Wróć do katalogu

Dziecko lasu cz.1

Historia pewnej dziewczyny, która całe życie mieszkała w lesie. Pewnego dnia jej życie się zmienia...

Justynka:), opublikowano , 13 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROLOG

Zmęczona dziewczyna podeszła do swojego męża Emanuela. Wziął on ją i przytulił do swojej piersi. -Dostałem wiadomość, że prawdopodobnie ta kobieta jest już poza granicami kraju. Przykro mi, kochanie. W odpowiedzi usłyszał tylko ciche łkanie. -Wysłałem listy z wizerunkami i z zapewnieniem nagrody w złocie. Miejmy nadzieję, że zgłosi się po okup. -A co jeśli nie? Niestety na to pytanie nie umiał odpowiedzieć żonie. Ciągle jeszcze myślał, że to tylko zły sen. Jego drobna małżonka wydała się jeszcze bardziej krucha niż zwykle. Bardzo ją kochał, ale nic nie mógł poradzić na to, co się stało. Przypomniał sobie ich twarze. Ich pierwsze uśmiechy, a ta kobieta rozbiła ich życie, które wyglądało jak bajka, jak przecudny sen, który nigdy miał się nie skończyć. Wyszeptał jej imię. A ona spojrzała mu w oczy. -Tak? -Kocham cię i nikt tego nie zmieni. Maraina przytuliła się do niego jeszcze mocniej. -I nawzajem. Przytulali się do siebie trwając tak dobrą chwilę…

ROZDZIAŁ I

Zbliża się wieczór. Na całym ciele czuję powiew wiosennego wiatru. Powoli zachodzi słońce. Odchylam głowę do tyłu i zamykam oczy. Wsłuchuję się w przepiękne odgłosy lasu. Powoli zaczynają. Wilki, co wieczór śpiewają swoją piękną pieśń. Wydaje mi się, że jest ona o ich trudnym losie. O tym jak muszą walczyć o przetrwanie. Najpiękniej wyje Lakota. Samiec, który znajduje się na najniższym szczeblu hierarchii tych zwierząt. Uwielbiam spędzać wieczory słuchając go. On jest wyjątkowy. Tylko dwóm wilkom nadałam imiona. Drugi z nich to mała samiczka Misza. Jest całą czarna tak jak jej matka. Jest jeszcze bardzo młoda. W duchu żywię nadzieję, że stanie się samicą wodza. Niestety jest nieśmiała tak samo jak Lakota. Muszę już wracać. Adel będzie zła na mnie, jeśli nie wrócę. A ja nie chcę do tego dopuścić. To dobra kobieta, lecz nigdy nie zastąpi mi mamy. Matka odeszła od nas niespełna rok temu. Powiedziała, że za parę dni wróci. Ale nie przyszła. Od tego czasu jej nie widziałam. Wciąż mam nadzieję, że pojawi się w progach naszego domu. Mój brat, Anakon, jest innego zdania. Chciałabym być taka jak on. Zawsze opanowana, silna i jednocześnie bardzo wrażliwa. Bardzo różnimy się od siebie. On woli pracować, a ja leniuchować. Mimo to kochamy się i wspieramy w trudnych chwilach. A mamy ich sporo. Teraz, kiedy jest wiosna musimy posadzić warzywa. Anakon przygotowuje ziemie, a ja z Adel sadzimy rośliny. Jesienią je zbieramy i zazwyczaj suszymy. W zimie najwięcej pracy ma brat. Musi polować i rąbać drewno na opał. Wstałam i ruszyłam w stronę naszego domu. Codziennie mijam te same drzewa. Każde jest inne. Czasem mam wrażenie, że one też żyją. Całymi dniami rozmyślają nad życiem. Powoli i spokojnie. Przecież mogą żyć bardzo długo. A my je po prostu ścinamy i palimy w ognisku. To nie sprawiedliwe, ale taka jest kolej rzeczy. Dom jest mały i calutki zbudowany z drewna. Gdyby wybuchł pożar w lesie to byśmy spłonęli żywcem. Obok niego znajduje się małe pole gdzie sadzimy rośliny, których łatwo w lesie nie znajdziemy. Weszłam do chaty i zobaczyłam Adel siedzącą przy stole. -Gdzieś ty się podziewała? Miałaś być przed zachodem. -Ależ nie jest jeszcze ciemno- odpowiedziałam z nutą wyrzutu w głosie- Gdzie Anakon? -Pewnie gdzieś się szwenda. Tak jak ty. Zrobiłam niewinną minkę i słodkie oczy. Twarz mojej opiekunki zaczęła łagodnieć. To zawsze na nią działa. Posłałam jej promienny uśmiech i poszłam do swojej i jednocześnie brata sypialni. To nie sprawiedliwe, że musimy razem dzielić pokój, a Adel i mama miały osobne. Chciałam przekonać opiekunkę, że nic by się nie stało, gdybym zamieszkała w wolnym pokoju. Odpowiedź brzmiała: - Pokój twojej matki będzie zawsze na nią czekał. I koniec kropka. Ja ty nie mam nic do powiedzenia. Tak już bywa. Niestety muszę spać razem z Anakonem na twardym łóżku. Jest ono całe z drewna. Przykrywamy się kocem utkanym przez samą Adel. Ciekawe jak robiła te nici. Do pokoju wszedł Anakon. Usiadł obok mnie. Stopy miał całe we krwi. -Co się stało? -Nic. A co niby miałoby się stać? No nie rób takiej głupiej miny. Na razie nie mogę ci powiedzieć. Dowiesz się w odpowiednim czasie. Dobrze? Łatwo mu mówić. Umieram z ciekawości! Ale jak nie chce mówić to nie. Bez łaski. Jak chce, to niech ma te swoje tajemnice. Jego sprawa. -Lepiej coś z nimi zrób, bo jak Adel cię zobaczy to wyśpiewasz wszystko. Jak śliczny mały ptaszek. -Nie śmiej się ze mnie. Lepiej mi pomóż. Nie mogłam patrzeć jak Anakon cierpi, więc przyniosłam kawałek szmatki namoczonej w wodzie. Przykucnęłam przy nim wytarłam mu stopy. Rany nie były głębokie. -Gdzie chodziłeś? -Już ci mówiłem, że na razie nic ci nie powiem. Ale na pewno kiedyś o wszystkim się dowiesz. Obiecuję. No cóż, muszę przyznać, że udało mu się uspokoić moje sumienie. Adel niczego nie zauważyła i poszła spać. Niestety ja nie zasnęłam tak łatwo jak Anakon lub opiekunka. Miałam dziwne uczucie, że nadchodzą zmiany. Niekoniecznie dla mnie przychylne. Sen miałam równie niespokojny. Widziałam ogień. Płonął cały las. Ludzie krzyczeli, próbowali się ratować. A ja tam po prostu stałam. Byłam cała w ogniu. Ja nim byłam. Staliśmy się jednością. Wszystko inne niszczyło się oprócz mnie. Otworzyłam oczy. Na de mną pochylał się Anakon. Miał bardzo zmartwioną minę. -Co się stało?- Wychrypiałam. Co jest z moim głosem? -Cicho. Już dobrze. Jestem przy tobie. Jesteś bardzo chora. Adel robi wszystko by ci pomóc. -Miałam taki dziwny sen… -Dobrze już dobrze. Opowiesz mi, kiedy indziej. A teraz odpoczywaj. Zamknęłam oczy, lecz sen nie nadchodził. Jestem chora? Ale jak to się stało? A na dodatek ten sen. Co on oznaczał? Na pewno nie mógł być prawdziwy. Po prostu musiałam mieć gorączkę. A to wywołało dziwne majaczenia. Zauważyłam, że zostałam sama. Wcale nie czułam tego, że byłam chora. Po prostu spałam. Obeszłam cały dom, lecz nikogo nie było. Dziwne. Poszłam do ogrodu. Tam też nikogo nie zastałam. Jeszcze dziwniejsze. Co tu się dzieje? Adel prawie nigdy nie opuszcza posiadłości. A w szczególności, że jestem chora! Co się tu dzieje? Nie wiem, co powinnam zrobić. Poczułam się taka samotna. Nie czuję się bezpieczna. Ile czasu musiało minąć? Och i co ja mam teraz zrobić? Wróciłam do chaty. Bądź, co bądź…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych