Dwie prawdy - 1/5
Spokojny klasztor skrywa intrygi i politykę. Brutalna rzeczywistość jak zwykle uderza w najmniej tego świadomych.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Iskra{/b}
{i} Świat jest dworaki. Różne są poglądy. Różne są spojrzenia. Jedna jest prawda.
KWW 2,1-4
Prawda to tylko szczególnie rzeczywisty sen.
WMS sentencje
{/i}
Pojedyncza kropla, lodowatej wody podążała na spotkanie z obłoconą posadzką. Pojedynczy snop słonecznego światła rozszczepiał się na niej tworząc niewielka tęczę, która znikłą niemal tak szybko jak się pojawiła, gdy kropla weszła w cień zalegający podłogę. Spadając w nieskończoność doznawała dziwnego przyciągania. Jej tor odchylił się od pionu. Zawirowała przecinając gęste wypełnione kurzem powietrze. Daleko w dole coś się jarzyło. Czerwone małe światełko rozsiewało nieliczne chaotycznie biegnące na wszystkie strony promyki rubinowego światła. Przypadkowo, lub nie, kropla wpadła w jeden taki promyczek i podążał jak po sznurku wzdłuż niego. Wodna łezka zaczerwieniła się, upodobniła do wina. Albo krwi. Przez chwilę koło niej migało inne nikłe światełko. Kropla zderzyła się z posadzką nieco obok malutkiego kryształku leżącego na samym skraju sporego otoczaka. Eksplozja pyłu i wody zmiotła go w bezdenne czeluście miedzy sąsiadującymi kamieniami. Z oddali przyglądał się temu niepozorna mysz. Gryzoń spojrzał w górę na deszcz ciężkich srebrzystych kropel. Nadciągały za swą liderką by zmienić zapiaszczona i ubłoconą podłogę w niebezpieczne, śliskie miejsce spowite szara mgłą. Mokre cząstki spadając oblepił klejnocik upodobniając go do zwykłego kamyczka. Mysz schroniła się do norki w momencie gdy ociekająca szmata dotknęła podłogi.
Wyziębioną ręką wyżęła brudną ścierkę. Zimna woda szczypała skórę. Stopniowo warstwa błota ustępowała ukazując lśniące, białe kamienie. Równocześnie woda w wiadrze mętniała i czerniała. W końcu przybrała barwą buro-brązową i zrezygnowana dziewczyna wstała z klęczek i powlokła się do studni. Mroźna noc ustępowała już miejsca zimnemu porankowi. Siwoszare niebo zasnute grubą warstwą chmur stopniowo się wyjaśniało. Jednak w gródku panował bezruch. Nieliczne służące wybierały się po wodę. Kilku parobków znosiło drwa do wygłodniałych pieców. Osada spała jeszcze otulona szybko rzednącą mgłą późnojesiennego poranka. Klasztor wokół którego wybudowano zabudowania spał jeszcze mocniej. Starsze siostry nie zwykły wstawać o tej porze, a liczne nowicjuszki przed chwilą skończyły nocne czuwanie. Dziewczyna po drodze wylała brudną wodę i ciężko odetchnęła. Czekał ją zapewne kolejny, ciężki dzień. Wielokrotnie żałowała swojej decyzji. Smutna spojrzała na górujący nad gródkiem chram. Człowiek z gminu to tylko do roboty się nadaje, nawet Jasny go nie potrzebuje do innych celów. Pomyślała i natychmiast się poprawiła: och to nie tak. To jaśnie panienki nie zniosłyby takiej towarzyszki. Obok studni stała wątła dziewczyna w habicie nowicjuszki. Zaintrygowana ostrożnie do niej podeszła. -Cześć – nieznajoma zawołała do niej spod szarego kaptura. Klara rozpoznała ją. To jedna z niewielu chłopek-nowicjuszek. Otwarta i bezpośrednia. Budziła w niej zachwyt i zazdrość równocześnie. Podobno sama przeorysza wybrała ją do stanu zakonnego. Z drugiej strony służba różnie o niej mówiła. A sama nowicjuszka nie przywiązywała habitu klasztoru wielkiego znaczenia, czym gorszyła Klarę. Pochodząc z biednej rodziny mieszkającej w biednej wsi odbierała takie zachowanie za niewdzięczność. -Witam panienko. – odpowiedziała wzbudzając śmiech towarzyszki. – Co tu robicie o tej porze? – wyrwało się jej. -Zaraz ci pokarzę. – odparła nowicjuszka i odwróciła się w pobliskiej łąki spływającej łagodnym zboczem ku nie widocznemu stąd jezioru. Wzdłuż łąki wiła się droga prowadząca na północ. Kręty pokryty koleinami szlak był uciążliwy i niewygodny dla nielicznych wozów lecz całkiem przyjemny dla rzesz pieszych pielgrzymów. Za drogą ciągnął się gęsty, nieprzebyty las. Drzewa ocieniały łąkę aż po tonące w mroku wzgórza, daleko no zachodzie. Gdzieś tam znajdowało się targowe miasteczko, w którym zaopatrywał się klasztor. Nowicjuszka wskazała ręką w stronę lasu. -Patrz. – cicho szepnęła. Czubki drzew stopniowo jaśniały aż w końcu nieco ponad koronami pojawił się pojedynczy oślepiająco jasny punkt. Snopy światła wystrzeliły w losowych kierunkach rozpraszając się na liściach i konarach. Łąka pokryła się jasnymi plamami, które zaczynały się skrzyć gdy słoneczny promyk napotkał poranną rosę. Punkt urósł do łuku a później gorejąca tarcza wychynęła zza drzew. Jasne plamy rosły i zlewały się w jeden jasny srebrzysty obszar. Po chwili gorące nikłe krople uległy i z trawy wystrzeliły białawe dymki tworząc półprzejrzysty obłok nad zielonym morzem traw. -I tyle.- skwitowała nowicjuszka – Następny pokaz jutro o stałej porze. – Służąca powoli oderwała wzrok od tego cudu przyrody. Spojrzała ciekawie na przyszłą mniszkę. -Rzeczywiście pięknie. – odparła z rezerwą. - Często tu przychodzisz, pani? -Tak często jak tylko mogę. – z błyskiem w oku odpowiedziała nowicjuszka. -Rzeczywiście pięknie. –powtórzyła. – Ale ja wolałabym trochę pospać, jak można. Szczególnie po nocnym czuwaniu. – Dodała z oskarżycielską nutka. -Aaa… - zaśmiała się na to nowicjuszka. – Powiem ci w sekrecie, że doskonale się drzemie na takich czuwaniach. -Uff. Ale to… hm, nieodpowiednie. Znaczy, ja nie mam zamiaru, ale… -No jasne, jasne rozumiem. Tylko pomyśl czy Świetlisty nie stworzył takich cudów by je oglądać? Czy nie są one świadectwem jego chwały? – Na to dziewczyna nie odpowiedziała. Skłoniła się tylko i wróciła niespokojna do pracy.
Szara mysz ostrożnie wychyliła pyszczek z norki. Żaden kot na nią nie skoczył więc trochę odważniej rozejrzała się i niezgrabnym sprintem przebiegła wzdłuż ściany. Nerwowo wcisnęła się w najbliższą szczelinę między wielkimi kamieniami, którymi wyłożono posadzkę. Pognała wzdłuż spoin w chaotycznym maratonie aż wreszcie dosięgła czerwony kryształek szczelnie oblepiony brudem. Z niemałym trudem popędziła z powrotem ciągnąc znalezisko. Z impetem wpadła do norki i jeszcze długo nerwowo dygotała. Całej tej scenie przyglądał się tylko jeden niepozorny obserwator. W najciemniejszym rogu błyskało nikłe czerwone światełko.
Hira usiadła na ławie nieopodal studni i niepewnie spoglądała za oddalającą się posługaczką. Chyba dość nerwowo zareagowała na wieść, że zdrzemnęłam się podczas czuwania. Na przyszłość muszę bardziej uważać, mogę mieć kłopoty przez te moje gadulstwo. Pomyślała wiedząc, że i tak nie będzie potrafiła się zmusić do udawania pobożnego zaangażowania. Nicta. Nie muszę się przynajmniej zdradzać z ewidentnym jego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…