Dzieje Się
(mokra treść)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie rozumiem co w tym złego. Przecież każdemu może się zdarzyć. Nieraz zresztą widziałam jak mamie wylała się dopiero co zaparzona kawa. Już nie wspomnę o tacie, który za każdym razem zalewając herbatę wrzątkiem, nalewa tyle wody, ze niosąc szklankę z kuchni do pokoju rozlewa zaparzoną miksturę po podłodze. Albo kelnerki w pubach – zwłaszcza te nowo przyjęte do pracy – niosą trzy filiżanki kawy na jednej tacy, a po powrocie na zaplecze przecierają suchą szmatką zalaną od kawy tacę. Każdemu w życiu przynajmniej raz coś się wylało. Mnie się wylał, kiedy zobaczyłam ją w pociągu. Jakaś taka przeładowana była. Na ramieniu torba, w pasie przewiązana była kolejną, mniejsza torebką, a w ręce trzymała kolejną, taką chyba z sześciokilową. Usiadła obok mnie, a naprzeciw nas siedział starszy facet (mniej więcej pod sześćdziesiątkę, może nawet więcej niż mniej, ciemne okulary, lniany garnitur, aluminiowy złoty zegarek, i do kompletu aluminiowy złoty sygnet na mało serdecznym palcu lewej dłoni). Gapił się na nas. Na szczęście nie w nas. Ona wyciągnęła z tej torby, którą wcześniej miała na ramieniu książkę - chyba jakąś sztukę, dramat – jak o tym myślę, to wydaje mi się, że była chyba w klasie maturalnej, więc pewnie czytała jakąś lekturę, może była na etapie powtórki z romantyzmu. Nie wiem. Zresztą to nie istotne. W każdym razie miała jakąś wymówkę od niepatrzenia na tego starszego faceta. Tez miałam książkę w torbie. Też ją wyciągnęłam. Ale nie zwolniło mnie to od niepatrzenia. Wiec patrzę. Najpierw za okno, potem na ludzi siedzących z mojej prawej strony. W końcu na niego. A on na mnie. Wiec patrzę na niego i milcząc krzyczę „stary dziadzie spieprzaj”. Nie spieprzył. Więc spuszczam wzrok na literki w książce. Nie jestem w stanie się skupić nad książką, więc wpatruję się w literkę „e”. Głupio wygląda. Do niczego nie podobna. Jak opisać wygląd literki „e”? Nie wiem. To zresztą to też nieistotne. Więc patrzę. A on patrzy na nią. Teoretycznie wygląda to tak, jakbym patrzyła na to, co mijamy za oknem. Ale patrzę na nią. Bomba. Obydwoje patrzymy na nią. Różnica jest tylko taka, że on patrzy na nią i myśli o seksie, a ja patrzę na nią i zastanawiam się czy ona zauważyła, że mi się świat wylewa. Bo stopy mam już mokre,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Erna Eltzner
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…