Giganci na parę
Brat opowiada siostrze pewną bajkę. Kolejne z opowiadań z Universum Black Mist'a, on sam też się w nim pojawia, chociaż jest dobrze zamaskowany.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Volpino, braciszku… Opowiesz mi teraz tą historię o Gigantach na parę…? – Dwunastoletnia czarnowłosa dziewczynka patrzyła spokojnie na, starszego od niej, wysokiego szarowłosego chłopca siedzącego tuż przy łóżku na którym leżała. – Tą o której mi wspominałeś ostatnio…
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
- Oczywiście Izzy… - błysnęły śnieżnobiałe zęby, chłopak uśmiechnął się i podsunął jeszcze bliżej. Odchrząknął i powoli zaczął opowieść - W czasach gdy świat był jeszcze młody ludzie walczyli ze sobą o władzę, o ziemię, o pieniądze… Walczyli ze sobą w okrutnych bratobójczych wojnach…
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
Volpino na moment przerwał opowieść zaciskając zęby. Jego siostra wpatrywała się w niego spokojnie, nie pospieszała go. Chłopak odetchnął głęboko i kontynuował. - Ludzkość całą swą wiedzę i myśl techniczną kierowała na przemysł wojenny. W owym czasie wynaleziono wiele niszczycielskich rodzajów broni, każdy groźniejszy od poprzedniego. I tak to trwało. Aż pewnego dnia, jeden z najgenialniejszych wynalazców spotkał kogoś kogo nie interesował świat doczesny. Kogoś kto za nic miał dziejące się na świecie zło. Na swojej drodze napotkał… Wróżkę… - Braciszku! Przecież, to niemożliwe! Na świecie nie ma wróżek! – na bladej twarzy pojawił się wyraz oburzenia – Lubię twoje opowieści, ale to już przesada!
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
W oczach chłopca błysnęły łzy, zamrugał szybko, by jego siostra ich nie zauważyła. - Nie… Izzy, to nie tak. To nie była taka wróżka o której myślisz. Nie mówię o małych istotkach z motylimi skrzydłami. Owszem, posiadała skrzydła jak ogromny motyl, ale była prawie twojego wzrostu… Izzy spojrzała ponuro na brata, skrzywiła się, a na twarzy malowało jej się niedowierzanie. Volpino próbował się uśmiechnąć, ale wyszedł mu z tego jedynie grymas, jakby nagle rozbolał go ząb. - Mniejsza o to. – kontynuował – Owa wróżka była specjalna. Wyjątkowa nawet jak na tak niezwykła istotę. Podczas rozmowy z wynalazcą opowiedziała mu o sobie. Twierdziła, że nie może umrzeć, ani nawet zestarzeć się, ale jedynie pod warunkiem, że będzie otoczona metalem. Zdołała namówić wynalazcę, by zbudował dla niej ogromne ciało z metalu. Zaznaczyła przy tym, by konstrukcja nie posiadała jakiegokolwiek źródła napędu. W piersi metalowego ciał miała znajdować się kula z ołowiu o średnicy równej wzrostowi dorosłego człowieka. Wynalazcę zaintrygował ten pomysł. Natychmiast zabrał się do dzieła. Budowa trwała długo. W czasie jaki wynalazcy zajęło konstruowanie metalowego ciała zdołał przekonać się, że wróżka która z nim zamieszkała, nie miała żadnych ludzkich potrzeb. Sen, jedzenie, picie, wszystko co ludziom wydaje się oczywiste i niezbędne, dla niej było czymś obcym i dziwnym. Wreszcie nadszedł czas ukończenia dzieła. Wróżka weszła do wnętrza giganta i objęła ołowianą kulę, niczym powracającego z wojny kochanka…
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
Volpino gwałtownie przetarł oczy i uśmiechnął się, a z zaczerwienionych oczu wyzierała mieszanina rozpaczy i smutku. - Po chwili, wróżka wniknęła w kulę, jakby ta była z wody, a nie metalu, a gigant drgnął i zaczął się podnosić! Wynalazca przeszedł sam siebie. Najwyższe drzewa sięgały zaledwie do pasa maszyny. Głowę giganta zdobiły metalowe setki kolców, powyginane w najróżniejsze strony… Przypominały trochę włosy rozwiane na wietrze. Metalowy pancerz gruby na dziesiątki centymetrów chronił szkielet i ołowiane serce. Dźwięki jakie wydawały poszczególne części były ogłuszające. Przy każdym jego ruchu z giganta buchał dziwny biały obłok, a ci którzy jako pierwsi ujrzeli poruszającego się metalowego gigant byli przekonani, że napędza go para wodna i stąd brał się owy biały dym. A gigant sięgnął po wynalazcę. Najdelikatniej jak tylko było to możliwe, ujął go w dwa palce i podniósł na wysokość swej piersi. Tors olbrzyma otworzył się z jękiem i trzaskiem ukazując ołowianą kulę. Z jej wnętrza, jak z wody, wynurzyła się głowa wróżki. Uśmiechnęła się słodko do wynalazcy i poprosił ago, by przygotował jeszcze czterdzieści trzy metalowe ciała, takie jak to dla niej, gdyż w krótkim czasie miały zjawić się tam jej siostry.
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
Wynalazca z zapałem zabrał się do pracy. Każdy z gigantów był nieco inny, wyjątkowy. Tak wyjątkowy jak wyjątkowe miały być pozostałe czterdzieści trzy wróżki. Lata mijały, wojny trwały, a wróżka chroniła dolinę pod strzelistą górą gdzie wynalazca tworzył swe olbrzymie machiny. Lecz siostry wróżki wciąż nie przybywały. Po wielu, wielu latach wynalazca ukończył czterdzieści trzy ciała... lecz równocześnie zapadł na ciężką chorobę której w owym czasie nie można było wyleczyć. Mimo to wciąż pracował…
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
Izzy była coraz bledsza, Volpino nie potrafił zapanować nad łzami. Ujął drobną dłoń siostry i uścisnął ją mocno. Łamiącym się głosem kontynuował opowieść. - Wciąż pracował, gdyż obiecał wróżce, że stworzy czterdzieści trzy ciała. Nie chciał się do tego przyznać, ale zakochał się w owej niezwykłej drobnej istocie. Za żadne skarby nie chciał sprawić jej zawodu, nawet jeśli ceną byłoby jego własne życie. Po kolejnym roku, ostatni z gigantów został ukończony. Ale pozostałych wróżek wciąż nie było. Nie minął nawet miesiąc od zakończenia prac, a wynalazca zmarł w ciężkich mękach spowodowanych chorobą…
{c:red}…Kap… Kap… Kap…{/c}
- A… a pierwsza wróżka, która wyszła z metalowego ciała, czuwała przy jego łóżku aż do końca. Aż do czasu gdy z ulgą wydał swe
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tVoS
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…