Wróć do katalogu

Felieton nr 1

Pierwszy z moich felietonów, które postaram się tu regularnie zamieszczać. Tematy różne: od gorących, po zimne, od polityki aż do etyki. Dziś na warsztat trafia Harry Potter.Oczywiście można się zgadzać lub nie.

Marcos, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Harry Potter-analiza serii względem moralności i ogólnego przesłania (tomy I-V)

Harry Potter...Któż nie słyszał tego nazwiska egzystując chociaż tydzień w rejonach poza Kotliną Kongo, Niziną Amazonki, bądź Wyżyną Wsch.-Syberyjską? Śmiem twierdzić, że niewiele osób, a w naszym otoczeniu wszyscy. Motyw młodego czarodzieja na stałe przeniknął do kultury masowej poprzez książki, filmy, internet, gry komputerowe, długopisy, papier toaletowy...Żartuję. Uważa sioę powszechnie sagę Harrym jako antybiotyk na wiecznie rżnącą w gry młodzież i nie chodzi o warcaby. Dzięki pani Rowling już dziesięciolatek może dokonać niebywałego czynu w postaci przeczytania ok. 300-350 stron tekstu i jeszcze prosić o więcej! Cudnie, powraca moda na książki! Pytanie: jakie?

Nie będę już się specjalnie rozwodził nad klęską Nienackich, Niziurskich, Szklarskich, Bahdajów, May'ów, Verne'ów, których to właśnie Potter pozbawia powoli tytułu kanonu literatury dziecięcej, bo każdy wie o co chodzi. Skupię się na poszukaniu odpowiedzi na pytanie, czym ten kanon jest zastępowany. Więc, aby nie zanudzać wstępem przenieśmy się od razu do Londynu, gdzie w pięknych klombach kwiatów tonie urocza Privet Drive...

Czyli pierwsze spotkanie z młodym Harrym-sierotą o tajemniczej przeszłości, którego wy/przechowują ciotka i wuj-Dursleyowie. W ich domu wszystko jest podporządkowane trzem rzeczom: świdrom, synusiowi Dudleyowi i gnojeniu Harrego, członka rodziny z przymusu. Jak to się stało, że państwo D. zostali obdarzeni tak srogą karą niebios losu? Wszystko akurat tutaj jest w jak najlepszym porządku: rodzice Pottera zostali zabici a matka oddała życie w obronie syna. Czyli bardzo szlachetnie, kanonowo i tak dalej. Nie czepiam się. W każdym razie Harry jest poniżany, deptany, porównywany cały czas do boskiego Dudleya, który w mniemaniu rodziców jest super. A że lubi zjeść...Zupełna opozycja w stosunku do cichego, mizernego Harrego. O tak, autorka świetnie zadbała by czytelnik znienawidził Durslejów, a poprzez jasne postawienie rozdziału między RODZINĄ a owym biednym przybłędą przygotowała grunt do dalszej penetracji w kierunku tej podstawowej jednostki społeczeństwa. I społeczeństwa w ogóle. Koniec początków, końców czy jak tam inaczej to ująć Harry trafia najpierw do dobrotliwego olbrzyma Hagrida a potem do świata czarodziejów, w którym o dziwo wszyscy go znają. Mało, okazuje się, że Potter ma tam masę kasy. Poznaje nowe zwyczaje, różnych życzliwych mu ludzi i tak dalej. Stop, zatrzymujemy się.

W pierwszej pauzie chodzi mi o zwrócenie uwagi na różnice między światem czarodziejów a nie-czarodziejów, zwanych inaczej jako mugole. Te są widoczne na każdym kroku w formie dość oczywistego kontrastu. A więc po kolei. Mugol w tłumaczeniu na polski znaczy mniej więcej ciemniak, głupek. Czarodzieje używają tego sformułowania bardzo często zdradzając OLBRZYMI brak jakiegokolwiek szacunku do ludzi zza drugiej strony barierki na dworcu. Tak, przyznajmy otwarcie, z HP wynika że jesteśmy niewydarzonymi ciotami, wartymi tylko tego aby się z nich nabijać, uważać za kogoś gorszego od tej normalnej warstwy czarodziejów. W porównaniu z naszym świat magii jest ciekawy, różnorodny, swojski (wszyscy mówią sobie po imieniu!), pełen emocji, bo czy dobra i zła to zastanowimy się później. Ja miałem, serio, czytając o tych wszystkich wspaniałościach i patrząc na ten gówniany eter wokół mnie, ochotę wziąć i stąd spierdolić. Najlepiej uciekając w dalsze losy naszego bohatera. Co też teraz czynię.

Harry zachwycony czymś gdzie wreszcie czuje się JAK W DOMU idzie na zakupy. Nabywa różne przedmioty które mają mu się przydać w nauce szkolnej. Szatę, kociołek, podręczniki, dostaje sowę(będzie o tym później) a przede wszystkim różdżkę. Tutaj znowu się zatrzymamy.

Zakupy... któż ich nie lubi. Wszyscy, chyba że w galerii nie ma Football Managera lub doświadczasz choćby i wzrokowego kontaktu z nauczycielem. W sumie pożyteczna rzecz, właściwie podstawowa. Nie omija także HP. Chłopak po dokonaniu wielu sprawunków i upłynnieniu milionowej części ze swojego złota(uwaga: kolejny dokop naszej rzeczywistości. W świecie czarodziejów mamy kup fajnej waluty, Harry ma tego w cholerę, a gdzie w naszym bidnym świecie dadzą ci trochę tego kruszcu w formie innej niż jubilerska?) udaje się kupić różdżkę. Po dokonaniu demolki w sklepie wreszcie OSTATNI badyl wybiera sobie Harrego. Motyw ostateczności wyboru został bardzo wyraźnie podkreślony, poza tym okazuje się, że praktycznie to samo narzędzie dokonało wielu brutalnych czynów, w tym morderstwa państwa Potterów i usiłowania zabójstwa Harrego. Należała do niejakiego Voldemorta. Później owa zbieżność siły zostaje wyjaśniona, ale nie o to teraz chodzi. Mamy tutaj przykład filozofii , która zakłada tożsamość sił dobra i zła. Z fizycznego punku widzenia siły te różnią się tylko kierunkiem działania-są tak samo silne! Potter i Voldemort będą teraz działali identyczną mocą, zarówno dobrą jak i złą. Pytanie więc: jaka jest na początku? Nijaka? Czy naprawdę zależy tylko od intencji posiadacza? Teraz wracamy do dziejów Harrego, które zacznę powoli skracać, bo też nie ma o czym pisać.

Dobra. Wyekwipowany Harry po kilku pełnych glorii chwilach tu i ówdzie trafia najpierw do pociągu a potem do zamku Hogwart. W środku lokomocji poznaje swoich przyszłych towarzyszy-Rona Weasleya i Hermionę Granger. Szczególnie zwrócę uwagę na pewien szczególik w postaci tej drugiej. W czasie podróży mamy znowu okazję zakosztować wspaniałości świata czarodziejów. Ach te cuksy! Maxi King wymięka! Ale przed nami wyłania się już zamek Hogwart. Ale chata! Potem następuje kolejny pean o wspaniałości tego świata(magicznego, rzecz jasna). Następuje ceremonia przydziału. Potem pojawia się żarcie. A potem spać. Pauza.

Powiem szczerze, dochodzimy do momentu który mi się podoba. Przydział bowiem jest sam w sobie pokazaniem, kto jakie wartości ceni w życiu najlepiej. W kontekście dalszych losów bohaterów będzie to grało istotną rolę. Posłuży również do określenia tych złych-Ślizgoni i tych dobrych- Gryfoni. Tak jasno określony wróg to bardzo wygodny zabieg. Chociaż, jak pisałem kwestia dobra i zła jest w książkach dziwnie zagmatwana. Harry

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych