Wróć do katalogu

Dwa spojrzenia

Opowiadanie o spojrzeniu dwojga ludzi na tę samą przyjaźń

MarieAnn, opublikowano , 20 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Irka! - dziewczyna odwróciła się szukając wzrokiem wołającego. Po chwili zauważyła, że w jej stronę biegnie Piotr. -Możemy chwilę porozmawiać? -Pewno. Tylko może stańmy gdzieś z boku, nie tak na środku korytarza - przeszli pod ścianę, gdzie nie było tylu ludzi. -Stało się coś? - popatrzyła uważnie na twarz kolegi. Sprawiał wrażenie bardzo zdenerwowanego. -Nie - potrząsnął głową. - Ja... -Tak? - dziewczyna próbowała go zachęcić. -Ja chciałem tylko...- przerwał na moment. - Chciałem cię tylko zapytać czy pójdziesz ze mną na studniówkę - wyrzucił z siebie. - Oczywiście jeżeli nie masz innych planów - zastrzegł zaraz. Irena uśmiechnęła się. -Nie mam innych planów i z przyjemnością pójdę z tobą na studniówkę. -Dzięki. Bardzo się cieszę - dodał po chwili. -Ja również. I dziękuję za zaproszenie - dalszą rozmowę przerwał im dzwonek rozpoczynający kolejną lekcję. -Przepraszam cię, ale muszę lecieć. Mam teraz WF. Na razie! - Irka machnęła ręką i pobiegła w stronę sali gimnastycznej.

Kolejny miesiąc, mimo, że oznaczał koniec półrocza, czwartoklasistom upłynął głównie pod znakiem sukienek, garniturów, poloneza. Wszyscy przeżywali zbliżający się pierwszy bal, na którym chcieli pięknie wyglądać i wspaniale się bawić.

Dzień przed studniówką Irena była bardzo podekscytowana, nie mogła doczekać się następnego wieczoru. Siedziały w pokoju razem z Majką, jej najlepszą przyjaciółką, omawiając wiele razy szczegóły i wyobrażając sobie bal. Sekundowały im dwie młodsze siostry Irki – Kasia i Ewa. -Będziecie się malować? -O której godzinie zaczynacie? -Kiedy wrócicie? -Jaki garnitur ma Piotrek? -A Andrzej? -Mama pożyczy ci torebkę z łańcuszkiem? -O której przyjdzie Piotrek? -Kochasz się w nim? -Proszę? - Irka popatrzyła zdziwiona na Ewę. Mała miała 10 lat i była na etapie którejś-tam “wielkiej miłości” w krótkich spodenkach i z rozczochraną czupryną. -Nie, Piotr to tylko kolega. Przyjaciel - dodała. - Nic więcej. -Ale lubisz go? - siostra była dociekliwa. -Oczywiście, że tak. Przecież ty też lubisz swoich kolegów – dziewczynka z powagą pokiwała głową. -Ewa, Kasia! Chodźcie tutaj – mama zawołała dziewczynki, które niechętnie, ale zostawiły przyjaciółki same. Po wyjściu sióstr Majka uważnie popatrzyła na Irkę. -To naprawdę tylko kolega? – uśmiechnęła się przekornie. -Tak, naprawdę. Kiedyś mi się nawet podobał, ale... To było dawno. Ponad rok temu – dodała po chwili. Zakręciła się na obrotowym krześle i sięgnęła po stojące na biurku grupowe zdjęcie z I klasy. Aż trudno było uwierzyć jak niesamowicie wszyscy się zmienili. Ona siedziała na samym przodzie, na niskiej szkolnej ławeczce. Jasnobrązowe włosy, obcięte na pazia... Rudy sweter, dżinsy. I okrągła buzia. Obok niej siedziała Marta – wtedy sądziła, że to jej przyjaciółka, ale szybko się przekonała o pomyłce. Majki nie było na zdjęciu – była wtedy chora. Natomiast Piotr stał w drugim rzędzie - miał ciemne wlosy, bardzo krótko obcięte. Zbyt krótko, by móc zauważyć, że się kręcą. Zmrużone oczy, jakaś koszula w kratę. Dzisiaj, po trzech latach wyglądał całkiem inaczej, ale zmiany w wyglądzie nie były najważniejsze. Piotr nigdy nie byl zwyczajnym chłopakiem, kumplem, dlatego też ich związek nie bardzo przypominał inne znajomości. -Dziwna ta wasza przyjaźń – usłyszała. –Raz jesteście razem, prowadzicie niekończące się rozmowy na każdej przerwie, a kiedy indziej nie odzywacie się do siebie przez dwa tygodnie. Inna rzecz, że sam Piotr jest trochę dziwny... Jak tobie w ogóle udało się z nim zaprzyjaźnić? – Majka zapytała o coś, nad czym już nieraz się zastanawiała. Irena, w odpowiedzi, otworzyła szufladę biurka. Pod różnymi zeszytami, flamastrami, linijkami leżał gruby brulion - jej pamiętnik. -Chyba sama nie wiem... - otworzyła na początkowych stronach - Coś ci przeczytam: “3 września Poznałam dzisiaj dziwnego chłopaka. Chociaż może dziwny to złe słowo?... W każdym razie – jest inny. Ma na imię Piotr i... wyraźnie mnie nie lubi. Nie rozumiem dlaczego - przecież mnie nie zna. Nawet nie udawał, że chce ze mną rozmawiać, nie uśmiechnął się. Tylko odpowiadał na moje pytania, a i to niechętnie. Zobaczę, czy jutro będzie taki sam. Może dzisiaj miał zły dzień, pokłócił się z kimś, a ja znalazłam się “w złym miejscu, o złej porze”? 4 września Był taki sam. Jednak zauważyłam, że on tak generalnie podchodzi do wszystkich ludzi. Może jest niesmiały? Albo zamknięty w sobie? Albo ma jakieś problemy? A może nie lubi ludzi? Nie, to ostatnie jest bez sensu - jak można generalnie nie lubić innych? Pojedynczych osób - owszem, ale wszystkich? Nie, to musi być coś innego. Tylko co?” -Myślę, że wszyscy go tak wtedy odbierali. Nawet z chłopakami nie rozmawiał normalnie. Jakby –Majka zawahała się – ludzie byli złem koniecznym. Trzeba być wśród nich, ale nie musi się ich poznawać, lubić. Irena kiwnęła głowa i kolejne kilka kartek przerzuciła nie czytając. Wiedziała, że znajduje się tam jeszcze kilka opisów nie udanych prób rozmowy z Piotrem, w końcu postanowienie, że więcej nie spróbuje. Poszukała zapisków z maja tego samego roku. -“18 maja A jednak ten facet nie jest kompletną mumią bez uczuć i zainteresowań. Mam na myśli Piotra. Kilka dni temu rozmawiałam z księdzem na temat zdjęć i zgodnie z obietnicą wzięłam dzisiaj do szkoły parę takich, które lubię najbardziej, które najlepiej mi się udały. I okazało się, że Piotr też fotografuje i bardzo to lubi. Po raz pierwszy widziałam, że ten człowiek potrafi normalnie rozmawiać - nie samymi półsłówkami, na odczepnego. Byłam naprawdę zaskoczona!” -Pamiętam to! Miałas takie odlotowe zdjęcie z gałęzią na pierwszym planie, prawda? Ale o pasji Piotra dowiedziałam się dopiero później, chyba w II kl., na otrzęsinach pierwszaków – uśmiechnęła się na wspomnienie organizowanej imprezy. -Tak... Chociaż myślę, że w pewnym momencie przestaliśmy po prostu zwracać na niego uwagę i dlatego tego nie zauważyliśmy. Przypomnij sobie, Maja – kto robił zdjęcia na ognisku? A na wycieczce? Tylko, że Piotr odsunął się od nas, więc odpłaciliśmy mu tym samym. -Możliwe... Co masz dalej? Następne strony Irka znów pominęła – zawierały wspomnienia wakacyjnych przeżyć. Później byly przelane na papier uczucia do jednego z klasowych kolegów. Piotr istniał w niektórych opisach jako tło, albo element dodatkowy. Dopiero kolejny zeszyt, zaczynający się wspomnieniami z wycieczki w II klasie, krył w sobie właściwy początek ich przyjaźni. -“23 maja Właśnie wróciłam z Bieszczad. Było zimno, ale cudownie. Góry są czasem męczące, ale równo-cześnie tak piękne, że zmęczenie jest kompletnie nieistotne. Z przyjemnością pojechałabym tam na wakacje.” Oj, to jeszcze nie to. Czekaj moment... Opisy widoków i różnych wycieczkowych szaleństw zajmowały cztery i pół strony. Wreszcie Irka znalazła to czego szukała. -“Najlepsza byla ostatnia noc. Siedzielismy w pokoju “gitarzystów” i śpiewaliśmy. Było odlotowo. Koło północy wszyscy zaczęli się rozchodzić - część poszła spać, a część do innego pokoju, gdzie miała być alkoholowa impreza. My (tzn. Majka, Iga i ja) zostałyśmy u Piotra (w pokoju byl jeszcze Maciek). Te dwie wariatki wygłupiały się, żartowały, wreszcie poszły razem z Maćkiem zrobić komuś kawał zielono-nocny, a my z Piotrem zostaliśmy. -Jaki kawał?! Na dodatek z Maćkiem? Chyba coś dodałaś – roześmiała się przyjaciółka. -Mam dalej czytać, czy już nie jesteś ciekawa? -Daj spokój... Oczywiście, że chcę żebyś dalej czytała. -OK. – Irka podjęła przerwany wątek – “... a my z Piotrem zostaliśmy. Siedział i cały czas grał na gitarze. Jest niesamowity - podobnie jak dźwięk gitary, Sonata Księżycowa i piosenki SDM-u. Dobrze, że Piotr był wyrozumiały i śpiewał, i śpiewał, i śpiewał... Inny pewno miałby mnie już dość. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że poezja śpiewana ma taki niezwykły i cudowny klimat. Będę musiała kupić sobie kasetę z taką muzyką. Spróbuję też zaoszczędzić i kupić sobie gitarę. Ten instrument od dawna mi się podobał, ale nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby nauczyć się na niej grać. Wydawało mi się, że grać mogą tylko wybrańcy obdarzeni nieprzeciętnym słuchem, którego oczywiście nie mam, a także, że małe dłonie przekreślaja możliwość dobrej gry na gitarze. Piotr pokazał mi, że to nie tak. Z niektórymi akordami będę miała trochę problemów, ale jak poćwiczę to na pewno mi się uda. Może kiedyś będę grała tak jak Piotr, albo Michał? I może na jakiejś wycieczce siądę “wczesnym rankiem” i zagram “Czarnego bluesa o czwartej nad ranem”? Fajnie byłoby.” Irena podniosła głowę. Zobaczyła, że wzrok Majki powędrował w kąt, gdzie stała w futerale gitara. Kupiła ją kilka miesięcy później. Wciąż daleko jej było do poziomu gry kolegów z klasy, którzy mieli nad nia przewagę “stażu”, często też wolnego czasu, ale grała i sprawiało jej to dużą przyjemność. SDM z kolei pozostał jedną z jej ulubionych grup. -I po tej wycieczce zaprzyjaźniliście się? – przyjaciółce coś nie grało. -Tak mi się wtedy wydawało - popatrzyła w okno i oparła głowę na splecionych dłoniach. Dobrze pamiętała co było po wycieczce. - Sądziłam, że znalazłam wspólny język z Piotrem, że wszystko będzie w porządku. Ale to nie było tak - Piotr nie byl takim kolegą, jakim go sobie wyobrażałam. Przez kolejny rok czułam się jak na huśtawce - jednego dnia Piotr traktował mnie niemal jak siostrę, a przez kilka następnych tworzył taki dystans, że nie bardzo wiedziałam jak się do niego odezwać. Jakby tego było mało, zaczął mi się podobać. -I nic się nie przyznałaś – Majka pokręciła głową – i stale tylko “nie, wydaje ci się, nic do niego nie mam” -Niepotrzebnie ci powiedziałam. Ale to stare dzieje. Przeszło mi po czterech miesiącach. Dobrze wiedziałam, że muszę go sobie wybić z głowy, a wakacje i znajomość z Krzyśkiem bardzo mi w tym pomogły – przerwała na chwilę – To jeszcze nie wszystko. Była jedna niewypowiedziana reguła - nie było żadnych rozmów o przeszłości. Do dzisiaj właściwie nic nie wiem o

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych