych określeń. Płaszcz kobiety poruszył się, smagany nienaturalnym wiatrem. Pomiędzy palcami jej dłoni zaczęły tańczyć iskry. Coraz większe i częstsze, aż nabrały formy niewielkich ogników. Wilk obnażył kły. Rząd długich, pożółkłych włóczni. Chciał ostrzec dziewczynę, że może jeszcze próbować uciec. Zabrzmiało to jak złowrogi warkot. Zaczęły się budzić jego zwierzęce instynkty. Musiał walczyć o przeżycie. - Brawo, kochany. Tego właśnie chcia... Nie zdążyła dokończyć słowa, gdy bestia wybiła się z ugiętych nóg. Jak na olbrzyma, była wyjątkowo szybka i zwinna. Oraz zaskakująco bystra. Zamiast rzucić się na dziewczynę, wilk skoczył nad nią. Kobieta uwolniła piekielne płomienie, zamieniając w pogorzelisko miejsce gdzie przed chwilą stał wilk. Pierścień ognia ognia otoczył wiedźme. Bestia wiedziała, że nie może się zbliżyć do przeciwniczki. Zacisnęła swą paszczę na pniu ogromnego drzewa i jednym szarpnięciem wyrwała je z korzeniami, ciskając starym dębem. Pocisk zderzył się z ognistą tarczą, która w ułamku sekundy zamieniła drewno w wypalone szczapy. Jednak płonące kawały pnia nie straciły na prędkości, wbijając się w jej ciało i uderzajac z taką siłą, że upadła kilka metrów dalej. Chciała się podnieść, nie dano jej jednak takiej szansy. Wilk zawył z taką siłą, że fala dźwięku przybiła ją do drżącej ziemi. Rozsadzało jej głowę, miała wrażenie że ten pisk już na zawsze będzie wypełniał jej czaszkę. Uśmiechała się pomimo bólu. Wiedziała bowiem doskonale gdzie wilk popełnił błąd. Potężny strażnik tego świętego miejsca uważał się za bystrego i mądrego, ale w rzeczywistości był tylko przerośniętym zwierzęciem. Łudził się, że walczy z ciałem wiedźmy, nie potrafił zrozumieć, że to nie ona jest zagrożeniem. Prawdziwym wrogiem była zamieszkująca ją moc. Moc której nie dało się powstrzymać siłą. Moc dla ktorej ani ciężki pień ani też ogłuszający dźwięk nie było żadną przeszkodą. Żywiąca się duszą kobiety magia, zdążyła przeniknąć już nie tylko ziemię czy drzewa. Wąskie pasma niewidzialnej mocy wypełniały powietrze. Gdy wilk wyczuł zapach siarki było już za późno. Nie była to nawet eksplozja. W jednym błysku oślepiającego światła cała okolica zamieniła się w pokryte popiołami cmentarzysko. Nagie kości potwora błyszczały niczym szkło, dymiąc na zwęglonej ziemi. Wiedźma podniosła się. Spojrzała na swoje zniszczone ubranie. Szczapy drewna porwały jej płaszcz. Poczuła złość. Chciała pokazać się swej babci w idealnym stanie. Poprawiła kaptur, ruszając w głąb lasu. Niewiele już go zostało.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Babcia siedziała w fotelu, robiąc na drutach szalik. Uwielbiała to zajęcie. Był to najlepszy sposób na zabicie czasu w samotny, jesienny wieczór. Nie miała komu ich oddawać, więc były wszędzie. Poskładane wypełniały wszelkie półki i regały. Ładniejszymi ozdabiała ściany. Kilka nawet połączyła ze sobą, robiąc grube zasłony na okna. Obicie na sofę i hamak przed domem. Miała zdecydowanie za dużo wolnego czasu. Wkładała w ich powstawania wiele pracy, wełny oraz magii. Wtedy otworzyły się drzwi. Babcia nawet nie drgnęła. Spodziewała się tej wizyty od kiedy wyczuła strach przerażonych zwierząt, uciekających przed pożarem.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych