Drzewo marionetek
Wystawiam na ocenę wiedząc, co jest źle. Jestem jednak ciekawy jak może to się wam spodobać. Ostrzegam, że pisane dość dawno.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ciemna noc wraz z pełnią księżyca i cichym pomrukiwanie wiatru tworzyła atmosferę znaną wszystkim fanom horrorów. Tego wieczoru nie wyszedłbyś na spacerek po okolicy. No chyba, że nie jesteś całkiem zdrowy na umyśle lub życie nie jest ci specjalnie miłe. Napomknę jeszcze przed rozpoczęciem tej historii, że Raven mieszkał w okolicy wielkiego lasu. Gazety często pisały o tym miejscu, ponieważ ludzie ginęli tam w tajemniczych okolicznościach. Media zawsze tłumaczyły, że to tylko wilki, ale… kto im tak naprawdę wierzy? Gdyby to byli ci nocni łowcy, to po ofiarach zostałyby chociaż kości. Mhm… po nich nie zostało nic. Dlatego chłopak zwykle omijał go szerokim łukiem. Może miał rację? *** Silniejszy podmuch wiatru otworzył okno w pokoju Ravena natychmiast stawiając go na równe nogi. Przerażony bał się nawet kiwnąć palcem. Wpatrywał się tylko w kierunku okna, lecz gdy po kilku minutach nic nie nastąpiło, wstał, zamknął okno i położył się z powrotem do łóżka. Niestety, bezowocnie próbował usnąć. Chłopak miał problemy ze snem od samego początku, od kiedy się tu wprowadził wraz z rodzicami. Nie chciał tego. Bał się tego miejsca i z całego serca go nienawidził. Jaki szaleniec zamieszkałby w miejscu oddalonym o kilka kilometrów od miasta, mając za sąsiadów jedynie zwierzęta leśne? Psychol. Tak, tylko prawdziwy psychol. Na nic próbował to wpoić rodzicom, oni twierdzili, że to całkiem ustronne i miłe miejsce. Nie było tak, a im zależało tylko na tym, żeby wydać jak najmniej kasy. Starzy lokatorzy z dziwną radością malującą się na twarzy oddawali im klucze do drzwi. On serio nienawidził tego miejsca. Ponownie wstał i zaczął po omacku szukać lampki nocnej. Gdy w końcu natrafił na nią palcami, okazało się, że nie działa. Normalne. Już nie pierwszy raz brakowało tutaj prądu. Poczekał aż oczy przyzwyczają mu się do ciemności i ruszył w kierunku drzwi. Potykając się dwa razy, doszedł w końcu chwiejnym krokiem do drzwi. Zszedł ostrożnie po schodach na parter. Wyjrzał przez okno. Wiatr kołysał drzewami niczym w takt powolnej muzyki znanej tylko im. Raven chociaż nie umiał jej usłyszeć, był zafascynowany tą sceną. Jak zaczarowany stał i patrzył w okno, jednak ruszył się niechętnie do lodówki, ponieważ zaschło mu w gardle i musiał się czegoś napić. Gdy już to zrobił, ponownie spojrzał przez okno i znów miał wrażenie, że wiatr wygrywa nieznaną mu, magiczną melodię w takt której tańczą drzewa. Raz za razem pochylając się i prostując, ruszając gałęziami i drobnymi, ciemnymi listkami. Gdy się tak wpatrywał w to piękne przedstawienie ujrzał w głębi lasu nikłe światło. Stanął jak wryty, bojąc się choćby złapać oddech. Co ktoś mógłby chcieć robić o tej porze w lesie? W t y m lesie?! – zastanawiał się - A może to jakiś zagubiony turysta? Powinienem mu chyba w takim razie pomóc… ale jak ja mam tam teraz wyjść?! Jest środek nocy i… i… Walczył sam z sobą. Miał złamać swoją własną zasadę numer jeden, która brzmiała: „Nigdy nie wychodź po zmroku do lasu. Nigdy. Pod żadnym pozorem.”. Jedyny uchybek w tej zasadzie to pożar lub psychopata w domu. Nic tam nie było o pomocy zagubionym turystom… ale nie mógł ich tak zostawić, prawda? Nie pozwalała mu na to jego dobra duszyczka. No cóż… zwykle tacy najszybciej kończą swój żywot. W końcu zdecydował się wyjść. Nie wiedząc czemu to robi ubrał się w ciepłą kurtkę i wyszedł z domu. Wyjątkowo nie zostawił rodzicom żadnej karteczki… przecież zaraz wróci. Skierował się w
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil selfishlover
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…