Wróć do katalogu

Gimnazjalny słoik - Walka o przetrwanie (Cz. II)

Części nie trzeba czytać po kolei. Zabawne opowiadania o skomplikowanym życiu w szkole. Zapraszam! ;]

immortalis, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Jak myślicie, w czym dzisiaj przyjdzie? – Spytała Marta, gdy szłyśmy pod klasę polskiego. - Może dzisiaj w ogóle nie przyjdzie, skoro jeszcze jej nie ma. Za chwilę lekcję mamy. - Na pewno przyjdzie. Takie jak ona zawsze przychodzą. – Ecia rozwiała wątpliwości - Osobiście obstawiam ten jej czarny sweterek i spódniczkę. - Głupia jesteś? Nie założy spódniczki! Wczoraj ja i Wiktoria miałyśmy spodnie do kolan, więc dzisiaj przyjdzie w tych swoich, co je do kolan obcięła. – Trzeba było przyznać, że koncepcja Marty była całkiem słuszna. - Ale weź pod uwagę, że Justa miała spódniczkę, więc nic nie wiadomo. – Moje zdanie przeciwko jej zdaniu. Marta pomyślała chwilę i z uśmiechem stwierdziła: - Ale ona nie bierze pod uwagę gustu Justy, a głównie mój i twój. Skoro miałyśmy spodnie do kolan, ona dzisiaj też w nich będzie. Justyna miała minę zgniecionej śliwki. Olga wpadła na korytarz równo z dzwonkiem na lekcje. Marta z zadowoleniem spojrzała na jej spodnie, równiutko obcięte na wysokości kolan.

Skałowa zadała nam jakieś pytanie, zapisując coś w dzienniku. Chyba nie jadła dziś śniadania, bo jej słowa doszły zaledwie do pierwszej ławki, gdzie Olga wysoko podniosła rękę. - Proszę Olguś, przeczytaj pracę domową. Wymieniłam chłodne spojrzenie Damianem, a później z Ecią, która zazgrzytała zębami w drugim końcu klasy. Kolejne dziesięć minut obserwowałam migającą jarzeniówkę pod sufitem, słuchając przepisanych z encyklopedii definicji.

- Przerżnęła wszystko z jakiejś książki! I to w dodatku dwa razy więcej niż nam Skałowa zadała! – Wyrzucałam z siebie emocje jak worki ze śmieciami. - Mnie to mówisz? Przynajmniej za mną siedział Miki i komentował każde jej zdanie. – Ecia rozjarzyła się. – Ona czyta, że kondolencja pochodzi od łacińskiego „condoleo”, co oznacza „odczuwam ból”, a Miki na to: „Ja kondoleo to jej na gwiazdkę dam”. - A jak Bingowi w połowie zdania przerwała, żeby sprostować wszystko co mówił? – Marta miażdżyła wzrokiem wielkie kasztanowce za oknem. - Mówię wam, z nią będzie jeszcze gorzej! - Oj… Czy wy trochę nie przesadzacie? Ona chce się tylko zaklimatyzować… W końcu nowa jest… - Justa wypowiedziała swoją opinię cichutko i powoli. Ecia obdarzyła mnie spojrzeniem, które znaczyło coś mniej więcej: „Przy najbliższej okazji przywiązujemy ją do drzewa gdzieś w lesie”. Biedna Justa…

Histeryczka od matematyki jak zwykle nie radziła sobie z nami. Miała jednak na to niezawodne lekarstwo. Zadała kilka niezwykle trudnych działań i zobowiązała się postawić piątki trzem pierwszym osobom, które poprawnie je rozwiążą. Jedna piątka w tą czy w tą nie robiła nam większej różnicy, więc lekcje tego typu poświęcaliśmy na kontakty międzyludzkie, ewentualnie spanie, słuchanie muzyki, odrabianie prac domowych. Olga oczywiście przykryła się swoimi złotymi włosami i odcięta od świata, rozwiązywała kosmiczne przykłady.

Damian patrzył na nią ze zdumieniem. - Jak ona tak może? - Lubi dziewczyna matematykę, co poradzisz. – Nie zamierzałam się znów denerwować jej osobą. - No ale sama popatrz, prawie nikt tego nie robi. A przynajmniej nie w takim stresie jak ona. Przy okazji, rozwiązujesz to? - Co? Ja? No jasne. – Wpatrywałam się w szeregi znaczków i kreśliłam kółka z boku zeszytu. - Zrób połowę a ja zrobię drugą, później przepiszemy i będziemy mieli. Prawie zawsze działaliśmy na tej zasadzie, więc od razu przystąpiliśmy do pracy.

Parę minut później, Damian zajrzał dyskretnie w stronę Olgi i szeptem nakreślił mi sytuację. - Ona to już kończy. Teraz sprawdza tylko. - Fuck… ja jeszcze nie skończyłam. - Wiem… A gdyby tak, zasiać w niej niepokój? W momencie, gdy Damian przybierał minę złośliwego skrzata, cieszyłam się zawsze na jego głupie pomysły. - Haha!…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych