Wróć do katalogu

Euphoria Dream cz. I

Kobieta budzi się w nie swoim mieszkaniu. Do kogo ono należy? Tajemnica, Zagadka, Sekret - synonimy opowieści. Będzie w kilku częściach ; )

Czoko, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROLOG Wiele razy spotkałam śmierć. Zawsze wymykałam jej się z uśmiechem na twarzy. Przecież wystarczy chwila nieuwagi, by zginąć. Tak łatwo przypomnieć sobie momenty, w których mało brakowało. Pamiętam jak by to było wczoraj, jak w wieku ośmiu lat zaczęłam się topić nad jeziorem albo w wieku dwunastu na karuzeli w parku rozrywki rozluźniło się zabezpieczenie. Byłam wtedy zdana tylko na siebie. Gdyby nie moja odwaga, nie było by mnie tutaj. Może to nawet lepiej? Dziś znów miałam poczuć zapach śmierci. Tym razem będzie ono namacalne. Jednak to będzie moja własna wola. Nie chcę się bronić... Nie chcę żyć. Czy tam gdzieś po drugiej stronie jest jakiś raj? A może samobójcy trafiają od razu do piekła? W sumie nie ważne. Okno jest już otwarte. Nie myśląc co dalej wyskoczyłam w przestrzeń.

1. Zagubiona Czułam się jak wyrwana ze snu, tyle że nikt mnie nie obudził. Otworzyłam oczy. Powitały mnie jaskrawe promienie słońca, ale nie czułam bólu oczu. Od razu przyzwyczaiłam się do zbyt jasnego światła. Nie było nic w tym dziwnego. Po czole spływały niewielkie kropelki cieczy – to pot podpowiedział mi umysł. Mój oddech był nierówny, czyżby to był jeszcze sen? Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam rozglądać się dookoła, ale nic, co się tutaj znajdowało nie było znajome. Gdzie ja u licha jestem? – pomyślałam. Pokój był mały, jednocześnie przytulny. Ściany miały kolor brzoskwiniowy. Po drugiej stronie stała ogromna, drewniana szafa, a obok dwa małe okna – jedyne źródło światła. Chwiejnym krokiem doszłam do jednego z nich i wystawiłam głowę na powietrze. Wszędzie było pusto. Na dworze był mały ogródek i nowoczesny plac zabaw, ale nikt się na nim nie bawił. Słońce było już wysoko na niebie. Możliwe, że było około czternastej. Zorientowałam się, że jestem zawinięta jedynie w jakieś prześcieradło. Podeszłam do szafy, w której znalazłam sporo ubrań w moim guście. Jakimś trafem wszystkie były w moim rozmiarze. Otworzyłam grube, dębowe drzwi, które lekko zaskrzypiały. Moim oczom ukazał się spory, przejrzysty salon. Ogromny plazmowy telewizor, na przeciwko jasna kanapa i szklany stolik. Chociaż był wysprzątany i wyglądał jak by nigdy nie był używany z pewnością ktoś tu mieszkał, przecież kurze same się nie ścierają. Na wielkim regale było pełno książek. Wiele o medycynie i farmaceutyce. - Jest tu ktoś? – zawołałam, ale bez większego skutku. Nikt mi nie odpowiedział, nawet echo. Na korytarzu zauważyłam jeszcze cztery pary drzwi. Pierwsze pomieszczenie służyło prawdopodobnie jako gabinet. Stało tam biurko, a na nim laptop, ale było też wiele dziwnych urządzeń. Wpadało tam wiele światła. Drugie jako kuchnia, również urządzony w kremowych kolorach ścian i mebel. Trzecie jako łazienka, w której panowała ciemność. Nie było tu okien. Jako jedyne pomieszczenie, było w kolorach zimnych. Ostatnia para drzwi prowadziła na zewnątrz – klatkę schodową. Całkiem ładne to mieszkanie. Urządzone w moim stylu, bo bardzo lubiłam pastele. Na ścianie wisiało też ogromne lustro, w którym ujrzałam nieznajomą dziewczynę. Czy to nie dziwne? Nadal byłam ubrana jedynie w prześcieradło, a żeby gdziekolwiek wyjść musiałam wyglądać jak człowiek. Wybrałam z szafy proste jeansy i żółty t-shirt z napisem „I don’t understand anything”. Uczesałam włosy w kucyk i wyszłam z domu nie zamykając nawet drzwi. I tak nie wiedziałam gdzie są klucze. Miałam ogromne szczęśnie. Po schodach wchodziła akurat jakaś starsza pani. Podeszłam do niej bez wahania. - Dzień dobry. Czy nie wie pani kto tam mieszka? – zapytałam nieśmiało wskazując na dom z którego wyszłam. Kobieta nawet na mnie nie spojrzała. Pociągnęła nosem i ominęła mnie, jakby nie zauważyła lub nie usłyszała, ale przecież spojrzała mi prosto w oczy. Nie odpowiadając mi pospieszyła do domu jakby czegoś zapomniała. Gdy zamykała drzwi naprzeciwko wskazanych nawet nie odwróciła się by zobaczyć czy jeszcze tam stoję. Zachowała się bardzo niegrzecznie, jakby była sławną gwiazdą a jakimś natrętnym reporterem, ale ja przecież poprosiłam tylko o pomoc. Nie miałam zamiaru ponownie doświadczyć takiej przykrości. Weszłam z powrotem do nie swojego mieszkania. Skoro nie dowiem się od kogoś, co tu się dzieje, to poczekam na właściciela. Skierowałam się do łazienki. Może po prostu miałam nieświeży oddech? Na półce stał kubek, w którym była tylko jedna szczoteczka do zębów. Mieszka tu prawdopodobnie ktoś samotny. Nie wiedziałam, czy z tego powodu czuć ulgę, ale w szafce były same kosmetyki damskie. Zęby umyłam palcem, niegrzecznie, a przede wszystkim niehigienicznie byłoby umyć je czyjąś szczoteczką. Nalałam do wanny wody, trochę płynu do kąpieli o zapachu lawendy i rozebrałam się. Następnie weszłam do wanny i zrelaksowałam się. Po długiej, dwugodzinnej kąpieli ubrałam znalezioną przeze mnie piżamę. Był to różowy komplet w białe owieczki. Nie byłam głodna, więc nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych