Wróć do katalogu

Emocjonalne Zombie

Jest to Dramat poruszający wątek niespełnienia emocjonalnego.

piter141991, opublikowano , 11 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jest rok 2031. Świat ogarnęła wzajemna nienawiść i pogoń za pieniędzmi. Depresja jest równie częstym zjawiskiem jak zabójstwa. Ludzie stają się emocjonalnymi zombie, których poprzeczka do osiągnięcia szczęścia jest zawieszona tak wysoko i tak bardzo trudna do zdobycia, że słowo radość znika z ich życia. Nikogo nie cieszą już małe rzeczy. Jedynym życiowym celem jest spełnienie materialne, nawet kosztem rodziny. Właśnie do takiego świata się przeniosłem w moim śnie. Opowiem wam historię człowieka, który miał marzenia i który tak samo jak ja, urodził się w 1991 roku. Przemierzając i obserwując świat w moim świadomym śnie, który był tak bardzo realny i szczegółowy, że można by było pomyśleć, że naprawdę przeniosłem się w czasie. Był środek kwietnia, przemierzając ulicę i obserwując otaczające mnie miasto, dostrzegłem mężczyznę stojącego na dachu dziesięciometrowego budynku. Ludzie zerkali tylko na niego, nie zwalniając kroku. Nikogo nie zainteresowała osoba stojąca szczycie budynku, samobójstwa były tu na porządku dziennym. Postanowiłem pójść do niego i porozmawiać. Mężczyzna był tak bardzo zdziwiony tym, że ktoś się nim zainteresował, że widząc mnie nie wypowiedział nawet słowa. Cóż, przychodziło mi do głowy tylko jedno pytanie w takiej sytuacji: -Dlaczego chcesz się zabić? Mężczyzna mierząc mnie zupełnie zimnym wzrokiem odpowiedział: -A jak Ci się wydaje? Spójrz na dół, widzisz? Ci wszyscy ludzie, a raczej te maszyny, mam już tego dość. Nie czuję już nic, gniewu, strachu, radości, miłości kompletnie nic. Po czym zbliżył się do krawędzi budynku. -Ale czy śmierć ci pomoże? Już raczej żadnej z tych rzeczy nie poczujesz, a tak przynajmniej jest nadzieja, że może kiedyś coś lub ktoś przyniesie ci szczęście. -Skąd ty się urwałeś, nieznajomy? Nikogo już nie obchodzą prawdziwe emocje. Ludzie się oszukują, próbują nadać jakiś sens swemu istnieniu, powstaje coraz więcej sekt. Niektórym religia pomaga, odnajdują w niej sens życia. Niestety ja nie mam tego szczęścia, nie potrafię wierzyć. Mój umysł po prostu na to nie pozwala i zostałem sam ze świadomością, że nie ma Boga, Który zainteresowałby się moimi problemami. - Ja też jestem ateistą ale to nie oznacza, że nie widzę go w innych rzeczach. -Tak? A w jakich? Co daje ci szczęście i ten sens? -Dają mi go marzenia o lepszym życiu, takim jakie sobie wymarzyłem, czyli pełnym przygód wypełnionym pięknymi kobietami, a także wyjątkowymi chwilami, które będę mógł wspominać. A kiedy już będę na to gotowy to w końcu chciałbym spełnić moje marzenie o znalezieniu cudownej kobiety, z którą założę rodzinę. Bardzo chciałbym mieć dzieci, chciałbym przekazać im całą moją wiedzę i być dla nich najlepszym tatą na świecie…Właśnie, pan nie ma rodziny? -Wiesz…przypominasz mi mnie za młodu. Też miałem takie marzenia i może Cię to zaskoczy w zaistniałej sytuacji, ale większość z nich mi się spełniło. I tu właśnie zaczyna się dramat, bo mimo, że miałem dość ciekawe życie, którego wiele osób mogłoby mi zazdrościć i w sumie było takie jak sobie je wymarzyłem, to mimo to nie dawało mi ono satysfakcji ani szczęścia. Nie czułem nic, może czasem trochę radości na początku ale to bardzo szybko znikało. Nigdy też nie miałem problemu ze znalezieniem kobiety, z wieloma uprawiałem seks, z wieloma imprezowałem, ale mimo to mam pustkę w środku. -A rodzina? A prawdziwa miłość? Może ona wypełniłaby tą pustkę. Kiedy człowiek jest zakochany wszystko smakuje lepiej. -Mam rodzinę. Moją żonę poznałem kiedy miałem 31 lat, czułem, że już się wyszumiałem i chciałem się związać. Była wspaniała, praktycznie w ogóle się nie kłóciliśmy, byliśmy jak papuszki nierozłączki, wtedy czułem się szczęśliwy lecz niestety to szczęście nie trwało zbyt długo. Po roku przestałem czuć cokolwiek, cale uczucie przerodziło się w przyzwyczajenie. Mimo to nie dawałem tego po sobie poznać. Bardzo chciałem mieć dzieci, one były moją ostatnią nadzieją na powstanie prawdziwych uczuć do istoty ludzkiej, na szczęście. Mimo wypalenia emocjonalnego względem mojej dziewczyny, postanowiłem poprosić ją o rękę i wziąć ślub. Zdziwiło mnie to, dlaczego człowiek, który nie czuje nic do drugiej osoby chce wziąć z nią ślub. Robiło się już późno, w śnie czas płynie inaczej, a także pogoda zaczęła się zmieniać, wiał coraz silniejszy wiatr. Lecz historia tego człowieka wydawała mi się bardzo interesująca więc pytałem dalej: -Dlaczego chciałeś brać ślub skoro nic do niej nie czułeś? Mogłeś spróbować z inną kobietą. -To nie było takie proste. Podobała mi się, mogliśmy rozmawiać całymi dniami, miło spędzaliśmy czas i kłótnie występowały u nas bardzo rzadko. W seksie również się zgrywaliśmy, choć on też już przestał mnie cieszyć. Po prostu pasowaliśmy do siebie, tyle że ja nie potrafię czuć. Nie potrafiłem nawet płakać kiedy umierali moi bliscy. Nie miałoby to znaczenia czy szukałbym dalej miłości, bo i tak bym się z niej szybko wypalił przy czym raniłbym kolejne kobiety żyjące w przekonaniu, że jestem z nimi szczęśliwy, nie chciałem tego. Moja żona Joanna jest śliczną i inteligentną

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych