Wróć do katalogu

Dwie Prawdy 4/5

-Pan, konstablu nie pofatygowałby się– jadowicie spytała serdeczna zazwyczaj siostra Helena, która nienawidziła Fredricha całym swoim sercem robiąc dla niego specjalny wyjatek w miłowaniu bliźnich.

Kernopublikowano 26 stycznia 201214 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Zgliszcza{/b}

Czerwona sfera obłąkańczo gnała po wąskich i krętych tunelach wydrążonych w murze przez pokolenia myszy. Co raz wpadała na ścianę lub potrącała wystające ustępy. Za nią gnała mysz pchając przed sobą niczym tarczę zardzewiałą monetę. Jak była skuteczna sfera zdążyła się już przekonać. Kolejny gwałtowny skręt i w oddali zamajaczyło światło dnia. Po chwili światełko wyfrunęło jak z procy, a mysz tryumfalnie wypiskała pieśń zwycięstwa.

Cynowa rynna niemiło zgrzytnęła gdy szpony kruka zacisnęły się na jej obrzeżu. Ptak zatrzepotał skrzydłami starając się utrzymać równowagę. Chwilę rozglądał się przypominając sobie okolicę. Szukał też kilku osób… Jeżeli można ich tak określić. Najpierw zauważył tą dziwną dziewczyną w szacie nowicjuszki. Habicie, poprawił się w myślach. Mniszka stała na balkonie krużganka wraz z niewielką grupką innych kobiet. Myszy jednak nigdzie nie widział. Zdziwiło go to i zirytowało. Skupił się, chcąc zobaczyć to co normalnie jest ukryte. Po chwili już wiedział co jest nie tak. Kto jest nie tak, można by rzec.

-Jaki jest tego sens? -zapytała Hira wskazując na plac. -Jak to jaki? Szukamy kamyczka Opuncji. -zdziwiła się Amelgunda. -I ty myślisz, że w taki sposób go znajdą? -prychnęła Klara. –Każdy głupi schowa ten klejnocik tak, że ci durnie go nie znajdą. -wzgardliwie wskazała na strażników. -Pewnie masz rację. -zgodziła się panienka Roeg. Zachichotała wskazując jednego z żołdaków, który przeszukiwał ładną służkę zbyt nieprzyzwoicie. -zresztą chyba co innego im w głowie.

Plac zapełnili ludzie ustawieni w kilka poplątanych szeregów. Większość miała znudzone wyrazy twarzy inni wyglądali na oburzonych. Byli też jednak tacy, którzy zabijali czas na plotkowaniu i żartach. Przechadzający się pomiędzy nimi strażnicy nie przykładali się zbytnio do roboty mimo wyraźnych poleceń przełożonych. Wkrótce zaczęły krążyć butelki, a zamiast podejrzanych ruchów strażnicy wypatrywali raczej co ładniejszych dziewek. Niby w tak małej osadzie każdy powinien znać każdego, ale służące podległe bezpośrednio mniszkom żyły w zupełnie innym świecie, rozkładem pracy izolowane nie tylko od zbrojnych ale nawet od innych służących. Wszyscy jednak zgodnie wiedzieli, że to wszystko jest bezcelowe to też nikt się specjalnie nie starał. Starał się za to ptak siedzący na elewacji powyżej. Podskakiwał nawet ze zdenerwowania i krakał do siebie. Jego adwersarz ukrył się jednak zbyt dobrze.

Hira wychyliła się za balustradę. Powoli lecz metodycznie sznurki ludzi czekających do przeszukania skracały się. Zwiększała zaś się zbita grupa tych po. Dla co szanowniejszych matron wyniesiono długie ławy i teraz zasiadały na nich niczym kwoki. Mężczyźni zaś usiedli w koło rozpalonego z byle czego ogniska. Piekli kasztany i przedwczorajszy chleb popijając przy tym z butelek. W jaki sposób zdobyli trunki i jedzenie nie wychodząc z placu widać strażników nie interesowało. -To farsa. -powtórzyła któryś raz z kolei. Jej znudzone towarzyszki nawet nie odpowiedziały. Gloria zaś stała oparta o balustradę wpatrzona w plac. Na pytanie po co w ogóle tutaj są odpowiedziała bardzo niemiło. Nie zostało im więc nic więcej ponad obserwację i nudę.

Zmęczony i zrezygnowany kruk zauważył nieznaczny ruch po drugiej stronie placu. Właściwie to na murze ów plac okalającym. Przyjrzał się, a mysz pomachała mu łapką. Przeleciał więc nad rzednącym tłumem i osiadł obok znajomka. {i}-Witaj. Dawno cię u nas nie było.{/i} –mysz przywitała kuma. {i}-Rzeczywiście. Co tak długo?{/i}-nie dało się nie słyszeć ironii, mysz jednak udała, że nie słyszy. {i}-Spotkałem w tunelach czerwonego intruza. Pognałem go gdzie pieprz rośnie.{/i}-na te radosne słowa kruka aż w dołku ścisnęło. To dlatego nie potrafię go znaleźć! {i}-Ty durniu! Trzeba się było pchać?{/i} Mysz nerwowo zastrzygła wąsikami. {i}-O co ci chodzi? A na co miałem czekać? Wkurzył mnie, jak wykradł ten klejnocik… -Czekaj, jaki klejnocik?{/i} Spytał groźnie kruk.

Szyba w pokoju kapitana była pęknięta. Obecny klasztorny szklarz nie był zbyt zdolny i każda szybka okazywała się gorsza niż oryginał sporządzony setkę lat temu przez mistrzów z Luneburga czy nawet dziesięciolecia już liczące szkiełka długiej linii mistrzów i czeladników kalrgbergskich. Nagle szkło się zaczerwieniło i przez szparę zaczęło wciekać, niczym gęsta maź, szkarłatne światło. Nie rozchodziło się jednak po pokoju tylko skupiało w jednym, małym punkcie. Nie trwało to dłużej niż chwilę i sfera przesunęła się po ścianie pod strop gdzie ukryła się za belką mgnienie oka przed wejściem ubranego w mundur mężczyzny. Światełko aż się skurczyło na jego widok. W jakiś niepojęty dla siebie sposób obawiało się konstabla. Był zimny, wyrachowany i zawsze spokojny. Nie ulegał emocją… Z wyglądu nie wzbudzał respektu, a przy potężnym i charyzmatycznym kapitanie wyglądał niczym robak, jednak to właśnie nad nim nie miało władzy.

Kapitan miotał się jak dziki kot, czy raczej knur, pomyślał konstabl. Twarz mu nawet nie drgnęła gdy jego, poniekąd przełożony ciskał na niego wszystkie klątwy świata. -Ale o co ci chodzi Hans? – spytał najspokojniej w świecie. -Ty durniu! Nie szło zrobić tego jakoś ciszej? – Kapitan uderzył pięścią w stół. Napęczniałe żyły pulsowały mu miarowo. -Ciszej? Jasne, że się dało. Specjalnie zrobiłem głośno… - Fredrich jak zwykle wzruszył tylko ramionami. – Przecież te ich gierki już są nie do zniesienia… -Jakie do jasnej kurwy gierki. – kapitan zawył jak bawół. Konstabl usiadł bez pozwolenia. -Takie przekleństwa w takim miejscu są… niebezpieczne. –skwitował Fredrich wprawiając kapitana w coraz większą furię. Walnął pięścią w stół i odczekał chwilę. -Nie pierdol. – odszczekał się już spokojniej. Zmrużył oczy i groźnie szepnął. – Chyba mi nie grozisz? – Ton i nienawiść w nim zawarta nieco wstrząsnęła Fredrichem, który szybko się jednak opanował. -No tak lepiej. Zacznij myśleć. – Szepnął Fredrich. Hans zbył go nalewając sobie wino. – Dlaczego, jak myślisz, siostrunia przychodzi do mnie z taką sprawą? – Kapitan usiadł i pomyślał. Po chwili wszystko było już jasne… No może jasne to zbyt dużo powiedziane. W każdym wypadku jasne były już możliwe… hmm możliwości. Hans uśmiechnął się i napił solidny łyk wina. Teraz jego umysł pracował na pełnych obrotach. Konstabl nalał sobie do drugiego kielicha świadom, że to może trochę potrwać. W końcu kapitan przerwał ciszę. -Cienkie te wino. – powiedział ze śmiechem. -Zaiste… - odpowiedział Fredrich wstając. Skierował się do wyjścia. – Czyli może być? – spytał dotykając klamki. -Taaa… - odparł Hans leniwie się przeciągając. Dodał jeszcze nadmiernie przeciągając i akcentując słowa -Tylko wiesz, najlepiej żeby to się nie skończyło… sensownie. – konstabl tylko się roześmiał. – I nie szczerz się jak debil. Pamiętasz, że dostałeś opierdol? – Fredrich wyszedł ze zgaszonym uśmiechem. Kapitan dolał sobie. Jak ja nienawidzę tego węża. Tyle, że… Po tylu latach pewnych rzeczy nie należy już

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych