Wróć do katalogu

Dwie i pół sekundy.

Popatrz przez okno... | zapraszam na zaprzyjaźniony blog: atosztukawlasnie.blogspot.com

erazmusopublikowano 2 listopada 20097 min czytania 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dwie i pół sekundy.

- Przyjaźń i seks. – Marek powtórzył słowa Marii, by pocieszyć ją, ale także w dużej mierze i siebie, i gdy za oknem warszawskim krzykiem miasto ociężale budziło się z niespokojnego snu świateł, kolejek i szeptów, wtedy właśnie zapragnął wreszcie zasnąć, nie myśleć o nocy i trójkach…

Kap, kap…ciężka kołdra spłynęła na niego swym błękitnym, delikatnie raniącym potokiem, otulając go nieśmiało, niepewnie, lecz skutecznie ogarniając i zatapiając najpierw w rzekach, jeziorach, morzach, by skończyć na wszechoceanie gładkich, śliskich, sztywnych fałd niezwykłych bałwanów pokojowych. Nieprzyzwoicie leniwie poddał się sile żywiołu z satysfakcją i niemą rozkoszą przyjmując każdy przypływ ciepłej, łóżkowej fali, która spostrzegłszy znikomą linię oporu, zaczęła wielokrotnieć i gwałtownieć. Odczekawszy jednak kilka minut bezwzględnych ataków nawałnicy swej pościeli, Marek poczuł się wykorzystany, by w końcu zawiedzionym, wprawnym ruchem doświadczonego nurka, penetratora największych głębin, wypłynąć i znów spojrzeć na otwarte okno, opowiadające swymi ustami, tysiącem głosów tysiące historii tysięcy mieszkańców stolicy…

Okno przeświecało Marią, która podkuliwszy nogi siedziała na parapecie, na pograniczu dwóch światów, marzeń i rzeczywistości, nocy i dnia, seksu i przyjaźni; choć kto zgadnie, czy faktycznie, czymś się różnią. Zupełnie naga dziewczyna przez chwilę zdawała się zlewać z szarością chmury przepływającej na horyzoncie bloków i wieżowców, by nagle wyłonić się w jaskrawych kształtach i konturach, znów na sekundę, może dwie, na przemian to znikając spłoszona, to pojawiając się niepewnie i ulotnie, migotała w oknie niczym duch i zjawa, targana wiatrem firanka albo mlecznie wspaniała mgła, która wciąż zastanawia się, czy wpłynąć do środka, czy uciec jak zawsze… I nagle, spostrzegłszy poruszenie Marka, Maria nostalgicznym ruchem oparłszy ramiona na kolanach, odwróciła głowę, by obdarzyć go swym niezmiennie czystym, wyzywającym wzrokiem zatopionym w najgłębszym z możliwych błękitów.

Po chwili szybkim i zdecydowanym ruchem podniosła ku górze głowę w całunie ciemno-złotych koronek swych włosów, a szyja wygięta w marmurowy łuk triumfalny zdawała się spływać cichym szelestem spokojnych melancholii i Marek pomyślał, że jego efemeryda gotowa mu naprawdę na zawsze odlecieć. Mrugnął. Puste okno drwiąco śmiało mu się w twarz, jakby niemą kpiną chciało wskazać, w którą stronę odleciał jego błękitnooki motyl. Mrugnął. I z ulgą westchnął zobaczywszy Marię znów na parapecie, wpatrzona tym samym zatopionym wzrokiem w sufitowe niebo. W końcu, wyczuwszy niepokój rozlany po całym pokoju, powiedziała cicho i ulotnie, wciąż nieobecna i zapatrzona:

- Ładny obraz… – I choć nie sprecyzowała podmiotu swych słów, oboje doskonale wiedzieli, jaki obraz ma na myśli.

- Zimny poranek… – Marek postanowił kontynuować rozpoczętą grę.

- Piękny świt…

- Przytulny pokój…

- Chwilo... – Niewinną dłonią, arystokratycznym ruchem, rozpustnym westchnieniem odgarnęła kosmyk koronkowych włosów, jakby czynności te były elementem zaklęcia, magicznego rytuału.

- Nie chciałabyś… – Przerwał jej na wpół zaniepokojony, na wpół rozbawiony.

-…trwaj wiecznie. – Ona jednak dokończyła stanowczym, pewnym głosem i gwałtownie obróciła głowę, by móc spojrzeć na niego swym zatopionym wzrokiem, a w powietrzu,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych