Wróć do katalogu

Gasnące iskry nocnego płomienia...

Fantasy... Co tu więcej pisać... 1-sza część długiego opowiadania, które dostępne jest w całości niestety tylko w moim umyśle, ale już nie długo... Fabuła... Cóz zobaczcie sami i oceńcie... Wraz z kolejnymi publikacjami zacznie się rozwijać, plątać.

Bluetear, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Noc...Taka piękna...Bezksiężycowa...Ciemność da mi ucieczkę...Nie!Ona przyciąga,kusi, wabi... Ucieka przedemną, a zarazem na mnie czeka...Czeka na odpowiedni moment, na odpowiednią chwilę, szuka wyjścia, chce się wyrwać...Postać z cienia ! Znowu ! Jest, a zarazem jej nie ma... Chaos...Strach...Ciemność...Ona czeka, ale i ucieka.Mierzy czas i przelicza chwile...Czeka na mój błąd,ale ja go nie popełnie ! Nie! Opre się...Już jej nie ma...Teraz ucieka, chowa się, kryje przedemną, ale wróci...Gdy nadejdzie odpowiednia chwila,wróci...

Obudził się...Była jeszcze noc...Miasto nie było dla niego dobrym schronieniem.Trzeba już ruszać...Zanim wstanie słońce, zanim miasto się obudzi...Teraz jest uśpione,spoczywa w melodii ciszy...Trzeba iść,trzeba iść...

Wyjżał za uchylone drzwi stajni. Ulica była opustoszała, nie było widać nikogo. Co za ironia...On...Szlachcic z urodzenia musi spać w stajni, musi uciekać, kryć się przed ludźmi.Kto by pomyślał, że całe miasto będzie go ścigać za zbrodnię, której nie popełnił, za winę, która nie spoczywa na nim...Grube, spruchniałe deski, wspierające dach starej stajni skrzypiały przy każdym mniejszym powiewie wiatru, rozbijającym się o ich płaską powierzchnię...Każdy, najcichszy dźwięk, jaki dało się słyszeć powodował u niego lekkie ukłucie strachu, które odbijało sie echem w jego wyobraźni...Nie było czasu. Szybko się spakował, na plecy zarzucił podręczną torbę i jeszcze raz upewnił się, czy oby napewno nie ma nikogo w pobliżu. Brukowana droga prowadziła ciągle w dół i w dół... Każdy krok głośno rozchodził się podźwiękiem odbijając się od ścien i murów... To niebezpieczne,ale nie może tu zostać,nie może pozwolić, by go znaleźli...Aleja zanurzona w nieprzeniknionej ciemności. Tak, ciemność daje mu schronienie, ale jest zdradziecka...Naprawde, kryje w sobie mniej niż to sie wydaje, ale więcej niż byśmy się mogli spodziewać...Następny zakręt. Za każdym kolejnym serce zaczyna mocniej bić, tłocząc niepewność, strach i obawe...Może nie uda mu się doczekać jutra, może na następnym skrzyżowaniu czeka na niego ... -Hej! - usłyszał zza pleców - Tak ty, do ciebie mówie! - z ciemnego zaułka wynurzył się ponury drab w obdartej koszuli i dziurawych spodniach. Był brudny i śmierdział. Na jego plecach powiewał purpurowy płaszcz, który napewno jeszcze niedawno nie należał do niego...Spod płaszczu wystawał specjalnie wyeksponowany wśród całego ubioru, krótki i zardzewialy miecz. -Wiesz, że niebezpiecznie jest podróżować nocą? Może cie spotkać coś bardzo niemiłego,chyba, że masz dużo złota, którym chętnie podzielisz się z potrzebującym....-kontynuował spokojnie bandyta powoli zbliżając się do bezradnego przechodnia. -Nie, ja... Ja tylko...- próbował powiedzieć coś w swojej obronie, ale draba najwyraźniej to nie interesowało...-Błagam, ja nie chce... -Spokojnie, - przerwał mu - jeżeli będziesz grzeczny, a co najważniejsze cichy, to może nic złego ci się nie stanie...- kiedy to mówił na twarzy pojawił mu się szyderczy uśmiech, a oczy zapłonęły mu chciwością... Męzczyzna na drodze panikował, nie chciał iść do więzienia, ale śmierć też nie była dla niego ciekawą wizją...Wolał jednak by go pojmali, byleby tylko nie umrzeć w ten sposób...Z ręki jakiegoś śmierdzącego obdartusa nie umiejącego nawet czytać, a co dopiero pisać... -Straże!!Pomocy!!Niech mi ktoś pomoże!!Ratunku!!! - zaczął krzyczeć najgłośniej jak tylko mógł, ale nikt się nie zjawił. Widząc, że nie ma szans w walce z uzbrojonym bandytą rzucił się do ucieczki, biegnąc na oślep, byleby tylko zniknąć jak najdalej z tąd. Wciąż skręcał, mając nadzieję, że w końcu go zgubi, ale trafił na ślepą uliczkę...Przez chwilę stał w nadziei, że drab tu za nim nie trafi...Wtedy z cienia zaczęła już się wynużać postać jego prześladowcy. -Nie ładnie, nie ładnie...A mówiłem, żebyś był cicho...Teraz, sam widzisz, będe cie musiał zabić.- to mówiąc wyciągnął swój stary, pogięty miecz i w biegu zamachnął się już do ciosu. Bezbronny…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych