Wróć do katalogu

Dwa oblicza przeznaczenia

Opowiadanie o miłości, tęsknocie, przeszłości...

Maw, opublikowano , 34 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Przestań już płakać Olu - odezwała się do przyjaciółki Aneta. Nie mogła już tego znieść. -Nie potrafię.. To takie trudne. -Minęły już trzy miesiące od tej tragedii.. Otrząśnij się wreszcie! -Łatwo ci mówić. Ty nie straciłaś nikogo bliskiego - odpowiedziała Ola, a w jej oczach znów pojawiły się łzy. Jak mogła zapomnieć o tym co się stało. .Jak mogła zapomnieć o Pawle. Nie, nigdy nie da się jej wymazać z pamięci tego feralnego dnia! Ta tragedia będzie ją prześladować do końca życia. Pawła poznała na imprezie u kumpla. Od razu przykuł jej uwagę wysoki blondyn o niebieskich oczach.Hm.. miał niesamowitą skórzaną kurtkę. Miał 22lata, ona zaledwie 17, ale i tak zakochali się w sobie do szaleństwa. Odwiózł ją wtedy z imprezy swoim motorem. Spotykali się później przez pół roku,aż do tego dnia. Ola nawet nie przypuszczała co się może zdarzyć. Czekała z niecierpliwością na niego, byli umówieni, a Paweł się spóźniał. Wyglądała przez okno, gdy go zobaczyła. Gdy zbliżył się do jej domu, nie rozejrzał się, skręcił w lewo wprost pod samochód. Uderzenie było tak silne, że nie udało się go uratować. Minęły 3miesiące od wypadku, a Ola wciąż nie mogła pogodzić się z tym, co się stało. Tak bardzo go kochała. Nie chciała nawet słyszeć, by w końcu pogodziła się z jego odejściem, by wyszła z domu do ludzi! Całe wakacje przesiedziała w domu. Nie chciała widzieć nawet swoich znajomych. W końcu jednak zgodziła się przyjąć pomoc... ..przyjaciółki. -Rozumiem twój ból, ale życie toczy się dalej-tłumaczyła jej Aneta. -Ale Paweł nie żyje! Nie wiem co bez niego zrobię!!! -Otrząśnij się wreszcie. On by na pewno chciał żebyś się dobrze bawiła. Jutro zaczyna się szkoła. -To będzie trudny rok.. -szepnęła Ola. -Nie wątpię-odpowiedziała Aneta i pożegnawszy się wyszła. Nazajutrz spotkały się w szkole. Była to już klasa maturalna i powinny skupić swoją uwagę na nauce. Ola jednak nie była pewna, czy da radę. Znajomi obawiali się, że ból, który w niej drzemie..nie da jej spokoju i nie pozwoli wrócić do równowagi. Nic ją nie interesowało, nawet Michał nowy kolega w klasie. Inne dziewczyny szeptały między sobą jaki on jest przystojny, a ona nic. Michał był wysokim szatynem o niesamowicie tajemniczych, piwnych oczach. Wiele dziewczyn straciło dla niego głowę, ale on zainteresował się właśnie Olą. Wszyscy, tylko nie ona wiedzieli jakie zrobiła na nim wrażenie. Może dlatego, że go ignorowała, a może miała coś w sobie? -Dlaczego Ola jest zawsze taka oschła, nieobecna i ignoruje wszystkich dookoła?-Zapytał Anetę -To nie wiesz? -odezwała się zaskoczona przyjaciółka Oli. -Niby, o czym? -Hm.. jest załamana po śmierci swojego chłopaka, który zginął na jej oczach. -Nie miałem pojęcia. Teraz rozumiem, dlaczego nie mogłem do niej dotrzeć. -Chcesz się do niej zbliżyć? Podoba ci się? -Nie zaprzeczę..Ale nie wiem jak! -Cóż.. niewiele ci mogę pomóc.Nigdy wcześniej nie widziałam jej w takim stanie.Musisz być poprostu cierpliwy. Michał wreszcie wiedział, dlaczego nie zwraca na niego uwagi. Rozumiał też, w jaki sposób powinien postępować by jej do siebie nie zrazić. Chciał zostać jej przyjacielem...przynajmniej na początku. Powoli próbował się do niej zbliżyć. Na przerwach uśmiechał się do niej, próbował zagadnąć. W końcu któregoś razu po lekcjach pojechał do niej do domu. Chciał ją zaprosić do kina. Nie mam nastroju. Przykro mi Michał-odpowiedziała na jego zaproszenie. Polubiła go trochę,ale nie chciała niczego więcej! Wciąż nie potrafiła pogodzić się ze śmiercią ukochanego mężczyzny. -Ależ Olu.. to wyjście dobrze ci zrobi. Nie możesz wciąż uciekać! -Czy ty nic nie rozumiesz? Zginął Paweł, ale nikt się tym nie przejmuje! Nie rozumiem was!! -Wszyscy są przybici Olu, ale to było 4 miesiące temu! Przestań non stop o tym myśleć, ranić się. Już czas byś zaczęła żyć jak inni. -Nie potrafię. Tak bardzo go kochałam,a on..Nigdy go nie zapomnę! Był miłością mojego życia!-rzekła szlochając.Jakoś nie potrafiła powstrzymać łez. Michał opiekuńczo przytulił ją. Rozumiał jej ból, nie rozumiał tylko, dlaczego bezwolnie poddawała się temu cierpieniu! -Myślę jednak, że powinnaś pójść ze mną do tego kina. Może, choć na chwilę zapomnisz o tym, co się stało. -Nigdy się nie poddajesz?-Odpowiedziała Ola, a na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech. -Oczywiście, że nie..-Odpowiedział uśmiechając się do niej. Po chwili dodał. -Przekonałem cię? -Tak! Może masz rację. Może powinnam starać się uporządkować jakoś swoje życie, otrząsnąć się. -To mi się podoba-odezwał się zadowolony Michał.Nareszcie udało się ją namówić na wyjście. Miał nadzieję, że Ola wreszcie całkiem otrząśnie się z tej tragedii..i być może kiedyś go pokocha.Pragnął tego z całego serca. Był w niej zakochany jak w żadnej, jak dotąd dziewczynie! Ola zauważyła, że Michał jest całkowitym przeciwieństwem Pawła. Różnica była widoczna nie tylko w stylu ubierania się, ale również pod względem charakteru. Michał był romantykiem, dla którego wszystko, co kochał było warte poświęcenia. Z kolei Paweł pragnął jednego dla swojej dziewczyny - bezpieczeństwa. Nie chciał by coś jej się stało, dlatego dla zupełnie obcych ludzi był typem macho! Za to w środku był delikatny i czuły. Niektórzy nawet zastanawiali się jak Ola może spotykać się z kimś takim. Przecież on zupełnie nie miał uczuć... przynajmniej na takiego wyglądał. Ale prawda była inna. Paweł miał serce, które umiało kochać. I kochał Olę najmocniej jak tylko potrafił. Michał nie potrafił grać kogoś innego, ale też potrafił zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo. Michał był kimś wyjątkowym.. zupełnie niepodobny do chłopaków, jakich Ola znała. Kogoś takiego jak on ze świecą szukać i Ola dobrze o tym wiedziała, ale wciąż jej serce należało do Pawła. Nie potrafiła się zakochać. Rany jeszcze się nie zagoiły. W kinie ciągle na nią zerkał. Nie mógł się napatrzyć na jej urodę. Przykro mu było, że wciąż jest smutna. Jej szaro-zielone oczy, wpatrzone w ekran wciąż nie potrafiły zaiskrzyć! Miała brzoskwiniową cerę i blond włosy. Jednak wygląd najbardziej się dla niego nie liczył. -I jak ci się podobał film? - Zapytał po seansie. -Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że będzie taki dobry. -No widzisz. Opłacało się wyjść. Jesteś głodna? Możemy pojechać do pizzerii!!! -Dobrze, pojedźmy - odpowiedziała Ola. Michał uśmiechnął się, otworzył samochód i pojechali do znanej pizzeri, gdzie się zbierała cała śmietanka młodych ludzi. Nie wiedział jednak, że Ola często bywała tam z Pawłem. A ona nie spodziewała się do której pizzerii pojadą. Patrząc przez szybę myślała o Pawle i ich częstych przejażdżkach tą trasą. Michał zerkał od czasu do czasu w jej stronę. Zastanawiał się, co teraz czuje, o czym myśli. Tak bardzo chciał by myślała właśnie o nim, by wreszcie przestała płakać po Pawle. Gdy wreszcie dojechali do pizzerii Ola spojrzała na niego zaskoczona i zapytała. -Dlaczego akurat tutaj? -To świetna pizzeria, ale jeżeli nie chcesz możemy pojechać gdzie indziej. -Nie, nie trzeba. Tutaj może być - odpowiedziała niepewnie. Michał nie zdając sobie z niczego sprawy pomógł jej wysiąść i zaprowadził do środka. Usiedli przy jednym z wolnych stolików i złożyli zamówienie. Podczas jedzenia oboje milczeli. Michał wciąż na nią zerkał. Próbował z jej min wywnioskować, o czym może myśli. A do niej znów powróciły wspomnienia. Cztery miesiące temu właśnie w tej pizzerii spędziła najpiękniejszy wieczór swojego życia. Ona i Paweł karmili się wzajemnie pizzą, rozmawiali i śmieli. Były jej urodziny, a on podarował jej szczeniaka. Była szczęśliwa. A na koniec gdy ją odwiózł stało się coś pięknego, coś co było udziałem tylko ich dwojga. Nie było nikogo w domu, szczeniak spał na kanapie, a oni w jej pokoju nastrojeni romantyczną muzyką poznawali zakamarki swoich ciał. Ona dopiero uczyła się co to namiętność, rozkosz, ukojenie, a on z radością uczył ją tego. Tej nocy wierzyli, że już zawsze będą razem. Na wspomnienie tego wieczoru Ola poczuła przypływ smutku. W jej oczach zabłysły łzy. Michał nie rozumiejąc co się dzieje zapytał zatroskany -Co się stało? Dlaczego płaczesz? -Ah... to tylko przez tą pizzerię..Za dużo wspomnień. -Nie rozumiem... Co ten lokal ma wspólnego ze wspomnieniami? -Często przychodziliśmy tutaj z Pawłem! Dopiero teraz dotarło do niego co się dzieje. Ogarnęły go wyrzuty, ponieważ gdyby jej tu nie przywiózł nie byłaby teraz taka smutna. -Przepraszam. Powinienem był wybrać inne miejsce. -To nie twoja wina. Skąd przecież mogłeś wiedzieć. Michał uznał, że powinni już wracać. Nie chciał, by jej stan jeszcze bardziej się pogorszył. W drodze powrotnej oboje milczeli. On skoncentrował się na prowadzeniu samochodu, a ona pustym wzrokiem wyglądała przez szybę. W tej chwili nie myślała o niczym. Gdy zatrzymał samochód pod jej domem odwróciła się do niego, uśmiechnęła i odezwała. -Dziękuję. Było naprawdę miło. -Przykro mi, że nie udało mi się sprawić byś, chociaż na chwilę zapomniała o Pawle. -To nie twoja wina. Skąd mogłeś wiedzieć - usprawiedliwiła go tak jak poprzednio. Wysiadła i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. Michał też wysiadł, mimo, że się już pożegnali. Odprowadził ją. Jeszcze raz się do niego odwróciła. -Dobranoc. Miłego weekendu. Zobaczymy się w poniedziałek. -A może jutro? - Zaproponował z nadzieją w głosie. -Może - odpowiedziała, mimo, że te dni wolała spędzić w czterech ścianach...Jak zwykle. Michał jednak nie poddawał się tak łatwo. Spojrzał jej w oczy i zbliżył w nadziei, że ją pocałuje. Odwróciła jednak twarz. Wiedziała o co mu chodzi. -Olu dlaczego nie pozwalasz mi się do siebie zbliżyć? -Po co? Chcesz mnie pocieszyć. Ale ja nie chcę związku z litości!!! -Co ty mówisz?! Więc nawet się nie domyślasz? Szaleję za tobą. Nawet nie wiesz jak bardzo mi się podobasz - rzekł Michał. -Nie mów tak. Tak nie można - odpowiedziała przerażona. -Ale dlaczego? Przecież mam prawo marzyć o tym, że kiedyś zechcesz zostać moją dziewczyną!! -To niemożliwe - szepnęła. -Ależ dlaczego? Wyjaśnij mi to, ponieważ nie rozumiem... -Ja już nie jestem w stanie się znów zakochać - odpowiedziała spoglądając na niego. Michał spojrzał jej w oczy i przeraziło go to co w nich zobaczył. W jej oczach była pustka. Nie było smutku, żalu, radości czy rozpaczy. Jej oczy były puste, jakby nie czuła nic, jakby wszystkie uczucia się wypaliły. Zrozumiał, że dziś już nic nie wskóra. -Nie poddam się tak łatwo - rzekł odchodząc. Ola bez słowa weszła do domu , zamknęła za sobą drzwi i wyjrzała przez okno. Zobaczyła jak wsiada do samochodu i odjeżdża. -Nigdy nie pokocham już nikogo. Paweł to jedyny chłopak, który się dla mnie liczy - szepnęła. Nie chciała i nie czuła się na siłach na nowy związek. Nie szukała chłopaka, tylko przyjaciela, a Michał nadawał się na niego. Bała się nowego związku. Bała się, że znów może stracić ukochaną osobę, że znów będzie cierpieć. Nie czuła do Michała nic prócz sympatii. Inni jednak uważali, że kiedyś będzie z nich para, że pasują do siebie. Być może mieli rację, ale Ola nie zdawała sobie z tego sprawy. Nazajutrz wstała dość późno. Kilka razy dzwonił Michał, ale kazała mówić rodzicom, że jej nie ma. Gdy wreszcie się pojawił też został odprawiony. Przez cały dzień unikała jego wizyt i telefonów. Po tym co się poprzedniego dnia wydarzyło bała się kolejnego wyznania. Tego dnia jedynie Anecie udało się ją wyciągnąć z domu. Połaziły po sklepach, a później poszły do baru na pizzę. Po powrocie pojawił się Michał, ale uciekła do swojego pokoju. W niedzielę do rodziców przyjechali starzy znajomi. Przyjechał także ich syn Mark studiujący na drugim roku. Kiedyś w dzieciństwie spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Nie widzieli się dziesięć lat. -Przykro mi z powodu twojego chłopaka - odezwał się Mark. Ola nic nie odpowiedziała. Co miała zresztą powiedzieć o kimś, kto był dla niej wszystkim. Mark to zrozumiał, a Ola poczuła się nagle bardzo zmęczona. Poszła się więc położyć. zrobiła na nim ogromne wrażenie. Pamiętał, że byla małą, puszystą dziewczynką, a wyrosła na piękną i niesamowitą dziewczynę. Poczuł nagle, że znalazł już to czego szukał. Przez kilka kolejnych dni i Mark i Michał jej naskakiwali. Obaj pragnęli zdobyć jej miłość i wyeliminować rywala. Lubiła z nimi przebywać, ale do żadnego nie czuła nic więcej prócz sympatii. Któregoś dnia po lekcjach przyjechał po nią Mark. Chciał ją zabrać do kawiarni, którą niedawno otworzono. Ola zgodziła się. Słyszała, że panuje tam miła atmosfera, serwują dobre jedzenie i jest przyjemnie. Gdy już tam dojechali wszystkie wyobrażenia rozmyły się. Było zupełnie inaczej, o wiele przyjemniej. Ola i Mark usiedli przy jednym ze stolików i złożyli zamówienie. -Myślałam, że pijesz piwo... -Czasami, ale tylko wtedy, gdy nie siadam za kółkiem. Uważam, że mimo wszystko mogłoby dojść do wypadku, a tego nie chcę uniknąć. -Hm... nie wiedziałam, że jesteś taki odpowiedzialny. W dzieciństwie często upierałeś się, że jak dorośniesz będziesz robił wszystkim na złość! -Denerwowały mnie uwagi dorosłych. O ile pamiętam ty z kolei upierałaś się, że zostaniesz modelką i zemścisz się na mnie za te uwagi. -Przyznaj się, że zrobiłam na tobie niemałe wrażenie. W końcu nie jestem już tą małą dziewczynką. -Zrobiłaś... ale nie dziw mi się. Jako mały chłopiec nie potrafiłem wyobrazić sobie ciebie inaczej. -A ja myślałam, że nigdy nie pozbędziesz się tych piegów. A jednak... Wyrosłeś na przystojnego mężczyznę. Na pewno nie jednej dziewczynie zawróciłeś już w głowie. -Wątpisz w to?? - odpowiedział, a po chwili oboje zaczęli się głośno śmiać. Jego ton rozśmieszył nie tylko Olę, ale i jego samego. W tej chwili podali colę i frytki, które zamówili. Raz po raz przypominali sobie czasy z dzieciństwa i zaśmiewali do łez. W kawiarni pojawił się również Michał z dwoma kumplami. Nie było już wolnego miejsca, więc usiedli przy barze. Zauważył Olę i raz po raz sącząc piwo obserwował ją i Marka. Zauważył, że w jej oczach zabłysły iskierki, jakich do tej pory nie mógł w niej dostrzec. A jeżeli Mark sprawił, że znów się śmiała i była szczęśliwa to znaczy, że przegrał. -Po co miałbym pchać się między nich...przecież to jasne. Ona i Mark zakochali się w sobie - pomyślał i rozgoryczony zaczął opróżniać kolejne butelki z piwem. Nie zauważył nawet jak opuścili kawiarnię. Jego kumple wreszcie zorientowali się o co chodzi i zabrali go stamtąd. Sam już lekko się zataczając wrócił do domu. Niepostrzeżenie uciekł do swojego pokoju i zamknął się tam. Rano miał kaca, więc nie poszedł do szkoły. Ola była zaskoczona jego nieobecnością. Nie myślała jednak o tym teraz. Zastanawiała się jakim cudem Markowi udało się, że choć jednego wieczoru zapomniała o Pawle. Nie potrafiła tego wyjaśnić. Była lekko przerażona. Uważała, że to nie fair w stosunku do jej zmarłego ukochanego. Jej ból i tęsknota powróciła na nowo. Nie wyobrażała sobie życia bez niego, uważała, że nic już nie ma sensu.... zwłaszcza, że podsłuchała jeszcze rozmowę rodziców, którzy postanowili się rozwieść. I postanowili powiedzieć jej o tym kiedy wreszcie poczuje się lepiej. Po powrocie ze szkoły zamknęła się w domu i wyjąwszy z apteczki środki nasenne połknęła całą fiolkę. Chciała jak najszybciej dołączyć do Pawła, być znów przy nim... wtulić się w jego ramiona. Była aż tak zdesperowana. Tymczasem Michał wytrzeźwiawszy postanowił do niej pójść i powiedzieć, że już nie będzie się jej narzucał, że zrozumiał. Zastał już tam zaniepokojonego Marka, próbującego wyważyć drzwi. -Co się dzieje? - zapytał. -Nie wiem.. Nie odbiera telefonów i w ogóle słyszałem, że była dziś jakaś dziwna w szkole. Mam złe przeczucia. Pomóż mi wyważyć drzwi - odpowiedział Mark. Michał od razu zareagował. Po krótkiej walce udało im się wreszcie. Zaczęli jej szukać. Znaleźli ją dopiero w jej pokoju. Mark od razu domyślił się co jest grane i nie namyślając się długo pobiegł zadzwonić po pogotowie. Michał też wreszcie domyślił się, ale nie od razu. Uklęknął przy niej i głaszcząc jej włosy szeptał. -Nie opuszczaj nas teraz!!! Nie możesz... proszę.. Kocham Cię. Chciałem z ciebie zrezygnować, gdy zobaczyłem jaka byłaś wczoraj szczęśliwa, ale teraz wiem.. nadal myślisz tylko o Pawle.. To dlatego to zrobiłaś, ale ja nie pozwolę ci odejść... Słyszysz? Nigdy!!! -No gdzie jest ta przeklęta karetka - krzyknął nagle. W tej chwili pojawił się Mark, który także przy niej uklęknął. -Nigdy nie podejrzewałem, że jest do tego zdolna... Tak dobrze się wczoraj bawiliśmy... Odniosłem wrażenie, że przestała myśleć o Pawle... -Widziałem was wczoraj.. i... W tej chwili pojawił się lekarz. Od razu zabrano ją do szpitala. Trzeba było działać szybko. Póki tabletki są jeszcze w żołądku. Lekarz miał nadzieję, że nie jest jeszcze za późno. Michał nie był w stanie nawet na chwilę usiąść. Był zaniepokojony. Mark zadzwonił do jej rodziców, by powiadomić o tym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych