Gwiazda przeznaczenia
Każdy z nas ma jakąś gwiazdę, która prowadzi go do wypełnienia przeznaczenia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce obleczone w krwistoczerwoną poświatę powoli kładło się do snu, chowało się za nieprzebraną ścianą gór, nikło gdzieś daleko za widnokręgiem. Na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy, a półokrągła tarcza księżyca odbijała się w bladym odmęcie tafli jeziora. Powiew chłodnego, jesiennego wiatru nucił pień zadumy, raz po raz muskając delikatnie liście drzew. Blask ogniska mienił się w tle ciemnego horyzontu. W tle połyskujących płomieni ognia można było poczuć zapach rozpalonych węgielków i usłyszeć chrzęst łamanego drewna. - Dziadku – powiedział mały chłopiec, łamiąc patyk w pół i wrzucając go do ogniska – Pamiętasz tego ptaka ze złamanym skrzydłem, którym opiekowaliśmy się. Byliśmy dla niego dobrzy, daliśmy mu schronienie, a on nic nie jadł i gdy tylko się wykurował odleciał daleko. Było mu u nas dobrze, miał wszystko czego zechciał, ale był smutny. Jak to jest dziadku, że nie czujemy się szczęśliwi jak jest dobrze. Starszy mężczyzna o siwej brodzie popatrzył w kierunku chłopca. W jego źrenicach odbijał się blask ogniska, płonął ogień przedwiecznej mądrości, odbijały się odpowiedzi na wszystkie pytania. Uwielbiał patrzyć w te oczy, czuł się wtedy pełny, bezpieczny, bo w tym wzroku odnajdywał mądrość. - Opowiem Ci pewną historię, która miała miejsce w zamierzchłej przeszłości, a może zdarzyła się całkiem niedawno. Gdzieś za siedmioma górami, za głęboką wodą i gęstą puszczą, gdzieś, gdzie czas płynął zupełnie innym tempem a życie szło wolno ku swemu przeznaczeniu, w kraju, gdzie panował pokój i szczęście, urodził się pewien człowiek. Od dziecka był niespokojny, szukał w życiu swojego miejsca, szukał czegoś, co uczyniłby go pełnym, wypełniło pustkę wnętrza, dało sens i kolor codzienności. Lata mijały, chłopiec dorastał w cieple rodzinnego domostwa, w atmosferze przyjaźni i otoczeniu miłości. Dni mijały mu na zabawach, rozmowach, nauce, rozrywkach. Kiedy słońce świeciło wysoko na niebie i słuchało śpiewu ptaków, może nawet rzucało promyk zazdrości na jego twarz, bo nie brakowało mu niczego. I udawał szczęście, udawał uśmiech
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Avathar
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…