Wróć do katalogu

Franek cz. 1

"...ta zwyczajna przecież przygoda nie zabiła Franka i nie wzmocniła. Od dawna był mocny. Niczego go też nie nauczyła - od dawna był mądry."

valdens77, opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Po prostu go nie czuję. - ...? - No. - Czemu? - Co? - Po dziecku? - Co po dziecku? - No... o..od dziecka? Po...porodzie? - Od dziecka to ty masz chyba chu...

I tak się zaczął kończyć ten romans. Tak.

A teraz akcja. Miecz samurajski! W łazience. Brzuch wywalony. "Widzisz tu moje flaki?" A ona: " ło matko" - rozmazana na czarno, krzyczy... Stop, stop. Stop klatka.

Tak by było, mogłoby być znaczy, ale to nie emo-story*. Ten romans się skończył inaczej - tak się skończył, jak się zaczął, czyli pogodnie i łagodnie. A przy tym nie skończył się ani za wcześnie, ani za późno, bo nie później niż inne romanse Franka. Nie był pierwszym, ani ostatnim. Zawsze po ostatnim przychodziły następne, co się kończyły tak, jak ostatni i w sumie tak samo, jak ten pierwszy. Można się tu pogubić i w sumie można, bo nikt nie mówi, że nie można i że to ważne. Ważne jest natomiast to, że koniec końców, końców i początków było dokładnie tyle samo, a ta zwyczajna przecież przygoda nie zabiła Franka i nie wzmocniła. Od dawna był mocny. Niczego go też nie nauczyła - od dawna był mądry.

"Niech żyje wooolność..." - nucił już następnego dnia rano, włócząc nogawkami po chodniku. "Wolność i swoboda..." - A słońce się uśmiechało. - "Niech żyjeee zabawa..." - I wszystko się budziło do zabawy. - "I dziewczyna młoda." - Ptaki śpiewały razem.

- Co ja śpiewam do diaska?! - zapytał samego siebie, bo zauważył, że śpiewa.

Raczej nie lubił takiej nuty, bo lubił hip-hop i stąd to zdziwienie. Samozadziwienie i autoanaliza: "To jakaś radiowa larwa mi się w głowie larwi." I mógł mieć rację, bo zima była łagodna i mogły przetrwać, a teraz - radia na parapetach, wiosna i w ogóle... Słońce je rozpuszcza. "No nic." - pomyślał, bo w sumie lubił takie klimaty, tak jak lubił wszystkich i wszystko, i wszyscy go lubili.

"Ale co to wszystko ma znaczyć?" - pytam ja, narratoreżyser, sugerując, że takie pytanie powinno w końcu, choć lepiej jak najprędzej, paść. Dowiecie się tego później, a teraz delektujcie się tym, co już wiecie. Bo

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych