Dziewczynka z zasadami
Miniaturka świąteczna.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{i}Dziewczynka z zasadami{/i}
W krainie baśni żyła dziewczynka z zasadami, sprzedając je, jedną po drugiej wyciągała z zielonego pudełeczka. Były ciężkie, wykute z zimnego metalu, skrzekliwie piszczące, z tendencjami do wygłaszania sentencji. Na rogu dwóch najtłoczniejszych ulic w mieście Andersena co roku w Wigilię urządzała promocję. Po dwie złote monety za sztukę.
I bez tego na brak klientów narzekać nie mogła. Jednak to właśnie w okresie przedświątecznym najwięcej było chętnych. Do kupienia przyzwoitki, co upominałaby, że na trzy dni w roku kochanka tak naprawdę nie istnieje, że pusty talerz trzeba zostawić, a na dźwięk dzwonka z przestrachem spojrzeć w kierunku drzwi.
Najczęściej jednak podchodzili do niej z ciekawości. Skromne stoisko, a przy nim grzeczna dziewczyna, która zawsze uśmiechnie się, doradzi, pozdrowi. Miała kilku stałych bywalców. Przystawali na chwilę, niepewnie podnosili zielone pudełeczko, wyciągali po kilka ciężkich kulek i długo wpatrywali się, bezwiednie gładząc metal. Niektórzy bez słowa odchodzili, inni cicho mruczeli pod nosem, wiecznie niezdecydowani. Bo zasady to rzecz poważna, należy się zastanowić, sporządzić wykresy i tabelki, podzielić mózg na za i przeciw.
Z początku przysparzało jej to wiele radości, może nawet satysfakcji. Z czasem jednak zdała sobie sprawę, że tak naprawdę męczy tych wszystkich ludzi. Jak natrętny akwizytor narzuca im swoje złote środki. Znudziło ją to, skromnie spuszczała głowę, przytakiwała i w duchu modliła się, by się streszczali, a ona mogła zakończyć swoją wieczną misję. Klątwę.
Ale najgorszy był mróz. Śnieg i białe płatki tańczyły pijane, nikomu nie przeszkadzając. Natomiast przeszywający, zimny wiatr rzeźbił tylko różowe ślady na kostkach delikatnych jej dłoni. Nigdy jednak nie krwawiły, w końcu wysuszały się i siniały, zupełnie jakby nie miała pulsu, nie żyła. Automat podający metalowe kulki. Z zasady niezauważana. W Święta. Resztę dni. Zawsze.
Bo dziewczynki z zasadami Święta spędzają same. Przyzwyczaiła się już do smutku i samotności, właściwie nie rozumiała, po co dwanaście, dlaczego biały, z jakiego powodu łuski. Najważniejsza była tylko choinka, starannie ozdobiona, zajmująca centralne miejsce w ciasnym jej mieszkanku. A pod nią pojawiające co roku nowe, zielone pudełeczko.
Nie znosiła Wigilii, lecz mimo to za każdym razem oczekiwała jej zniecierpliwiona i rozentuzjazmowana. Bo wiedziała, że to ostatnia szansa na sprzedanie wszystkich zasad, opróżnienie pudełka od jej świętej, czerwonej Pandory. Że i tak jej się to nie uda. Jak co roku będzie musiała zostawić kilka ciężkich na dnie, porzuconych na stoisku, gdy wraz z pierwszą gwiazdą uda się w kierunku pustego domu, odgrzanego z torebki barszczu, a pod choinką od Świętego nowej przesyłki.
Grzeczne dziewczynki powinny się cieszyć, szepnął z tyłu do jej ucha głos, spieszyć, by odpakować w domu przy kolędach stos prezentów, wionął kawą i papierosami. Właśnie zamierzała odejść na kolejną samotną Wigilię, dlaczego więc smuci się, spytał, gdy odwróciła się, czyżby interesy nie szły po jej myśli, proszę pani, dlaczego zostawia towar na stoisku? Ruszyła wolnym krokiem, uśmiechając się pod nosem. Nicolas długo nie zastanawiając się, pobiegł za dziewczynką z zasadami.
W pobliskiej kawiarni nad kubkiem i plamami kawy na mleku, siedział godzinę wcześniej, przypatrując się przez zaparowane okno, jak tajemnicza, krucha blondyneczka z zielonym pudełeczkiem w ręku marznie i uśmiecha się. Fascynacja z każdą minutą przybierała na sile, aż w końcu sprawiła, że wyszedł, by spytać się, co sprzedaje, czy pójdzie z nim.
Akurat zapadł zmrok, a wraz nim gwiazdy. Także ta pierwsza. Ulice opustoszały, tylko spóźnieni Mikołajowie popędzali leniwe renifery, dopijali, ostrożnie lawirowali pomiędzy oblodzonymi dachówkami. Ciemne, grube sylwetki na tle jasnego od miejskiej gry świateł nieba. Garby na plecach, a w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil erazmus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…