Wróć do katalogu

Fonkfoot i smocze jajo: spotkanie z bandytami

Kawałek o młodym adepcie sztuki magicznej, który podczas podróży, ze swoimi skacowanymi towarzyszami trafia na bandytów... beta.

staviklotz1, opublikowano , 7 min czytania, 3,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie było wielkim zaskoczeniem gdy grupa oprychów zagrodziła im drogę. Oczywiście! W końcu tych dwoje ma takiego kaca, że oddychanie sprawia im kłopot! Kto by się spodziewał, że napadną ich bandyci?! Fonkfoot szybko omiótł ich wzrokiem. Sześciu. Dwóch po lewej dwóch po prawej dwóch naprzeciw. Aż ciekawe czy w takich kierunkach będą uciekać gdy dowiedzą się, iż trafili na magów... i to aż trzech. Odkąd trakt nie jest patrolowany przez straż bandyci stali się zagrożeniem dla słabo zabezpieczonych kupców i migrujących artystów. Magów bali się jak... ognia. – Nazywam się Sir Tiacobs Kelvermeker vel Cassporen’dheg IV – rzekł bez ogródek szczupły mężczyzna naprzeciwko nich łamiąc się w pasie i wymachując dużym kapeluszem z pawim piórem – będą panowie łaskawi zauważyć – ciągnął dalej prostując się i zakładając kapelusz – iż ziemia, a co z tym idzie również trakt na którym przyszło nam w chwili obecnej dyskutować moją są własnością i jako takie wymagają opłaty od przechodzących tędy dżentelmenów. Zawartość waszych sakiewek mości panowie powinna wystarczyć. – Nie mamy w zwyczaju dyskutować z bandziorami, obawiam się że z sakiewek nici – odparł Fonkfoot serwując wielki sarkastyczny ukłon. – Ach cóż za paskudny nawyk tak przyjaznego gospodarza szykanować wać panie! – Splunął jak ktoś niegustujący w kobietach – Musi wać pan wiedzieć, iż mój pra praojciec Sir Tiacobs Kelvermeker vel Cassporen’dheg I zakupił te włości od samego króla, jak las tu jeszcze nie stał! A że ród mój od wieków znany z wiary we świętość królewskiego słowa, toteż umowa nie spisana! – Tłumaczył Tiacobs silnie gestykulując. Fonkfoot próbował mu przerwać, lecz ten tylko podniósł głos.– Lecz nowy król nie uszanował tegoż układu! Ojca mego kłamcą i bandytą oczernił! Kłamcą i bandytą! – Podkreślił i wykonał gest jakby miał omdleć ze zniewagi. – Straży palisadę naszą kazał rozebrać, dom zburzyć, a mnie, braci moich i ojca wypędził z własnej ziemi! – Towarzyszące mu oprychy zaczęły potakiwać głowami pomrukując. Jednemu oczy zaszły łzami. – Obrażają nas! Nazywają banitami! Złodziejami! Tfu! – Splunął – Ale my nie szczury! Nie damy się wypędzić z tego co nasze od pokoleń! A, że opłatę bierzemy... bierzemy, bo i prawo mamy takie. A, że za dużo... za dużo! Lecz to nas okradli, my tylko to co nasze chcemy odzyskać. Dom odbudować. Więc jak was kto spyta to mówcie, że to rząd wam sakiewkę ukradł! Nie ma w tym lesie bandytów. Bandyci, szanowni panowie, po zamkach się bunkrują. – To naprawdę bardzo ładna historia panie Jacobs... – Tiacobs! – ... Panie Tiacobs – poprawił się bez entuzjazmu Fonkfoot – i z pewnością dostanie pan za nią nie jedną darmową kolejkę, ale obawiam się, że nie mamy zamiaru dzielić się naszymi pieniędzmi, a czas goni tak więc... – Zniewaga! Panowie nie płacą to nie przechodzą! Ja i moich sześciu braci nie z tych co zwady się boją! – A nie pięciu braci? – Ach moc przyzwyczajeń! Było sześciu, lecz Eliot idiota konia po pijaku prowadził – pozostali bracia zdjęli kapelusze i pokiwali ze smutkiem głowami – I niech waść mość nie myśli, że ja z tych co obrazę mimo uszu puszcza! – Wyjął szpadę i zamachał nią w powietrzu. – Taki z ciebie szermierz jak ze mnie flecista – włączył się niespodziewanie Pazdionmax. Fonkfoot zauważył w nim poprawę: jedno oko było już…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych