Hipnoza
Co może się stać podczas hipnotycznego seansu? Co drzemie w podświadomości Emily? Jeśli jesteś ciekaw/a, koniecznie przeczytaj.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Witajcie moi drodzy – powiedział starszy jegomość wchodząc do sali wykładowej. Patrzył przy tym spod cienkich okularów, a jego lekko uśmiechnięta twarz zwiastowała, że ma dla swoich studentów jakąś niespodziankę. Młodzi ludzie przywitali go życzliwie, choć nie przestali rozmawiać między sobą. Po chwili do sali wszedł kolejny gość, mniej więcej w tym samym wieku, co profesor Howard, a więc około sześćdziesięciu lat. Obecność nowej postaci na wykładach na tyle onieśmieliła słuchaczy, że momentalnie zapanowała cisza. Na twarzy profesora prowadzącego pojawił się delikatny uśmiech, jako wyraz wdzięczności za grzeczne zachowanie. Spojrzał przyjaźnie na swojego gościa i zwrócił się do studentów: - Kilka ostatnich wykładów było poświęconych hipnozie. Jak zauważyłem, ta tematyka okazała się bardzo interesująca, a wielu z was wciągnęło się w nią nawet nieco głębiej. Obiecałem wam, że gdy nadarzy się okazja, zaproszę do nas kogoś specjalnego. Jak wiecie, zawsze dotrzymuję obietnic, więc oto jedna z nich. Pozwólcie, że Wam przedstawię mojego serdecznego przyjaciela – doktora Rufusa Granda, specjalistę w dziedzinie hipnozy. Te słowa od razu spotkały się z burzliwymi oklaskami i okrzykami zachwytu, pomimo, że sala wypełniona była tylko w połowie. Przez następnych kilka minut opiekun grupy opowiadał o wspólnych przyjacielskich wygłupach i podróżach, co niejednokrotnie spotykało się z wybuchami śmiechu i aplauzem. Doktor Grand nieśmiało przytakiwał, ale widać było, że te wspomnienia sprawiają mu nie lada frajdę. Studenci poczuli do niego sympatię, pomimo, że na pierwszy rzut oka miał surową, zasadniczą minę. Był przystojny i dość dobrze zbudowany, choć spod marynarki wystawał niewielki brzuszek. Był to zapewne efekt jego częstych podróży po Europie i smakowania wielu gatunków piwa. Od profesora Howarda różnił się tym, że nie nosił okularów i mimo wieku jego włosy były jeszcze całkiem ciemne. Młodzi ludzie z uwagą słuchali swojego wykładowcy, przeczuwając, że to spotkanie może być ciekawsze niż wszystkie poprzednie. - Moi kochani.. o hipnozie powiedzieliśmy sobie już chyba wszystko na poprzednich zajęciach, ale czymże byłaby nauka, gdybyśmy znali tylko jej teorię. Praktyka kochani.. to praktyka sprawia, że lepiej wszystko zapamiętujemy.. Dzisiaj, dzięki tej niespodziewanej wizycie naszego gościa, spróbujemy się przekonać, czy to, o czym ostatnio wam mówiłem nie było zwykłym nabijaniem w butelkę – dokończył swój wstęp profesor Howard, a na twarzach kilkunastu studentów pojawiły się zarówno ciekawość jak i mała trema. Wszyscy bowiem wiedzieli, że poświęcenie ich mentora wymaga również ofiar z ich strony. Psychologia była jednym z ich ulubionych przedmiotów, ale w gruncie rzeczy panowały tu identyczne zasady, jak na innych zajęciach. Ilekroć potrzebny był ochotnik, tylekroć większość zapadała się przysłowiowo pod ziemię. Z tego, co mówili na przemian dwaj starsi panowie wynikało, że za chwilę sala wykładowa zamieni się w poligon doświadczalny. Tematem doświadczeń miał być stan hipnotyczny, a przysłowiowym królikiem jeden z podopiecznych. Nic dziwnego, że na twarzach młodych adeptów zarysowało się lekkie zakłopotanie i chęć natychmiastowego zniknięcia. Głos zabrał doktor Grand, który przy każdej takiej okazji wspaniale się bawił.. - Potrzebuję ochotnika, na którym przeprowadzę mały eksperyment. Proszę się nie bać. Po pierwsze nie gryzę, a po drugie hipnoza jest całkowicie bezpieczna i bezbolesna. Właściwie po trzecie, nigdzie nie jest powiedziane, że skutecznie uda się wprowadzić kogokolwiek w trans. Kto w takim razie chciałby wziąć udział w takim przedstawieniu? - w pomieszczeniu panowała przeszywająca cisza, która jeszcze skuteczniej budziła w studentach strach przed publicznym wystąpieniem. - Słuchajcie. Doktor Grand zajmuje się hipnozą od dobrych kilkunastu lat, więc naprawdę nie ma się czego bać. Chyba nie chcecie, żeby pomyślał, że jechał do nas tyle kilometrów na próżno? Może Ty się skusisz Arturze? – zwrócił się profesor do jednego z ulubionych studentów w pierwszym rzędzie. Chłopak w kraciastej koszuli subtelnie pokiwał przecząco głową, drapiąc się przy tym w krościate czoło. - Laura? Może Ty udostępnisz swój umysł doktorowi? – spytał tym razem filigranową blondynkę, ze znaną wszystkim nutką humoru. - Jaki tam umysł panie profesorze? Taki wypalony jest ostatnio, że aż szkoda go poddawać eksperymentom – odparła również dowcipnie drobna blondynka, rozluźniając trochę napiętą atmosferę. - A może nieszczęśliwa panienka w granatowej bluzce? – spytał tym razem specjalista od hipnozy, wskazując dziewczynę w drugim rzędzie. Właścicielka obcisłej granatowej bluzki, aż podskoczyła na swoim krześle, nie kryjąc zaskoczenia. - Ja? Dlaczego uważa Pan, że jestem nieszczęśliwa? – spytała. - Bo od dziesięciu minut zerka panienka ciągle na zegarek. A podobno tylko szczęśliwi ludzie czasu nie liczą –odpowiedział jej doktor, wprawiając tym samym studentów w euforyczny śmiech. Dziewczyna z kwaśną miną i nieco wymuszonym uśmiechem momentalnie wstała z miejsca i ruszyła w jego kierunku. Nie mogła pozwolić na to, żeby ten żart był tematem dnia, a ona pośmiewiskiem. - Brawa dla Emily! – krzyknął profesor Howard i sam zaczął klaskać. Jej koledzy i koleżanki z ulgą na twarzach zgotowali jej głośną owację. Zawsze odzyskiwali wigor i odwagę, gdy ktoś ich wyręczał. Po chwili dziewczyna siedziała już w wygodnym, czarnym fotelu, a na jej twarzy powoli zaczęła pojawiać się ekscytacja. - A tak na marginesie Emily.. czy Ty się nudzisz na moich wykładach, że wciąż zerkasz na ten zegarek? – spytał nieoczekiwanie profesor, zadowolony z faktu, że udał mu się kolejny dowcip. - Ależ skąd Panie profesorze? Ja po prostu mam taki nawyk – odparła rezolutnie brunetka. Jej czarne oczy błyszczały z dumy, że jest w centrum zainteresowania. Doktor Grand regulował w tym czasie fotel, żeby dziewczyna znajdowała się w pozycji zbliżonej do leżącej. - Takiej to dobrze.. może sobie oficjalnie spać na wykładach – odezwał się gruby, męski głos z tyłu grupy studentów. Znów wszyscy ryknęli śmiechem. Taką wesołą i luźną atmosferę lubili zarówno słuchacze, jak i starszy wykładowca, który był zwolennikiem teorii, że terrorem niewiele można zdziałać w edukacji. Pamiętał też doskonale, że jakiś czas temu też był młodym luzakiem. Teraz wszyscy w głębokim skupieniu i ciszy oczekiwali dalszych wypadków. Rozpoczął się seans hipnotyczny. - Twoje ciało staje się powoli ciężkie i wiotkie. Zapadasz się teraz w fotel, jak w puchowe łoże. Spójrz do góry i przypatrz się tej małej szarej plamie na suficie – mówił bardzo wolno delikatnym, przyciszonym głosem. - Nie patrz na nic innego, tylko w ten jeden punkt. Nic więcej Cię teraz nie interesuje. Rozumiesz? - Tak – odparła stanowczo dziewczyna, choć w jej głosie czuć było jeszcze, że jest trochę spięta. - Twoje oczy stają się teraz ciężkie i coraz bardziej zmęczone. Powoli będą się zamykać.. Gdy już się zamkną, pomyśl sobie, jak dobrze byłoby zasnąć. Odpocząć po tych kilku długich wykładach –kontynuował doktor Grand, puszczając znacząco oko do studenckiej widowni, na której panowały powaga i skupienie. - Rozluźnij teraz ramiona i ręce. Zrób to samo z nogami i stopami. Twoja głowa jest coraz cięższa i opada na fotel, a Ty myślisz już tylko o śnie. Powieki powoli stają się ociężałe i zamykają się. Pozwól im na to, tylko tego teraz chcesz.. zasnąć – Profesor Howard również z wielką uwagą obserwował całe zajście, chociaż wcześniej miał okazję być na kilku takich seansach. Za każdym razem był pełen podziwu dla profesjonalizmu swojego przyjaciela. Robił to tak dostojnie, a zarazem enigmatycznie i za każdym razem trochę inaczej. W tej dziedzinie był prawdziwym rutyniarzem, ale wciąż szukał nowych rozwiązań, które uczyniłyby jego seanse ciekawszymi. - Emily, Twoje ciało jest teraz leniwe i ociężałe jak z ołowiu. Twoje oczy są już tak zmęczone, że choćbyś chciała, nie możesz ich teraz otworzyć. A ty pragniesz tylko snu.. Gdy doliczę do trzech, będziesz już spokojnie spała.. - mówił przystojny naukowiec, jakby nie dopuszczając sprzeciwu. Dziewczyna leżała z zamkniętymi oczami, a jej zgrabne ciało było teraz obiektem, na którym spoczywał wzrok wszystkich zgromadzonych. Jak zahipnotyzowani spoglądali na jej krągłe piersi, które schowane pod obcisłą bluzką ruszały się w rytm równego, spokojnego oddechu. Doktor powoli odliczał, zerkając na zaciekawioną publiczność. - Trzy… – skończył, a w jego głosie czuć było małą satysfakcję. Emily zasnęła.. pierwsza część eksperymentu zakończyła się pomyślnie. *** Profesor Howard również nie krył zadowolenia. Widział na twarzach swoich studentów to samo zainteresowanie, które towarzyszyło wykładowi sprzed kilku miesięcy. Wówczas udało mu się zaprosić kilku gości, którzy w swoim życiu balansowali na krawędzi rzeczywistości. W pamięci uczniów głęboko utkwiły wówczas przypadki śmierci klinicznej i doświadczeń poza ciałem oraz opowieści ludzi wierzących w reinkarnację. Howard sam był entuzjastą paranormalnych zjawisk, dlatego te spotkania organizował z dużą przyjemnością. Inni koledzy z Uniwersytetu zazdrościli mu pomysłów, znajomości i frekwencji na zajęciach. Tym razem zjawiło się nieco mniej słuchaczy, bo były to pierwsze zajęcia po świątecznej przerwie. Po drugie wizyta gościa miała być niespodzianką, więc nikt o niej nie wiedział. Doktor stał blisko śpiącej Emily jeszcze przez kilka minut. Wszyscy w skupieniu oczekiwali na dalszy rozwój wypadków. Po chwili Grand delikatnie uniósł jej rękę do góry i puścił. Ręka bezwładnie opadła z powrotem na fotel. - Emi, jeśli mnie słyszysz, unieś do góry swoją lewą rękę – powiedział. Po chwili ręka dziewczyny powędrowała do góry, wskazując palcami plamę na suficie. Grand twierdząco pokiwał głową i uśmiechnął się. - Bardzo dobrze, możesz teraz powoli opuścić rękę. Teraz chciałbym, żebyś spróbowała sobie wyobrazić miejsce, w którym chciałabyś być. Może to być również miejsce z przeszłości, z którym wiążą się jakieś Twoje pozytywne wspomnienia. Wybór należy do Ciebie.. – nakazał jej specjalista. Twarz Emily była nieruchoma i zastygła, jak z kamienia. Żadnych emocji, żadnych drgnięć, jakby ktoś rzucił na nią czar. Oczekiwanie przerwał jej głos. - Znajduję się w jakimś miejscu.. - Gdzie jesteś? Byłaś tam już kiedyś? Opisz to miejsce. - Nie wiem co to za miejsce. Nigdy tu chyba nie byłam, ale chciałam być. Tu jest cudownie. Na moim zegarku jest 22:22, ale jest jasny dzień – odparła z zachwytem. Wszyscy cicho parsknęli śmiechem, bo przypomniał im się jej nawyk zerkania na zegarek. Nie było w tym nic dziwnego, że nawet we śnie to robiła. - Możesz opisać to miejsce? Co widzisz? - Wszędzie jest tak zielono, świeci słońce, a lekki, ciepły wiatr pieści moją twarz. Czuję się taka wypoczęta i silna. Idę boso przed siebie, a miękka, wygodna trawa łaskocze moje stopy. Rosną tu takie małe żółte kwiatki.. ale zapomniałam, jak się nazywają. Tu jest tak pięknie –odparła. - Emily, idź dalej i powiedz, co jeszcze widzisz.. – prowadził ją doktor, miło się uśmiechając do pozostałych obserwatorów. - Niebo jest pełne śnieżnobiałych obłoków. Latają pod nim ptaki, mnóstwo ptaków i robią to z taką gracją, jakby specjalnie dla mnie. W oddali widzę wielkie drzewa.. kołyszą się równo w prawo i w lewo, jakby wiatr im dyrygował – mówiła zahipnotyzowana dziewczyna. - Rozluźnij się Emily, rób tylko to, na co masz ochotę. Rozejrzyj się. Co jeszcze widzisz? – spokojnie kontynuował spec od hipnozy. - Nigdy nie byłam bardziej swobodna. Nigdy wcześniej nie byłam w tak cudownym miejscu. Nie czuję żadnych zmartwień. Wszystko jest tutaj takie idealne. Widzę konie, idę w ich kierunku. Nie patrzą na mnie, tylko skubią trawę.. – tu na chwilę przerwała swoje opowiadanie. Doktor Grand nie popędzał jej. Wolnym krokiem chodził wokół fotela, trzymając ręce z tyłu, jak typowy psycholog. Od początku nikt nie odważył się na głośne komentarze, ani nawet na ciche szepty między sobą. Każdy w myślach próbował sobie wyobrazić to miejsce, w którym była Emily. - Boże, te konie są takie kochane.. wszystkie białe. Chodzę między nimi i je dotykam. Bez oporu dają się głaskać po grzywach. Mają takie ładne i mądre oczy. Chcę się przytulić do jednego z nich – dalej zdawała relację. - Przytul go Emily, rób to, co sprawia Ci przyjemność – zachęcił ją doktor, który teraz stał z tyłu dokładnie za jej głową i spoglądał na studentów. - Jest taki przyjemny w dotyku, czysty i pachnący.. jak.. nie potrafię tego opisać.. Czuję jego delikatny oddech.. cicho parska mi do ucha.. – powiedziała dziewczyna, a na jej twarzy pierwszy raz pojawił się malutki, ledwo dostrzegalny uśmiech. - Idę dalej przed siebie. Czuję, że gdziekolwiek pójdę, spotka mnie coś dobrego. Chciałabym tu być zawsze. Tam są jacyś ludzie.. idę do nich.. - Dobrze, idź do nich – odparł spokojnie prowadzący i znów zaczął swoją wędrówkę wokół fotela. - Siedzą nad jakąś sadzawką. Jest tam kilka osób w różnym wieku. Machają do mnie i uśmiechają się. - Znasz kogokolwiek z nich? - Nie znam. Widzę te twarze po raz pierwszy, ale są takie szczęśliwe. Wiem, że nikt nie mógłby mi zrobić krzywdy. Oni czują się tu tak samo błogo, jak ja. Są bardzo przyjaźni. - Emily, jeśli chcesz, możesz iść do nich poznać ich lepiej – zasugerował psycholog. Nastała krótka chwila ciszy. - Nie, nie mogę iść do nich. Zobaczyłam dziecko w oddali. Tam, gdzie drzewa się kołyszą.. niedaleko lasu, na łące stoi małe dziecko. Muszę iść do niego – stwierdziła szybko zahipnotyzowana. - Czy to dziecko potrzebuje pomocy? Jest w niebezpieczeństwie? - „Nie, ale ja czuję ogromną potrzebę, żeby tam być z nim, żeby do niego biec. Jestem już blisko. Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów. Tak szybko mogę biec po tej miękkiej trawie.. – mówiła coraz bardziej podniecona. Doktor Grand nie odzywał się przez kilka dłuższych chwil. Czuł, że musi dać jej czas i że lepiej będzie, jak wszystko potoczy się swoim naturalnym torem. - Co się dzieje Emi? Czy już masz kontakt z tym dzieckiem? – spytał. - Tak. Stoję przed nim.. to taki śliczny blondynek z kręconymi włosami. Jaki śliczny chłopczyk! Uśmiecha się do mnie.. i wyciąga rękę. - Złap go więc za rękę. On prawdopodobnie potrzebuje miłości.. – stwierdził doktor Grand. Profesor, który go tu zaprosił, stanął w tym czasie w pobliżu ławek, dyskretnie i cicho dyskutując z podopiecznymi. - Widzicie, jaką hipnotyzer ma władzę nad pacjentem? Potrafi zasugerować pewne czynności, które tamten podświadomie wykonuje. Tak jak lalkarz steruje swoją pacynką.. - studenci przytakiwali głowami, nie spuszczając wzroku z fotela. - To dziecko nie potrzebuje miłości ani czułości.. ono ma tutaj wszystkiego pod dostatkiem. Trzymam je za rękę, a ono prowadzi mnie gdzieś. Chyba chce, żebym z nim poszła – oznajmiła po chwili Emily. - Jeśli czujesz, że powinnaś iść za tym dzieckiem, to zrób to – stwierdził Grand, który znów przystanął za fotelem. - Nie wiem, czy powinnam. Po prostu idę.. nie mam żadnego wyboru. - Masz wybór, możesz robić co chcesz. Jesteś panią swojego losu.. - Nie mogę się przeciwstawiać, nie tutaj. Muszę iść z nim.. – odparła. Nieco zakłopotany doktor…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil master13
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…