Dzieci Elfów (odc 3)
Szokująca prawda wychodzi na jaw rodząc kolejne pytania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
III Duży tłusty samiec bażanta szedł dostojnie przez jasnozieloną wiosenną trawę sięgającą mu do piersi. Rozglądał się bacznie na wszystkie strony w poszukiwaniu samiczki której mógłby zaimponować swoim barwnym, błyszczącym w słońcu upierzeniem lub nierozważnego konkurenta który śmiałby wtargnąć na jego teren i którego należałoby przegonić. Od czasu do czasu poprawił dziobem niesforne piórko na skrzydłach lub łapał i połykał owada nierozważnie wchodzącego mu w drogę. Ptak wychowany był w niewoli, na fermie prowadzonej przez kółko łowieckie i wypuszczony na wolność dopiero miesiąc temu, więc nie znał naturalnych niebezpieczeństw w postaci lisa czy borsuka. Od pisklaka przyzwyczajony był też do widoku ludzi, dlatego nie przejmował się specjalnie dwojgiem z nich, stojących na ścieżce i przyglądających mu się z odległości kilkunastu metrów. Instynktownie tylko pilnował aby nie podeszli zbyt blisko. Tamci jednak- wysoki, szczupły i prosty jak struna staruszek, oraz drobny, niewysoki chłopiec stali nieruchomo z zamkniętymi oczyma trzymając się za ręce. Twarz mężczyzny była skupiona, natomiast na buzi dziecka malował się wyraz zachwytu. Po kilkunastu minutach spośród traw wynurzyła się szara niepozorna samiczka. Kogut momentalnie się ożywił. Wtedy Henry przerwał połączenie. ‘W te tajniki natury’- pomyślał- ‘póki co nie będę go wprowadzał. Ma jeszcze czas’. - Co się stało wujku?- spytał Andrzej- dlaczego przerwałeś tak nagle? -Wygląda mi na to, że ten elegant- Shellfield wskazał na bażanta- właśnie umówił się na randkę. Ja na jego miejscu chciałbym zachować w tej chwili odrobinę prywatności. Nie będziemy mu przeszkadzać. Chłopiec spojrzał we wskazanym kierunku. Kogut rozpostarł szeroko skrzydła i wydając gulgoczące dźwięki zataczał szerokie kręgi wokół kury, stopniowo się do niej zbliżając. Na twarz młodego obserwatora wypełzło zrozumienie. - Jeżeli chcesz, możemy popatrzeć na zaloty i taniec godowy, ale to wszystko- powiedział staruszek- zaglądanie mu teraz do łba byłoby niestosowne. - No dobrze- mruknął Andrzej, chociaż widać było, że niespecjalnie spodobała mu się decyzja mentora. Samiczka jednak była bardziej nieśmiała od swojego adoratora, bo na widok ludzi spłoszyła się i uciekła w najbliższe zarośla. Samiec zamiatając długim ogonem po trawie, pogonił za nią. - No dobrze, koniec seansu- westchnął Henry- idziemy dalej. -Wujku…? -Słucham cię. -W jaki sposób ty dowiedziałeś się o sobie? -Cóż, pamiętasz co mówiła Jasmine. To było na początku XX wieku...- Henry zawahał się- Nie, przepraszam. To ja to tak pamiętam. Wszystko przez to, że wciąż byłem młody i te wszystkie lata zlały mi się w jedno. Przecież to było już dobrze po Wielkiej Wojnie. Pierwszej światowej, jak to się teraz mówi. Przed trzydziestym dziewiątym rokiem mówiliśmy po prostu Wielka Wojna, bo nie było jeszcze tej drugiej. Więc, wracając do rzeczy, moje zdolności zaczęły się ujawniać gdzieś tak przed trzydziestką; rodzice zaczynali się starzeć i marudzili żebym zaczął rozglądać się za ewentualną żoną. Ale ja byłem zbyt melancholijny, wolałem spokój i samotność. Uprawianie kwiatów, przycinanie drzew, koszenie ogromnych trawników; a musisz wiedzieć że w moich czasach nie było elektrycznych kosiarek, wszystko robiło się ręcznie i zajmowało dużo czasu; słowem dbanie o ogrody pałacowe dawało mi radość i satysfakcję. Nie czułem potrzeby zakładania rodziny. Lubiłem też w czasie pracy przyglądać się dzikim zwierzętom, które przychodziły czasem z lasu. Pewnego razu, przyglądając się lisowi nagle zorientowałem się, że patrzę na siebie, a moje oczy znajdują się na poziomie gruntu. Czułem że mam cztery łapy które marzły od porannej rosy i ogon którym zamiatam po ziemi. W pierwszej chwili to był szok. Nie wiedziałem co się dzieje. Myślałem że zwariowałem. Tego rodzaju doświadczenia powtarzały się z różnymi zwierzętami, aż w końcu zrozumiałem że wchodzę w ciało zwierzaka którego właśnie obserwuję. Nauczyłem się to kontrolować i korzystać z tego. Nie rozumiałem jednak skąd to się bierze i jak się to może skończyć. Zawsze byłem odpowiedzialnym człowiekiem i zdecydowałem że nieuczciwie byłoby wiązać się z kobietą i płodzić dzieci jeżeli mogę być chory psychicznie i w przyszłości stanowić dla nich ciężar. Zdecydowałem się na starokawalerstwo. Potem przyszła Druga Wojna Światowa. Moi rodzice byli już od paru lat niedołężni i potrzebowali opieki; wiesz, u żadnego z nich nie uaktywnił się dar długowieczności; a ja pomimo młodego ciała według metryki byłem już panem w średnim wieku Dlatego nie zostałem powołany do wojska. To były trudne czasy, był kryzys. Właściciele pałacu już nie żyli, posiadłość na cele wojenne tymczasowo przejęło wojsko. Żeby się utrzymać jeździłem do Londynu sprzedawać wyhodowane przez siebie warzywa. Tam, gdzieś w tłumie, wypatrzył mnie ‘czujący’ Timon. Śledził mnie, a potem przyjechał razem z Jasmine powiedzieć mi że prawdopodobnie jestem Dzieckiem Elfów. Kiedy zaczęli o tym opowiadać zagroziłem że jeżeli natychmiast nie wyjdą, wezwę policję. Wyszli grzecznie z domu i stanęli przed furtką. Stamtąd oboje spokojnie zaczęli opowiadać mi jak to było z nimi i jakie oni mają zdolności. Nie powiem żeby to mnie przekonało, ale tak się zaczęło. Później poznałem następnych z naszego towarzystwa. No, i tak to jest.- zakończył filozoficznie. Andrzej dłuższą chwilę szedł w milczeniu obok Henrego. Ze zdziwieniem stwierdził sam przed sobą, że już uwierzył staruszkowi. Spodobał mu się pomysł bycia potomkiem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil TomaszMaj
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…