Gejsza
"A gdy mnie sen zmorzy zakradnij się i pozbaw mnie twarzy powoli zedrzyj skórę uwolnij mnie od rysów tych przeklętych a z gliny ulep mi kobiety prostej twarz i nową daj tożsamość nauczę się nauczę jej na pamięć..." (Kasia Nos
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Maluje twarz, by ukryć twarz. Jej oczy są głęboką wodą. Gejsza nie ma prawa pragnąć. Gejsza nie ma prawa czuć. Gejsza jest artystką płonącego świata. Tańczy. Śpiewa. Zabawia Cię. Co tylko zechcesz. Reszta jest tylko cieniem. Reszta jest tajemnicą.”
cytat z filmu „Wyznanie gejszy”
Rozszczepione kroplami deszczu blade światło lampy ulicznej nieśmiało spoglądało w okno, jakby bało się poruszenia stojącej nieruchomo kobiety. Jej martwy, utkwiony w oddali wzrok przeraził również deszcz, który wycofując się delikatnymi łzami ucichł ostatecznie. Ona jednak wydawała się nie dostrzegać swojej władzy. Władzy, przed którą nawet bezlitosna natura chyliła pokornie głowę. Dzisiaj nie miało to dla niej znaczenia. Oddałaby każdą władzę, by tylko poczuć się szczęśliwą. Choć przez chwilę, przez ułamek sekundy, poczuć prawdziwą radość życia. Stała martwa i jednocześnie zachłanna na każdy zatrzymany w płucach haust powietrza. Na każdy silniejszy powiew wiatru, który wyrwałby ją z odrętwienia, przyspieszył obieg krwi, przeszył dreszczem, pozwolił, choć w nikłym stopniu odczuć jej fizyczność. Czas. Nie należała do ludzi, którzy marzą by zatrzymał się w miejscu. Nie przeklinała go również za opieszałość. Czas nie był jej wrogiem. Nie był też sprzymierzeńcem. Życie, które dotąd wiodła wyglądało dokładnie jak jej torebka. Była chyba jedyną kobietą, która z zamkniętymi oczami znajdowała w niej właśnie to, czego aktualnie potrzebowała. Nigdy również nie pozwoliła sobie, by jej zawartość powiększyć o dodatkowe, i jak uważała, zbędne rzeczy. Wiodła życie do przesady uporządkowane i przewidywalne. Tak przynajmniej wyglądało to na zewnątrz... Pogrążona w myślach, nie potrafiła przypomnieć sobie, w którym momencie to życie zaczął ją uwierać? Kolejny obraz wywołał chwilowy uśmiech na jej twarzy. Oczom ukazał się widok kobiet, które godzinami próbują misternie zatuszować niedoskonałości, podkreślić walory, nakładając na twarz niezliczone warstwy makijażu, goniąc w międzyczasie od kosmetyczki do fryzjera. Wszystko po to tylko, by zaspokoić swoją lub męską próżność. Ona sama, jeśli już używała makijażu, był przesadnie skromny. Inną zaś kwestią była maska... Mogła być zakonnicą lub prostytutką – święta lub grzesznicą, kobietą oziębłą lub targaną przez namiętności, wkładając coraz nowe maski, z wolna poddawać destrukcji to, co szczere i prawdziwe. Bo czy istnieli jeszcze ludzie, dla których istotną była jej szczerość? Tym razem na postawione pytanie nie oczekiwała odpowiedzi. Znała ją doskonale. Patrząc w lustro, z każdym dniem coraz intensywniej ulegała przeświadczeniu, że twarz, którą w nim widzi, nie należy do niej. Łagodne, błękitne oczy, nawet w najdrobniejszym detalu, nie sugerowały, że należą do zbyt cynicznej, jak na swój wiek, kobiety. Drobne, niemal dziecinnie zarysowane usta, sączyły stanowczo zbyt dużo jadu. Ileż sprzeczności było w tej kruchej istocie! Kolejny kadr zakorzeniony w pamięci. Kolejne widmo wspomnienia, przypieczętowane samotną, spływającą po policzku łzą. Pamięć. Zwykle przeklinamy umysł, za to, że zbyt wiele ważnych rzeczy nam umyka. Zapominamy o rocznicach urodzin, terminach spotkań, smaku pierwszych miłości. Czas zaciera również w naszej pamięci rysy twarzy ludzi, których nazywaliśmy swoimi przyjaciółmi, ludzi za którymi mogliśmy skoczyć w ogień, a dziś jedynie niejasno majaczą w pamięci ich imiona. Gdy jednak dopada nas ból i cierpienie. Gdy niemal jesteśmy pewni, że nic już nie jest w stanie przywrócić nam uśmiechu na twarzy, zapomnienie bywa wtedy miłosiernym prawem. To właśnie czas sprawia, że zabliźniają się nawet te najgłębsze rany, a cierpienie i ból nawet jeśli nie mija, blaknie w morzu dni, miesięcy, lat. Dlaczego więc i to wspomnienie nie chciało przestać boleć? Jak projekcję filmu krótkometrażowego, puszczonego w zwolnionym tempie, ujrzała retrospekcję. Złapał ją za rękę. Nim jednak wyjaśnił powód tego zachowania – przez kilka sekund patrzył uparcie w jej oczy. To spojrzenie mówiło: „Masz piękny uśmiech biedroneczko, ale twoje serce... przeraża mnie. To lodowate serce nie dostrzega desperackiej próby zbliżenia się do ciebie.” Szybko jednak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Interlinearis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…