Harry Potter i Córka Voldemorta cz.I
druga szósta część Harry'ego Pottera!:D
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był chłodny ranek. Szesnastoletni Harry leżał na swoim łóżku i rozmyślał o ostatnim roku w Hogwarcie. Nagle ciotka Petunia przerwała mu myśli. -Wstawaj! Masz gościa! Harry zdziwił się kto to mógł być,ale postanowił sprawdzić. Zbiegł na dół i zobaczył pana Weslaya.Wyglądał jak zwykle na zadowolonego,miał na sobie stara podarta szatę i za krótkie brązowe spodnie.Harry spojrzał na oświetlony salon.Przez małe okrągłe okno wydobywały się przejrzyste promienie światła słonecznego.Przetarł lekko okulary i ruszył w kierunku Artura. -Witaj Harry! Pan Wesaley wyciągnął ręce ku Harry’emu z gestem powitania. -Dzień dobry panie Weasley. Podszedł do Weasleya i uścisnął go lekko,po czym spojrzał na wuja Verona,stojącego tuż za nim.Wuj badawczo przyglądał się całej zaistniałej sytuacji, jaka właśnie miała miejsce w jego domu.On,Veron Dursley miałby gościć tak dziwnego i nienormalnego człowieka pod swoim dachem,jakim był pan Weasley? -Widzisz Harry.Razem z Albusem postanowiliśmy poprosić Twoich opiekunów,by puścili Cię do nas odrobinę wcześniej.Jak się pewnie już domyślasz przybyłem tutaj,aby Cię zabrać. Artur spojrzał na wuja Harry’ego pogardliwym spojrzeniem i oczekiwał reakcji na to,co przed chwilą powiedział.I jakby się nie mylił,reakcja nastąpiła natychmiast. -Nie zgadzam się!Za rok wróci do nas jeszcze bardziej dziwny i jeszcze bardziej nienormalny!Wszyscy jesteście nienormalni!Zostawcie nas w końcu w spokoju! Żyła, która pojawiała się na czole wuja za każdym razem, gdy czarodzieje odwiedzali jego dom, teraz pulsowała dziesięć razy szybciej. -Niech się pan nie denerwuje.Nie ma powodów do obaw.Harry nie wróci już do pana.Osiąga pełnoletność i nie będzie potrzebował już pańskiego domu. Harry poczuł,że przez wuja przechodzi cień ogromnej złości ,tak jakby nadchodziła ogromna burza.Coraz bardziej zaczął się obawiać czy kiedykolwiek wróci do Hogwartu. -To znaczy,że on już nigdy nie pojawi się w naszym domu?-zapytał Dursley z odrobiną radości na twarzy. -Okoliczności na to wskazują-powiedział pan Weasley po czym sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej stary but. -No Harry.Musimy już się zbierać.Za 5 minut mamy świstoklik do Nory.Jesteś spakowany? -Tak.Jasne.Pójdę tylko po kufer. Weasley skinął głową w kierunku Harry’ego i rozejrzał się po mieszkaniu.Veron nie spuszczał go z oka,jakby obawiał się,że pan Wesaley knuje coś przeciwko niemu i jego rodzinie. Po paru chwilach milczenia ciszę przerwał stukot obsuwającego się kufra ze schodów. -Dobrze.Pozwoli pan teraz,że zabiorę Harry’ego. Zwrócił się do wuja Verona przez chwilę badając jego postać od góry do dołu,po czym skierował swój wzrok ponownie na Harry’ego. -Dobrze Harry,chwyć końcówkę buta. Harry dotknął ręką podeszwy buta i poczuł wokół siebie pociąg srebrzystego powietrza i nagle uderzył w coś twardego. Spadł na posadzkę przed kominkiem Weasley’ów,ale szybko wstał i zobaczył odrobinę zamazana panią Wesley. -Harry! Kochaneczku! Pani Wesaley objęła go z uczuciem. -Zmizerniałeś strasznie!Ci mugole pewnie źle Cię traktowali.Zaraz przygotuję Ci coś do jedzenia.Usiądź sobie tutaj. Pani Weasley za pomocą różdżki odsunęła krzesło i Harry usiadł na nie rozglądając się na około. -Czy Hermiona przyjechała?-zapytał po chwili. -Tak.Jest z Ronem na górze. Pani Weasley podsunęła Harry’emu pod nos ciepłą zupę i usiadła na krześle na przeciwko niego.Młody Potter zjadł w pośpiechu zupę po czym wziął swój kufer i ruszył ku schodom prowadzącym na górę. -Harry!-krzyknął ktoś za nim Odwrócił się do tyłu i zobaczył Freda. Fred podszedł do niego i uścisnął mu dłoń -A gdzie George? -Został w sklepie -Aha. Idę na górę. Idziesz? -Przyjdę później. Czekam na Percy’ego -To on dzisiaj przyjedzie? -Tak. Mam do niego pewną sprawę. Idź do Rona i Hermiony. Czekają na ciebie. Harry pożegnał się z Fredem i ruszył na górę. Otworzył drzwi pokoju w którym zawsze spał i wszedł do środka. Na łóżku siedziała Hermiona a pod oknem stał Ron. -Harry!-krzyknęła Hermiona i rzuciła mu się w ramiona. Ron podszedł do Harry'ego i uscisnął mu dłoń.Harry postawił bagaże koło szafy i usiadł na łóżko stojące obok okna.Hermiona i Ron patrzyli na niego jakby zmienił swój wygląd. -Czemu tak na mnie patrzycie? Ron spojrzał ukradkiem na listy leżące obok wybrańca, co oznaczało ,ze chce mu coś przekazać. Na łóżku na którym siedział,leżał list. -Co to? To do mnie?-zapytał -Tak. To list od Dambludorea. My tez dostaliśmy ,ale tylko nasza trójka to dostała ,a szczególnie jest on przeznaczony dla ciebie- wytłumaczyła Hermiona -Dla mnie? -Tak- podkreślił Ron Harry wziął list i otworzył go.
Drogi Harry W tym roku w Hogwarcie zaistniała dziwna sytuacja. Ponieważ zrezygnowany Voldemort wysłał swoja córkę by cię zabiła. Przykro mi ,ale nie mogłem nic zrobić. Musiałem przyjąć ja do Hogwartu,ponieważ jako dyrektor jestem zobowiązany przyjmować uczniów do szkoły.Nie mogłem temu zapobiec. Cokolwiek się stanie jednak musisz w tym roku zjawić się w Hogwarcie i poznać ja. Słyszałem ,ze to nie wiarygodna dziewczyna ,ale zła i odważna ,bo to w końcu córka Voldemorta. Czekam na ciebie jutro w Hogwarcie. Albus Dambludore W jednej chwili wybraniec poczuł się jakby stos igieł przeszył jego chude ciało. -Córka Voldemorta?! To jakiś żart-powiedział Harry odzyskując mowę. -Nie. To nie jest żart. Hermiona patrzyła na Harry’ego nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa więcej.Harry był zdziwiony zaistniałą sytuacją i kompletnie nie wiedział co powiedzieć.Jedyne pytanie jakie mu się nasuwało to:Do czego dąży Voldemort? -Skąd Voldemort ma córkę?!-zapytal po chwili -Voldemort miał żonę ale podobno ja zabił. -Ile ta córka ma lat? -Tyle co my i chodzi z nami do klasy. -I dopiero przyszła do Hogwartu? To podejrzane -Harry a nie uważasz ze wszystko co robi Voldemort jest podejrzane? -Uważam. -Nie martw się będzie dobrze. Nie zabije cie jak od razu wejdziesz do Hogwartu -Miejmy nadzieję. -Dambludore twierdzi ,ze nie jest aż taka groźna -Hermiono,to córka Voldemorta a Voldemort prześladuje mnie od dziecka! -Angel podobno jest groźna, zła ale jest odważna i ma wielkie serce -Wierzysz w to ze córka Voldemorta ma wielkie serce?! -Wiem i wierze. -Jesteś śmieszna Hermiono-powiedział Harry i położył się by odpocząć a Ron i Hermiona wyszli z pokoju zostawiając go samego Nikt już nie budził Harry’ego tego dnia tylko rankiem pani Weasley wpadła do pokoju krzycząc: -Wstawać! Szykujcie się do drogi. Harry wstał zadowolony jak nigdy ale zaraz przypomniało mu się co go czeka w Hogwarcie mimo to postanowił tam jechać. Zszedł na dół, zjadł śniadanie, spakował rzeczy i ruszył w kierunku samochodu. Przez cała drogę Hermiona próbowała tłumaczyć Harry’emu ze wszystko się ułoży. On jednak jej nie słuchał. Był myślami gdzie indziej. Myślał o tym jak będzie umierał i o tym czy będzie tak samo umierał jak jego rodzice. Nie zastanawiał się długo nad tym co będzie później. Myślał o śmierci i o niczym innym. Myśli Harry’ego jednak szybko się skończyły. Dojechali już na dworzec i nawet Harry się nie spostrzegł a ujrzał Express prowadzący do Hogwartu.Jego oczom rzuciła sie wysoka dziewczyna o czarnych długich włosach z jasną karnacja i pięknym uśmiechem. Była skryta ale piękna. Zegnała się z jakąś zakapturzona postacią. Czy to Voldemort? Nie!Co by miał robić tu Voldemort? Dziewczyna weszła do pociągu. -Harry!-szturchnęła go Hermiona -Już idę. Harry podążył za Hermioną która weszła do prawie pustego przedziału. W przedziale siedziała tylko ta dziewczyna. Blizna zabolała Harry’ego tak bardzo ze usiadł naprzeciwko dziewczyny -Kim jesteś?-zapytała Hermiona Dziewczyna wstała a Hermiona odsunęła się do tyłu tak gwałtownie ze o mało co wypadła by na korytarz -Uważaj-powiedziała dziewczyna i za pomocą dłoni zamknęła drzwi przedziału tak ze tylko Hermiona uderzyła o nie. -Dzięki. Jak to zrobiłaś? -Jestem Angel Charlotte Marvolo Riddle a wy? -To ty jesteś córka Voldemorta?-zapytał Harry -Tak a założę się ze pytasz mnie dlatego ze jesteś Harrym Potterem i Dambludore poinformował cię o tym wcześniej -A niby skąd to wiesz? -Ja wszystko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Angelisia2
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…