Wróć do katalogu

Dwa światy, dwa życia, jedno szczęście- I część.

Każdy z nas może być aniołem, wystarczy mieć złote serce.

MeLa1N, opublikowano , 14 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{font:arial} Karolina, gdy miała problemy pisała listy i zostawiała je w dziupli drzewa z nadzieją, że może kiedyś któregoś dnia ktoś je znajdzie i odpisze. Jakież było jej zdumienie, gdy na ostatni list dostała odpowiedź. {i}Kochany, nigdy nie miałam nikogo bliskiego, nikogo, kto by się mną zainteresował... Zawsze niosę pomoc i pocieszenie ludziom, lecz mi nikt nie potrafi lub nie chce pomóc. Ciężko mi tak żyć. Nie mogę na nikogo liczyć, bo ludzie zauważają mnie tylko wtedy, gdy jestem im potrzebna. To bywa takie przytłaczające. Nie zauważają, że ja też potrzebuję szczęścia, że też chciałabym, żeby mnie ktoś zrozumiał... Nie, nie będę więcej narzekać... Muszę być silna, jeśli nie dla siebie to dla nich. W końcu jestem ich aniołem stróżem, jak mnie sami nazywają... Tylko co to za anioł z obciętymi skrzydłami, nie mogący znaleźć własnego szczęścia? To życie powoli zabiera ze mnie duszę, zabiera mi moje własne uczucia. Żyję tym co czują inni... To nie jest proste, znosić ból świata na własnych rękach. Powoli mam dość, ale wiem, że nie mogę ich zostawić, bo nie dadzą sobie jeszcze rady beze mnie. Tak mi ciężko, tak bardzo ciężko... Chciałabym mieć kogoś kto mógłby być moim przyjacielem, kto czasem by mnie wysłuchał, przytulił gdybym tego potrzebowała... Tak bardzo jest mi ktoś taki potrzebny... Pa. „anioł stróż”.{/i} Odpowiedź była krótka. Brzmiała następująco: {i}Jeśli nie masz nikogo bliskiego ja mógłbym Cię przytulić o ile byś się mnie nie bała. W.{/i}

Karolina bardzo mile zaskoczona propozycją zgodziła się na nią z wielką chęcią, lecz nie bez lekkiego strachu. Miała czekać pod wielkim dębem zwanym Drzewem Ciemności. Bała się, to miejsce zawsze napawało ją nieprzyjemnym uczuciem i jak tylko mogła to je omijała, ale teraz chciała tam być, chciała zaryzykować dla szczęścia... Bardziej wyczuła niż zauważyła jego obecność. Mogłaby przysiąc, że go wcale nie słyszała... Zaczęła się bać, ale mimo to opanowywał ją dziwny i zupełny spokój, tak jakby na świecie nie było żadnych kłopotów, żadnego bólu... Nie pamiętała kiedy ostatni raz tak się czuła, chciała, by ta chwila trwała wiecznie... -Witaj- usłyszała za swoimi plecami jego męski, aksamitny głos. Odwróciła się... Miała przed sobą nieziemsko pięknego mężczyznę. Jego wysoka sylwetka,szerokie ramiona tak olśniewająco pasowały do ostrych rysów twarzy i tego otaczającego go smutku, że Karolina nie potrafiła wydobyć z siebie słowa. -Nie bój się- ponownie usłyszała z jego malinowo czerwonych ust, od których nie mogła oderwać wzroku.- Nie zrobię Ci krzywdy... -Wiem.- powiedziała do niego, ale skąd wiedziała trudno jej było to ocenić. Przy nim czuła się po prostu bezpiecznie, jak jeszcze nigdy w swoim życiu. -Wiesz, a to niby skąd?- znów jego usta i tym razem ten rozbrajający uśmiech... -Wiem, czuję to po prostu...- kolejny raz jakby to mówił jej wewnętrzny głos a nie ona sama. -Jesteś taka... taka inna. Tak cudownie jasna, i te oczy, mógłbym się zatopić w ich zieleń na całą wieczność... -Jesteś niesamowity... Dlaczego mi odpisałeś? -A jak myślisz? Nie mam nikogo... Rodzina odwróciła się ode mnie, przyjaciele i znajomi również. Jestem sam na tym świecie... Zupełnie sam. Dawno nawet z nikim nie rozmawiałem... Nie chcę niczyjego współczucia, po prostu chcę mieć kogoś bliskiego tak jak Ty. -Oboje jesteśmy samotni, Ty przez to, że nie masz zupełnie nikogo, a ja, że nikt się mną nie interesuje... To takie... smutne. -Nie musi tak być. Teraz możemy mieć siebie o ile tylko będziesz chciała. -Chcę, bardzo chcę, mimo że Cię nie znam... Dziwne prawda?- Damian tylko się uśmiechnął, wziął ją za rękę i poprowadził za sobą. Był taki piękny. Jego jasna skóra błyszczała w świetle księżyca. Pociągał ją, ale chyba bardziej duchowo niż fizycznie. Chciała się zgłębić w jego osobowości. Chciała wiedzieć o nim wszystko. Szli przez las. Zatrzymali się dopiero na małej polance otoczonej brzozami. -Nawet nie wiem jak masz na imię...- Karolina dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę. Nachylił się nad nią i szepnął jej do ucha: -Damian Karolino. Mam na imię Damian.- wystraszona dziewczyna puściła jego rękę i cofnęła się. Skąd wiedział jak ma na imię? Nie mówiła mu, a w listach zawsze podpisywała się jako „anioł stróż”. -Skąd...- nie mogła więcej wykrztusić. Za bardzo się bała. -Czy to takie ważne? Jesteśmy tu razem i tylko to się liczy. Jesteś taka piękna.- dotknął dłonią jej policzka, lecz ona cofnęła się jeszcze bardziej. Usiadł na polanie i przyglądał się jej. Co w niej było pięknego? Wyglądała przecież jak każda normalna dziewczyna. Duże zielone oczy, bursztynowe włosy sięgające do ramion, lekko zadarty nosek, pełne krwisto-czerwone usta. Nic nadzwyczajnego, ale jednak było w niej coś co sprawiało, że była piękniejsza od innych. Wyczuwało się w niej jakieś dziwne dobro dla każdego człowieka, troskę o innych można było widzieć w tych jej pięknych zielonych oczach. Teraz były wystraszone, tak bardzo wystraszone. Bała się go, nie chciał tego. -Karolino.- podniosła wzrok na niego. Wyglądała jakby miała zaraz zamiar stąd uciec. Nie mógł na to pozwolić. Nie chciał być znów sam.- Proszę Cię, nie bój się mnie. Dobrze wiesz, że nic Ci nie zrobię. W głębi jestem małym chłopcem i nie byłbym w stanie Cię skrzywdzić.- Chyba mu uwierzyła. Podeszła do niego, usiadła obok i wzięła go za rękę. Przyciągnęła go do siebie i przytuliła. Nigdy w życiu nie doświadczył jeszcze takiego szczęścia jak w tej chwili. Chciał ją mieć tylko dla siebie, żeby zawsze mogła być przy nim. Nie chciał by go kiedyś opuściła. Tak bardzo nie chciał. -Przepraszam Cię- usłyszał jej głos tuż przy uchu- tak bardzo Cię przepraszam. -Muszę Ci coś powiedzieć- odsunął ją od siebie. Odszedł kawałek i oparł się o drzewo. Patrzył na Księżyc. Chciała do niego podejść. Zatrzymał ją ruchem dłoni. -Zrozumiem jeśli uciekniesz, gdy Ci to powiem, ale nie mogę Cię okłamywać... Karolino, kochana moja, ja nie jestem człowiekiem- Karolina nieświadomie cofnęła się o krok. -N... Nie?- głos jej się trząsł. -Nie. Jestem wampirem. Żywię się ludzką krwią. Jestem koszmarem i przekleństwem... Możesz uciekać. Nie bój się, nie będę Cię gonił, nie mógłbym...- Nie uciekła. Podeszła do niego i wzięła jego dłoń w swoją. Spojrzał na nią, uśmiechała się. Czyżby się go nie bała? Nie rozumie, że może ją skrzywdzić? -Wampirem? Powinnam się bać, ale ufam Ci. Wierzę, że nie zrobisz mi nic złego...- odepchnął ją. -Głupia jesteś! Powinnaś się mnie bać! Nie rozumiesz, że mogę Cię pozbawić życia? Nie rozumiesz tego? -Rozumiem i świetnie zdaję sobie z tego sprawę. Możesz ze mną zrobić, co tylko zechcesz... Mi na życiu nie zależy, ale sam powiedziałeś, że nie potrafiłbyś zrobić mi krzywdy. -I

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych